fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Niemcy: Państwo zabiera rodzicom coraz więcej dzieci

Hans Hilgers
Deutsche Welle
Oskar Górzyński
Jeszcze nigdy tak wiele dzieci i młodzieży nie znajdowało się pod opieką niemieckich Jugendamtów - informuje w rozmowie z Sarą Steffen przewodniczący Niemieckiej Ligii Ochrony Dzieci Hans Hilgers.
Według danych Federalnego Urządu Statystycznego, niemieckie urzędy ds. ochrony dzieci i młodzieży – Jugendamty – objęły w 2013 opieką więcej dzieci i młodzieży, ofiar zaniedbania rodzicielskiego, niż rok wcześniej. Wzrosła też do ok. 6600 liczba dzieci uchodźców przybywających do Niemiec bez opieki rodzicielskiej. Skąd ten nagły wzrost?
Tę tendencję wzrostową obserwujemy od kilku lat. Wystarczy porównać dane z lat poprzednich - w 2005 przejęliśmy opiekę nad 25 tys. 664 małoletnimi, zaś w 2013 nad 42 tys. 123. To nie da się już wytłumaczyć wzrostem liczby małoletnich uchodźców bez opieki rodziców. I dlaczego jest to oczywiście duży problem, który wymaga szczególnej uwagi od instytucji opieki dla dzieci i młodzieży oraz polityków.
Dotychczas dużo się mówiło o dzieciach, jako ofiarach zaniedbań rodzicielskich, czego objawem są m.in. przemoc domowa, seksualne wykorzystanie i narkomania. Federalny Urząd Statystyczny uzasadnia natomiast wzrost ilości dzieci wymagających przejęcia opieki przez urzędy ds. ochrony dzieci i młodzieży nadmiernym przeciążeniem rodziców. Czy temu czynnikowi poświęca się teraz więcej uwagi w Niemczech?
Tak. Mamy dwie tendencje: coraz częściej temat ten jest poruszany publicznie. Media informują o zaniedbaniach rodzicielskich wielokrotnie częściej niż w przeszłości. A to skutkuje wzrostem liczby interwencji Jugendamtów.
Druga sprawa - tak jak w przypadku Kevina (dwuletniego chłopca, który był źle traktowany i zmarł w 2006 roku - red. ) - sądy wszczynają też w niektórych przypadkach postępowania wobec pracowników Jugendamtów, jeśli uważają, że zbyt późno interweniowali. Skutkiem tego pracownicy Jugendamtów stali się bardziej ostrożni – być może nawet w niektórych przypadkach za ostrożni.
I jest jeszcze trzecia kwestia, która dotyczy nasilającego się od wielu lat zjawiska ubóstwa wśród dzieci w Niemczech. W następstwie tego mamy więcej rodzin z problemami, rodzin w sytuacjach kryzysowych, z którymi nie mogą one sobie same poradzić.
Wspomniał Pan przypadek dwuletniego Kevina, który zmarł w 2006 roku w Bremie. W przeszłości często pojawiały się zarzuty, że władze nie wystarczająco szybko interweniują. Czy teraz Jugendamt jest bardziej skłonny szybciej przejąć opiekę nad małoletnimi?
Statystyki to potwierdzają, ale nie zawsze jest powiedziane, że jest to słuszne. Przejęcie opieki nad dzieckiem przez urząd, w sytuacji, gdzie nie jest to konieczne, jest równoznaczne z zastosowaniem przemocy wobec dzieci. Jest to oczywiście poważna interwencja, która również może wywołać traumę u dziecka. Z drugiej strony oczywiście również niebezpieczne jest też, jeśli nie roztoczy się opieki nad dzieckiem, pomimo, że było to konieczne. Pracownicy Jugendamtu poruszają się po cienkiej linii. W rzeczywistości potrzebują oni więcej wsparcia, także ze strony opinii publicznej.
Co się dzieje z małoletnimi, kiedy opiekę nad nimi przejmuje Jugendamt? Czy żyją w schronisku dla dzieci i młodzieży, czy też zostają oddani do rodzin zastępczych?
Jest bardzo różnie. Wszystko zależy od tego, jakim zapleczem dysponuje dany Jugendamt, a także od specyfiki każdego przypadku. Nie każde dziecko może być umieszczone w rodzinie zastępczej. Młodsze dzieci mają większą szansę umieszczenia w rodzinie zastępczej niż w starsze.
Jakie prawdopodobieństwo, że powrócą one do rodziców?
To zależy od tego, czym zaowocuje prowadzona równolegle praca z biologicznymi rodzicami. Po odebraniu im dzieci konieczne jest otoczenie rodziców intensywną opieką przez pedagogów społecznych, wspieranie przy rozwiązaniu problemu nałogu itd. Jeśli nastąpi poprawa, wtedy jest taka szansa. Jeśli nie, wtedy jej nie ma.
Statystyki pokazują duży wzrost liczby małoletnich uchodźców bez opieki rodziców, których Jugendamt otacza opieką. Co dzieje się z nimi w tym czasie? Czy są umieszczani w schroniskach? Czy wolno im zostać w Niemczech?
Z tym też jest bardzo różnie — miasta i powiaty nie są zobowiązane do zapewnienia małoletnim uchodźcom bez opieki rodziców stałego zakwaterowania. Kilka miast, takich jak Kolonia robi to wzorowo, a inne miasta i powiaty odmawiają przejęcia jakichkolwiek kosztów. I w rezultacie bardzo różnie postępuje się w Niemczech z nieletnimi uchodźcami pozbawionych opieki. 69 proc. z nich jest w wieku 16 – 17 Lat, 89 proc. z nich to chłopcy. Niektórzy są umieszczani na dłuższy okres w odpowiednich tymczasowych kwaterach w portach lotniczych a następnie są deportowani. Inni, jak na przykład w Kolonii, otrzymują przez dłuższy czas pomoc adaptacyjną. Jako Niemiecka Liga Ochrony Dzieci domagamy się otoczenia taką opieką wszystkich dzieci.
Heinz Hilgers jest prezesem Niemieckiej Ligii Ochrony Dzieci (Kinderschutzbund), która stoi na straży ochrony praw dziecka.
Źródło: Deutsche Welle
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA