Świat

USA: Hillary Clinton tłumaczy się z prywatnych e-maili

AFP
Hillary Clinton, faworytka Partii Demokratycznej w wyścigu o fotel prezydencki w wyborach 2016 roku znalazła się w poważnych kłopotach.

Okazało się bowiem, że w czasie, gdy jako sekretarz stanu kierowała polityką zagraniczną USA, korzystała z prywatnego adresu poczty elektronicznej do prowadzenia spraw rządowych.

O sprawie jako pierwszy poinformował "New York Times". Kolejnych szczegółów dodały prawicowe portale internetowe. Temat kontynuowała także największa amerykańska agencja Associated Press, która ustaliła, że pani Clinton używała kilku kont ze swojego własnego serwera do dystrybucji poczty elektronicznej (clintonemail.com), co miało jej zapewnić większą kontrolę w komunikowaniu się w różnych sprawach rządowych. Mogło to stanowić naruszenie przepisów obowiązujących od 2005 roku wszystkich pracowników Departamentu Stanu. Według przedstawicieli tego resortu dopiero po bliższej analizie będzie można stwierdzić, czy informacje wysyłane z osobistych kont poczty elektronicznej Hillary Clinton zawierały informacje tak istotne dla bezpieczeństwa państwa, że wymagałyby zastosowania specjalnych kodów bezpieczeństwa.

Sprawa nabrała na tyle sporego rozgłosu, że głos zabrał także prezydent Barack Obama. Wyjaśnił, że o sprawie używania prywatnych kont poczty elektronicznej dowiedział się po raz pierwszy z mediów. Pochwalił też plany upublicznienia tekstów wysłanych kilka lat temu e-maili. Nazwał też swoją byłą rywalkę w wyścigu o nominację do Białego Domu, a potem współpracowniczkę "świetnym pracownikiem sektora publicznego".

Pani Clinton nie jest jedynym politykiem, który popełnił podobny błąd. Ubiega się też jednak o poważniejsze stanowisko niż na przykład gubernatorzy – Wisconsin Ascott Walker, czy Nowego Jorku Andrew Cuomo, którzy także mieli kłopoty z powodu korzystania z prywatnych e-maili. Jako kandydatka do Białego Domu musi się też liczyć ze zwiększonym zainteresowaniem mediów oraz atakami przeciwników politycznych. Błąd ten z pewnością wykorzystają w kampanii wyborczej republikanie, tym bardziej, że była Pierwsza Dama USA wygrywa w sondażach z każdym potencjalnym rywalem prawicy.

Amerykańskie media podkreślają w komentarzach pewną ironię losu, związaną z tą sprawą. Kilkuletnie kierownictwo amerykańskiej dyplomacji miało pomóc Hillary Clinton w walce o prezydenturę, tym bardziej, że prowadząc politykę zagraniczną USA ustrzegła się rażących błędów, może poza sprawą ataku na amerykańską placówkę w libijskim Benghazi. Teraz jednak ten etap jej politycznej kariery może obrócić się przeciwko niej.

Tomasz Deptuła z Nowego Jorku

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL