fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spadki i darowizny

Zachowek także dla żony, która odeszła od męża przed 25 laty

www.sxc.hu
Sama okoliczność, że od 25 lat żona nie mieszkała z mężem, nie pozbawia jej zachowku po śmierci małżonka.
Sąd Okręgowy w Słupsku rozpatrywał pozew pani B. przeciwko siostrzeńcowi swojego zmarłego męża o zapłatę zachowku. Pan B. w swoim testamencie uczynił siostrzeńca jedynym spadkobiercą  i to on odziedziczył po nim pokaźny majątek: nieruchomości i udziały w nieruchomościach warte w sumie ponad  564 tys. złotych.

Żądanie zachowku może być nadużyciem

Siostrzeniec  nie chciał wypłacić nic, bo jego zdaniem żądanie wdowy było sprzeczne z zasadami współżycia społecznego  i tym samym stanowiło nadużycie prawa w rozumieniu art. 5 Kodeksu cywilnego. Powód?  Siostrzeniec  twierdził, że wuj został przez żonę zdradzony, co było powodem ich rozstania przed 25 laty. Aż do śmierci wuja w 2012 r. małżonkowie nie mieszkali razem. Według słów jedynego spadkobiercy ciotka nie utrzymywała jakichkolwiek kontaktów z mężem po rozstaniu, nie interesowała się jego zdrowiem ani nie wspierała go w chorobie. Poza tym otrzymała już część majątku swego męża – jeszcze za życia wuj podarował żonie pieniądze, za które ta kupić miała grunt i wybudować dom.
Sąd przypomniał, że zachowek stanowi dla spadkobiercy ustawowego, np. żony czy dziecka, gwarancję udziału w spadku nawet, gdy spadkodawca ustanowi spadkobiercą całego swojego majątku osobę spoza kręgu najbliższych krewnych. Mimo to w wyjątkowych przypadkach można powoływać się na nadużycie prawa i sprzeczność z zasadami współżycia społecznego w celu obniżenia wysokości sumy należnej z tytułu zachowku. Jednak istnienie okoliczności, które sąd mógłby uznać za podstawę do obniżenia zachowku trzeba udowodnić i musiałby to zrobić spadkobierca zobowiązany do zapłaty zachowku.
Z ustaleń sądu wynikało, że choć siostrzeniec próbował przedstawić żonę wuja w jak najgorszym świetle, to fakty były inne.

Zbyt silna teściowa, zbyt słaby mąż

Państwo B. pobrali się w 1975 r. i zamieszkali w domu rodzinnym pana B. wspólnie z jego matką. Początkowo wszystko układało się dobrze, ale z czasem pomiędzy synową i teściową  zaczęły się niesnaski. Pani B. nie mogła zajść w ciążę (małżonkowie nigdy nie doczekali się potomstwa) przez co teściowa nisko oceniała jej wartość  jako żony i kobiety.  Mąż nie umiał przeciwstawić się matce, więc po 12 latach małżeństwa pani B. wyprowadziła się i zamieszkała u swoich rodziców.
Po rozstaniu przez pierwszy rok małżonkowie nie utrzymywali ze sobą kontaktów, ale później mąż zaczął odwiedzać żonę mając nadzieję, że wróci. Były wypady do restauracji i wspólne wyjazdy, spotkania z okazji różnych rodzinnych uroczystości. Pani B. uzależniała jednak powrót od deklaracji męża, że nie będą mieszkać z teściową. Nie otrzymała jej jednak, więc z czasem spotkania małżonków stawały się coraz rzadsze, a ich relacje stały się – jak to określiła powódka -  czysto przyjacielskie. Cały czas jednak pan  B. utrzymywał z żoną kontakt, często kupował jej drobne upominki. Ostatni raz był u niej około miesiąca przed śmiercią. Wszystko to potwierdziły zeznania świadków.

Separacja nie przekreśla prawa do zachowku

Zdaniem sądu siostrzeniec nie przedstawił żadnych przekonujących dowodów na to, że pani B. zdradzała męża, ani na to, że potrzebował on opieki z powodu rzekomej choroby (pan B. zmarł nagle i niespodziewanie). Spadkobierca nie udowodnił też, że powódka otrzymała od męża darowiznę. Gdyby spadkodawca istotnie miał takie złe mniemanie o swojej żonie, to zdaniem Sądu, miał wystarczająco dużo czasu, aby wystąpić o rozwód i w ten sposób pozbawić małżonkę możliwości dochodzenia jakichkolwiek roszczeń z tytułu praw do spadku po jego śmierci.
W ocenie Sądu nie ma żadnych podstaw, aby pozbawić panią B. prawa do zachowku po zmarłym mężu lub też prawo to w jakimś zakresie ograniczać, np. poprzez zmniejszenie sumy do zapłaty.
- Można zgodzić się z argumentacją strony pozwanej, iż pozostawanie formalnie w związku małżeńskim, pomimo istnienia między małżonkami od wielu lat faktycznej separacji jest sytuacją nietypową, ale nie może być uzasadnieniem dla uznania, iż z tego powodu żądanie przez powódkę zachowku stanowi nadużycie prawa – tłumaczył sąd.
Zgodnie z wyrokiem SO w Słupsku z 26 lutego 2014 r. (sygn. akt I C 337/12) siostrzeniec musi jednorazowo zapłacić żonie zmarłego wuja ponad 141 tys. zł zachowku, co stanowi połowę udziału, jaki pani P. dziedziczyłaby, gdyby mąż nie zostawił testamentu.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA