fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Premier potępia, ale nie karze

Premier Donald Tusk
AFP, Alain Jocard Alain Jocard
Donald Tusk skarcił posłów Platformy, którzy sprzeciwili się oddaniu byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego w ręce prokuratorów. Pogroził im ?i zapowiedział konsekwencje „polityczne".
Wczorajsze posiedzenie zarządu PO, czyli ścisłych władz partii, poświęcone było widowiskowej porażce podczas wtorkowego głosowania nad uchyleniem immunitetu Mariusza Kamińskiego. Prokuratura chciała postawić byłemu szefowi CBA zarzuty przekroczenia uprawnień, ale teraz będzie musiała umorzyć postępowanie. Do obrony Kamińskiego rękę przyłożyła część parlamentarzystów PO. Przeciw uchyleniu jego immunitetu było siedmiu posłów, a 16 się wstrzymało.
W partii zawrzało, bo dla większości parlamentarzystów PO Kamiński to uosobienie IV RP, którą partia zwalcza. Spekulowano, że za porażkę zapłaci Rafał Grupiński, którego premier wyrzuci z szefostwa klubu parlamentarnego.
– W swym wystąpieniu podczas posiedzenia zarządu premier nie mówił o personaliach – opowiada „Rz" Grupiński, który zachował stanowisko.
Jednak zgodnie z decyzjami zarządu nadzór nad klubem przejmie nieformalny „zespół czworga" – poza Grupińskim będą w nim premier, marszałek Sejmu Ewa Kopacz oraz sekretarz generalny PO Paweł Graś. – Im bliżej wyborów, tym więcej będzie spraw kontrowersyjnych, które mogą nas dzielić, a przez to szkodzić partii. Ten zespół ma wychwytywać takie głosowania – opowiada jeden z członków zarządu.
Według Rafała Grupińskiego premier potępił zachowanie posłów, którzy obronili Kamińskiego, i stwierdził, że ich zachowanie szkodzi wizerunkowi Platformy. Ale żadnych kar nie zastosuje.
– Ci posłowie tak zaszkodzili partii, że nałożenie na nich kilkuset złotych kary byłoby idiotyczne. A nie można ich zawiesić albo wyrzucić z klubu, bo większość koalicyjna wisi na włosku – tłumaczy powody takich decyzji rozmówca „Rz".
Jak wynika z naszych informacji, Tusk mówił za to o „konsekwencjach politycznych", co może oznaczać, że grupa posłów, którzy regularnie głosują przeciwko rozliczaniu rządów PiS, może nie dostać miejsc na listach wyborczych w przyszłym roku.
Czarne chmury wiszą m.in. nad posłem Jerzym Kozdroniem, który jest jednocześnie wiceministrem sprawiedliwości. Kozdroń już przeprosił, uznając swe poparcie dla Kamińskiego za błąd. Wiedział, że grozi mu wyrzucenie z rządu.
– Przy takich rozliczeniowych głosowaniach wyłamują się posłowie z regionów, gdzie silny jest Kościół i PiS. Nie chcą zrażać do siebie wyborców i księży, taki mają partykularny interes – tłumaczy członek zarządu PO.
Sekretarz generalny partii Paweł Graś przekonywał, że głosowanie nad immunitetem Kamińskiego to „niedopatrzenie", którego przyczyną mogło być rozprężenie po zwycięstwie w eurowyborach. Ale premier uznał, że ta „wpadka" to także to efekt podziałów wewnątrz partii. – Musimy się skonsolidować, pozamykać podziały i zakończyć rywalizację – mówi Grupiński o wnioskach z obrad.
Podczas dyskusji sceptycznie oceniono propozycję PiS, aby powołać komisję śledczą w sprawie majątku Kwaśniewskich. – Jest oczywiste, że wniosek PiS nie ma na celu wyjaśnienia jakiejkolwiek sprawy, tylko służy uprawianiu polityki – uważa lider mazowieckiej PO Andrzej Halicki.
Podczas obrad liderzy PO byli zgodni, że dziś Kwaśniewski jest osobą prywatną i nie chroni go żaden immunitet.
– Jeśli popełnił jakieś przewiny, to organy państwa mogą podjąć wobec niego działania. Komisja śledcza nie jest do tego potrzebna – tłumaczy Robert Tyszkiewicz, szef PO na Podlasiu.
A zatem wygląda na to, że Platforma komisji śledczej nie poprze, co praktycznie przekreśla szanse na jej powołanie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA