fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Paweł Kowal: Zaufanie to za mało

Fotorzepa, Darek Golik
Jak wyrugować nieprawidłowości podczas głosowania

Najpilniejsze zmiany w procedurach głosowania w Polsce nie zawsze wymagają zmiany kodeksu wyborczego. W niektórych przypadkach wystarczy po prostu wykonanie już istniejących wytycznych PKW. W innych – komisja powinna takie wytyczne przygotować. Tylko niektóre z problemów wymagają zmiany w kodeksie wyborczym. Warto je jednak, jeśli nie można ich zrealizować na podstawie opracowania wytycznych PKW, spróbować przeprowadzić przed wyborami parlamentarnymi w przyszłym roku.

Liczyć razem

Pewne sprawy można załatwić do niedzieli. Najważniejszymi problemami wydają się sam proces liczenia głosów w komisjach i bezpieczeństwo kart i protokołów w przerwach pomiędzy głosowaniami, w czasie transportu itd.

Niektóre z tych zagadnień są opisane przez PKW, inne wymagają uzupełnienia. PKW zaleca na przykład, by obwodowe komisje liczyły głosy razem, jednak ciągle słychać o praktyce dzielenia wysypanych z urny głosów na kupki, a następnie przeliczaniu ich w grupkach lub samodzielnie  przez poszczególnych członków, a dopiero potem ich sumowaniu.

Na podstawie długich, dokumentów PKW powinien być przygotowany krótki podręcznik dla mężów zaufania i członków komisji, który dotarłby do każdego z nich, i podkreślał znaczenie wspólnego liczenia.

W niedzielnych wyborach nie będzie na szczęście broszur, które trudno było zliczać kolektywnie. Liczenie kart jest prostsze niż broszur – wystarczy, że każda z nich zostanie zaprezentowana całej komisji i odpowiednio zakwalifikowana, w niektórych krajach przewodniczący musi nawet głośno powiedzieć, komu na podstawie karty przydziela głos. Nie powinno być ani jednej chwili, gdy którykolwiek członek komisji zostaje sam na sam z kartami. Sytuacje takie tworzą grunt do podejrzeń.

Osobną sprawą jest by sądy, które będą rozpatrywały protesty, miały świadomość tej materii. Powinny one znać problemy związane z technikami wyborczymi i rozumieć ich konsekwencje, np. zdawać sobie sprawę z konsekwencji ignorowania zalecenia PKW co do kolegialności pracy komisji.

Ważną kwestią jest również zabezpieczanie na potrzeby sądów materiału dowodowego, nie tylko protokołów, w tym egzemplarzy protokołów poprawionych, ale i kart do głosowania, szczególnie uznanych za nieważne. Niestety, dotychczas częsta była praktyka niebadania przez sąd całości zjawiska, jak na przykład braku niektórych partii na niektórych kartach do głosowania, ale opierania wyroku tylko na kilku dostarczonych kartach. Oczywiste było, że w takim wypadku sądy łatwo stwierdzały, że nieprawidłowe karty nie wpłynęły na wynik głosowania.

Przejrzystość oceny protestów wyborczych i pieczołowitość sądów w tym zakresie będzie mieć kluczowe znaczenie dla reputacji procesu wyborczego w Polsce. Czy sędziowie tego chcieli czy nie, dzisiaj to w ich rękach znalazła się ta kluczowa dla demokracji kwestia.

Osobną sprawą jest problem tzw. broszur wyborczych. PKW przy każdy wyborach w przyszłości powinna wykonywać dyspozycję kodeksu w sprawie karty do głosowania. Parlament słusznie opisał dokładnie parametry karty, nie ulega wątpliwości, czym jest ona (w sensie technicznym, a nie jako uroczysta nazwa dla odrębnego dokumentu), a czym broszura. Szczególnie że karta poszatkowana i spięta w broszurę nie jest już jak chce kodeks wyborczy „zadrukowana tylko po jednej stronie", a to ma znaczenie.

Sprawa ta ma też konsekwencje w procesie liczenia głosów oraz uznawania ich za nieważne – wszak przy broszurze występuje ryzyko np. przebijania ze strony na stronę czy ludzkich przeoczeń. PKW powinna poddać szczegółowej analizie takie zjawiska, jak wychwycona przez ekspertów anomalia z 2010 r., czyli nadmiar głosów nieważnych poprzez obecność ponad jednego krzyżyka w licznych powiatach Mazowsza. Jeśli natura tego zjawiska leży w używaniu broszur w miejsce kart wyborczych, byłby to dodatkowy argument w dyskusji o zaniechaniu ich używania.

Nauka uczciwości

Inne zjawiska, które wymagają dokładnego wyjaśnienia, to liczba kart wybrakowanych bez list niektórych komitetów, by wyrugować takie nieprawidłowości z procesu głosowania w przyszłości.

I sprawa najtrudniejsza: potencjalne fałszerstwa. Trudno o nich mówić bez odpowiednich dowodów, rzadko zresztą na świecie, jak się ocenia, osiągają skalę większą niż kilka procent. Statystycznie rzecz ujmując jednak, na pewno występują. Kluczowa sprawa, by tak „uszczelnić" system wyborczy i stworzyć takie procedury, by pewność uczciwości policzenia każdego głosu nie zależała tylko od ogólnego zaufania do kogokolwiek, np. sędziów z PKW, bo siłą rzeczy i przy najlepszych chęciach nie mają oni możliwości poręczenia za uczciwość każdego uczestnika procesu wyborczego. Standard przeprowadzania głosowania w Polsce, która świętuje w tym roku ćwierć wieku od wyborów z 1989 r., powinien być szczególnie wyśrubowany.

Nie jest też wykluczone, że „małe" fałszerstwa są w Polsce postrzegane z pewną pobłażliwością, jak kiedyś zjawiska korupcyjne. Stąd postulat przeszkolenia w kwestii uczciwości w procesie głosowania i liczenia głosów członków wszystkich komisji i dokładnego zainteresowania się wymiaru sprawiedliwości wszystkimi przypadkami podejrzeń o intencjonalne naruszenia zasad wyborczych, które zostały zaobserwowane. W procesie eliminowania takich patologii jawność i drobiazgowość ma nie mniejsze znaczenie niż w walce z korupcją czy przestrzeganiu praw człowieka.

Inną rzeczą są zmiany w samym kodeksie wyborczym. Nie ma wątpliwości, że przed przyszłorocznymi wyborami dokładnych analiz wymaga część dotycząca wyborów prezydenckich i parlamentarnych. Kapitalne byłoby szczególnie porównanie ich z mającymi najlepszą reputację w środowiskach międzynarodowych standardami stosowanymi przez OBWE – także w takich krajach jak USA czy Norwegia. Być może istnieje zagrożenie, że niedoskonałości, które wyniknęły przy ostatnich wyborach, można jeszcze usunąć.

Kluczowa wydaje się zasada podawania przyczyny uznania głosu za nieważny i przechowywania kart z tymi głosami przez dłuższy czas. Być może metodą ograniczenia ilości nieważnych głosów powinno być wprowadzenie zamiast krzyżyków trwale przylepnych do papieru naklejek z hologramem – nie byłoby wtedy możliwości nieświadomego unieważniania głosu przez wyborcę. Można też rozważyć podwójną kontrolę głosów poprzez ich skanowanie podczas wrzucania do urny – taką metodę, która została zastosowana w Chicago, proponuje Paweł Poncyljusz. Być może członkowie komisji powinni być zobowiązani do informowania o zasadzie ważności głosu każdego wyborcę, być może powinna powstać rubryka przeznaczona do głosowania przeciw wszystkim kandydatom, wtedy takie intencje znalazłyby czytelną prawną formułę – to jednak wymaga dodatkowych analiz.

Autor jest adiunktem w ISP PAN, był wiceszefem MSZ i europosłem. Uczestniczył i kierował misjami obserwacyjnymi w ramach OBWE i PE m.in. do Gruzji, Czarnogóry, na Ukrainę i Białoruś

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA