fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Rafał Tomański: Wieża, z której można skubać gwiazdy

Rafał Tomański
Fotorzepa
„Ulica wysokich, bogatych i przystojnych”, „ Wieża, z której można skubać gwiazdy” albo „Wioska zdrowych płuc”. To wszystko miejsca, do których można się udać w nowoczesnej Europie.

Położone są nawet całkiem niedaleko Polski, choć te poetyckie nazwy sugerowałyby kierunek co najmniej dalekowschodni. To także dobry trop, bo okazuje się, że konserwatywną Europę można opakować w oryginalną formę. Wszystko specjalnie dla klienta.

Brytyjski pomysł

Wszystkie wymienione miejsca można znaleźć w Wielkiej Brytanii. Ulica wysokich i bogatych to londyńska Saville Row, na której można znaleźć najlepszych krawców na świecie. Wieża przybliżająca gwiazdy to nietypowy wieżowiec The Shard w centrum brytyjskiej stolicy, ten o kształcie szklanej piramidy. Wreszcie wioska to walijska miejscowość Llanfairpwllgwyngyll, posiadaczka europejskiego rekordu najdłuższej zarejestrowanej nazwy miejscowości (pełna nazwa to Llanfairpwllgwyngyllgogerychwyrndrobwllllantysiliogogogoch). Zmienianie ich nazw na tak wyrafinowaną poezję to zabieg marketingowy, jego celem są chińscy turyści.

19 lutego 2015 roku przyniesie dla Chińczyków nowy rok. Azjatycka społeczność (nowy rok świętowany jest praktycznie we wszystkich krajach w Azji i w wielu na świecie) będzie poruszać się po świecie, by spotykać się z rodziną. Analitycy spodziewają się blisko 3 mld podróży z tej okazji. Gdy noworoczny ruch ustanie, chińscy turyści ruszą po niedługim czasie do kolejnych podróży. Przemierzają pojedynczo (choć w większości w grupach) każdą trasę na świecie, z roku na rok zwiększając obroty przemysłu turystycznego. Warto przygotować się na ich przyjazd przybliżając im swój kraj.

Dla Chińczyka długa i skomplikowana walijska nazwa wygląda o wiele bardziej przyjaźnie jako ???(czytane: Jian Fei Cun), wioska czystych płuc. Ulica Saville Row staje się ?????(Gao Fu Shuai Zhi Lu), a wieżowiec Shard ??? (Zhai Xing Ta). Zachodni alfabet i nazwy, którymi posługujemy się my są dla Chińczyków połączeniami liter, które kompletnie nie kojarzą się z niczym. Język angielski nie jest powszechnie rozumiany, a chiński turysta nie zawsze jest osobą wykształconą. Natomiast na zagraniczną podróż może pozwolić sobie coraz więcej osób.

Walka o turystę

Wielka Brytania zdecydowała się na oryginalną kampanię przystosowania nazw ważniejszych turystycznie punktów do chińskich realiów. Organizacja VisitBritain przygotowała w tym celu 101 nazw, których listę można znaleźć na stronie internetowej. Warto jest przygotować się na przyjazd chińskich turystów, ta grupa rocznie przeznacza na podróże do Wielkiej Brytanii ponad 500 mln funtów. Dzięki kampanii ta kwota ma ulec podwojeniu do 2020 roku. Informację o brytyjskich działaniach marketingowych skierowano do 300 mln potencjalnych odbiorców z Chin korzystając z tamtejszych kanałów społecznościowych jak Weibo i WeChat.

O chińskiego turystę warto walczyć, ponieważ potrafi on w poważny sposób zasilić miejscowy budżet. W 2013 roku ta grupa wydała na podróże blisko 130 mld dolarów. W większości najpopularniejszymi kierunkami pozostają główne miasta Azji Południowowschodniej, jak Hongkong i Makau. Chińczycy masowo odwiedzają także Tajlandię. Jednak mają coraz większą chęć poznawania dalszych rejonów świata. Dotychczas jedynie 1 proc. ze wszystkich podróżujących zdecydował się na Wielką Brytanię, ale gdy od teraz zamiast zastanawiać się nad sensem nazwy potwora z Loch Ness Chińczycy będą mogli poczytać o ????? (Ni Si Hu An Ying), cieniu z tego rejonu, będą mieli większą motywację, żeby zobaczyć takie cudo na własne oczy.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA