fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

24. Międzynarodowe Biennale Plakatu

Wiesław Rosocha, Złoty Medal
materiały prasowe
Wśród zwycięzców 24. Międzynarodowego Biennale Plakatu znalazło się trzech Polaków. Sukcesowi towarzyszą zmiany w formule imprezy.
– Złoty Medal dla Wiesława Rosochy – twórcy, którego sztuka ma niekwestionowaną wartość, cieszy nas podwójnie – mówi „Rz" Mariusz Knorowski, kurator Muzeum Plakatu w Wilanowie. – Oznacza przełamanie impasu trwającego od kilku edycji, w których nie mieliśmy głównego zwycięzcy. Zobacz galerię zdjęć
Warto przypomnieć, że regularnie odnosiliśmy na biennale sukcesy. Złotymi medalistami byli: Jan Lenica, Julian Pałka, Roman Cieślewicz, Waldemar Świerzy, Jan Sawka, Jan Młodożeniec.
Nagrodzony na 24. Biennale plakat Wiesław Rosocha zaprojektował na własną wystawę w Powiatowej Galerii Sztuki Współczesnej w Ostrowie Wielkopolskim. Przedstawia trzy nakładające się twarze, co kojarzy się też ze multiplikowanym wydrukiem. Twarze mają uproszczoną syntetyczną formę, a kolorystyka plakatu zredukowana została do bieli, czerni, czerwieni i szarości. Podobne w tonacji i syntetycznej formie są też prezentowane na wystawie dwa inne plakaty Rosochy – do „Trubadura" Verdiego w Operze Krakowskiej i „Arki" Teatru Ósmego Dnia.
Wszystkie trzy odchodzą od typowych dla artysty malarsko-mglistych nastrojów. I wyostrzają cechy graficzne: rysunek i kontur. Geometria zastępuje w nich symboliczny realizm.
Na obecnym biennale uderza dominacja typografii. Wszelkie zabawy ze słowem, kształtem liter, ich kompozycją wydają się wszechobecne. Takie prace umieszczono w części zatytułowanej „Kształt słowa". Nie brakuje też plakatów łączących słowo ze znakiem (rysunkiem lub przetworzoną fotografią). Gdy artyści grają kombinacją wielu składników, to ich dzieła pokazywane są w części „Efekty synergii".
Zastanawia, skąd wzięła się ta ekspansja gier ze słowem. Niewątpliwie jest to skutek cyfrowej rewolucji i powszechnej komputerowej pracy nad projektem. Graficy zyskali dzięki technologicznemu postępowi łatwość przetwarzania, co prowokuje ich do mnożenia wariantów.
Dobrym przykładem zupełnie różnych słowno-obrazowych kompozycji są prace nagrodzone brązowymi medalami. Wybitny polski grafik Lech Majewski w plakacie „Beckett" nałożył nazwisko dramaturga na negatyw zdjęcia kobiecej sylwetki. Litery niczym tatuaż wyeksponowane są bardzo mocno, a postać niknie w tle. Praca emanuje egzystencjalnymi niepokojami. Rosyjski grafik  Dmitrij Mirilenko zaprojektował z kolei plakatowy tryptyk, zatytułowany „Majakowski". Jego środkową część wypełnia portret poety rewolucjonisty (fotografia Aleksandra Rodczenki), a w pustych skrzydłach znalazły się dynamiczne znaki interpunkcyjne: wykrzykniki, pytajniki, kropki...
Tegoroczne biennale obywa się w zreformowanej formule.
– Pracujemy na tym, by plakat  osadzić w kontekście  nowych, znacznie bardziej dynamicznych form komunikacji wizualnej – mówi „Rz" Piotr Rypson, wicedyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie i przewodniczący Rady Programowej MBP. – Jest to tym bardziej ważne, że przygotowujemy się do jubileuszowego 25. Biennale – dodaje.
Już na obecnym biennale znikł dawny konkursowy podział na kategorie: plakat kulturalny, ideowy, reklamowy. Teraz obowiązuje wspólna kategoria dla wszystkich profesjonalnych twórców. Organizatorzy twierdzą, że łatwiej ocenić walory graficzne projektów, nie wiążąc ich z tematem. Niektórzy jednak sugerują, że może warto wyodrębnić w przyszłości kategorię plakatu autorskiego, bo dużo prac ma autotematyczny charakter (artyści często projektują  je do własnych wystaw).
Od tej edycji biennale korzysta wreszcie z elektronicznych mediów, tzn. konkursowe prace rejestrowano online. Pewnie dlatego nadeszła ich rekordowa liczba. Ponad 1600 grafików z ponad 60 krajów nadesłało 3814 projektów. Ilość nie równa się jakości. Wiele z nich było słabych. Być może, jak  mówią jurorzy, trzeba zaostrzyć wymogi, np. wprowadzić obowiązek przysłania i wersji papierowej albo opłaty za przystąpienie do konkursu. Niemniej ostatecznie udało się  wybrać aż 500 prac na wysokim poziomie prezentowanych na głównej wystawie w Muzeum Plakatu.
Bardzo dobrze sprawdza się za to pomysł Złotego Debiutu promującego młodych (ustanowionego w 2002 roku). I w tej grupie zwycięzcą został Polak  Łukasz Kowalski. Wielkie tradycje polskiego plakatu mają dziś naprawdę obiecujących kontynuatorów.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA