fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Ankieta „Rzeczpospolitej": Czesław Siekierski (Polskie Stronnictwo Ludowe, Miejsce nr 1, okręg nr 10, małopolsko-świętokrzyski)

Fotorzepa, Robert Gardzin?ski Robert Gardzin?ski
Na pytania "Rzeczpospolitej" odpowiada Czesław Siekierski, kandydat do Parlamentu Europejskiego z listy Polskiego Stronnictwa Ludowego.
1.       Przyszłość integracji. Czy Unia Europejska powinna pozostać dalej związkiem państw, zmierzać w kierunku federalizacji, czy też stawać się w dłuższej perspektywie superpaństwem?
Czesław Siekierski (PSL): Wszystkie kraje członkowskie UE mają swoją wielowiekową historię, kulturę i tożsamość, które muszą być bezwzględnie zachowane. Unia Europejska powinna być związkiem suwerennych państw narodowych, a integracja środkiem do osiągania efektu synergii - przede wszystkim w obszarze gospodarki i stosunków zewnętrznych. Federalizacja, czy dążenie do stworzenia superpaństwa to idee popularne głównie wśród niektórych elit politycznych i gospodarczych Europy, równocześnie jednak nie znajdują one szerszego uznania w społeczeństwach państw członkowskich. W rezultacie niosą one poważne ryzyko dla całego projektu integracji w związku z brakiem legitymizacji społecznej. Bądźmy realistami - Europa jest nazbyt zróżnicowana historycznie, gospodarczo, kulturowo i mentalnie aby tworzyć wspólne państwo - z jednym rządem, prezydentem, parlamentem, systemem podatkowym itd. Linii podziału jest wiele, a najważniejsze z nich to: bogaty Zachów - biedny Wschód, oszczędna Północ - mało gospodarne Południe, kraje wyludniające - kraje przyciągające migrantów, kraje o ugruntowanym systemie kapitalistycznym - kraje postkomunistyczne, kraje zlaicyzowane - kraje o znaczącej roli religii, kraje płatnicy netto do budżetu UE - kraje beneficjenci netto itd. W takich realiach marzenia nawet o federacji wydają się być na wyrost. Unia musi wrócić do korzeni, zrobić przegląd swoich osiągnięć i usunąć braki lub wady konstrukcyjne, które zagrażają jej dalszemu istnieniu. Szczególnie istotne jest ukończenie budowy wspólnego europejskiego rynku, który mimo, że formalnie utworzony ponad 20 lat temu nadal pełen jest ograniczeń (gównie w sferze swobody świadczenia usług) hamujących wzrost gospodarczy w UE. Ponadto dokończony musi być proces wzmacniania strefy euro poprzez zacieśnianie integracji gospodarczej. Unia musi znaleźć sobie miejsce w zglobalizowanym świecie bloków handlowych i konkurujących ze sobą regionów świata. Nie ulega wątpliwości, że na takich forach jak WTO czy G20 Unia musi mówić jednym głosem, aby nie zostać zmarginalizowana.
2.       Euro. Kiedy i na jakich warunkach Polska powinna przystąpić do Unii Walutowej i przyjąć Euro?
Wprowadzenie wspólnej europejskiej waluty było ewenementem na skalę  światową.  Nie ulega jednak wątpliwości, że był to przede wszystkim projekt polityczny mający na celu dalsze zbliżenie państw europejskich (głównie Niemiec i Francji) w celu zneutralizowania potęgi zjednoczonych Niemiec. Ówcześni liderzy europejscy mniejszą wagę przywiązywali do kwestii ekonomicznych, które w przypadku unii gospodarczo-walutowej powinny odgrywać kluczową rolę. Już na etapie wprowadzania euro było jasne, że tylko kilka państw będzie w stanie sprostać kryteriom konwergencji zapisanym w Traktacie z Maastricht (pułap 60% zadłużenia, 3% deficytu, wielkość inflacji i wysokość stóp procentowych) - nawet Niemcy miały z tym problem. Kraje takie jak Grecja, Włochy, Hiszpania czy Portugalia, gdyby restrykcyjnie przestrzegano i tak stosunkowo łagodnych zasad, nie powinny się wówczas znaleźć w unii gospodarczej i walutowej. Zwyciężyła jednak polityka objęcia integracją walutową jak najszerszej grupy państw, aby dać jasny przekaz, że euro docelowo ma być walutą całej Unii. Wydaje się, że był to błąd, który doprowadził do kryzysu w strefie euro. Co więcej, już w 2003 r. reguły zawarte w Traktacie z Maastricht, i w uzupełniającym go Pakcie Stabilizacji i Wzrostu z 1996 r., zostały złamane przez dwa wiodące kraje strefy euro, tj., Niemcy i Francję. Wydarzenie to było fatalne w skutkach dla dyscypliny fiskalnej w całej eurostrefie dając przyzwolenie dla prymatu bieżącej polityki budżetowej nad respektowaniem wspólnych zasad gwarantujących trwałość wspólnej waluty. Jeśli dołożyć do tego jeszcze fałszowanie oficjalnych statystyk przez rząd grecki, spadającą konkurencyjność krajów południowej Europy i narastające bańki spekulacyjne w związku z dostępem do tanich kredytów w niektórych krajach, to wyłania nam się całościowy obraz sytuacji, która doprowadziła do głębokiego kryzysu w strefie euro. Polska jest zobligowana traktatem akcesyjnym do przyjęcia wspólnej waluty po spełnieniu stosownych kryteriów. W obecnych okolicznościach wchodzenie do strefy euro za wszelką cenę jest niewskazane. Po pierwsze jeszcze przez co najmniej kilka lat trudno będzie nam sprostać kryteriom konwergencji. Ponadto strefa euro przechodzi obecnie bardzo poważne reformy wewnętrzne, które mają ją uodpornić na przyszłe kryzysy - w takich okolicznościach wskazana jest uważna analiza zachodzących procesów w kontekście naszego kraju. Dopiero po zakończeniu procesu sanacji euro powinniśmy rozpocząć ewentualne starania o członkostwo. Nie ulega jednak wątpliwości, że do strefy euro, prędzej czy później powinniśmy przystąpić i to nie tylko dlatego, że jesteśmy do tego zobligowani traktatowo - wspólna waluta niesie wymierne korzyści w obszarze handlu, rozliczeń, zmniejsza koszty kredytu itd. Miejmy nadzieję, że nastąpi to w momencie, w którym nasza gospodarka będzie już wystarczająco silna i konkurencyjna, a strefa euro wzmocniona i zrównoważona. Moim zdaniem jest to perspektywa po 2020 r.
3.       Unia Bankowa. Czy, kiedy i na jakich warunkach Polska powinna wejść do Unii Bankowej?
Unia bankowa to bez wątpienia to kluczowa odpowiedź państw strefy euro na kryzys wspólnej waluty, i w naszym interesie leży, aby została ona jak najszybciej ukończona. Utworzony został już jej pierwszy filar, tj. wspólny nadzór bankowy, co zmusiło kraje strefy euro do zreformowania zasad funkcjonowania utworzonego kilka lat temu Europejskiego Organu Nadzoru Bankowego (EBA) z siedzibą w Londynie (oprócz EBA istnieją jeszcze dwie inne agencje nadzorcze UE: ESMA odpowiedzialna za rynek kapitałowy z siedzibą w Paryżu oraz EIOPA w Frankfurcie zajmująca się kwestią ubezpieczeń i pracowniczych systemów emerytalnych). Z chwilą utworzenia wspólnego nadzoru decyzje w EBA będą zapadać podwójną większością głosów - kraje, które przeniosły kompetencje nadzorcze na rzecz Europejskiego Banku Centralnego (EBC) i pozostałe kraje pozostające poza jednolitym nadzorem będą w EBA głosować oddzielnie a w celu przyjęcia danej decyzji będzie potrzebna większość głosów w obu grupach. Obecnie, po stworzeniu wspólnego systemu nadzoru bankowego, jesteśmy blisko końca budowy drugiego filaru unii bankowej, tj. wspólnego systemu uporządkowanej restrukturyzacji i likwidacji banków, który ma m.in. zapobiec sytuacji, w której za pieniądze podatników będzie ratować się banki. W perspektywie najbliższego roku bądź dwóch jest jeszcze utworzenie trzeciego filaru unii bankowej, a więc wspólnego systemu gwarantowania depozytów. Na obecnym etapie wejście Polski do unii bankowej nie jest wskazane. Nie powinniśmy przekazywać swoich kompetencji w obszarze nadzoru bankowego EBC, jeśli nie jesteśmy członkiem strefy euro. Do unii bankowej powinniśmy przystąpić z momentem przyjmowania euro. Z drugiej jednak strony, już teraz powinniśmy być maksymalnie zaangażowani w prace nad jej utworzeniem, i jako potencjalny członek strefy euro musimy mieć wpływ na decyzje, które mogą nas dotyczyć w przyszłości.
4.       Polityka energetyczna i klimatyczna. Co ważniejsze: środowisko czy gospodarka. Jakie powinny być polskie priorytety w sprawie bezpieczeństwa energetycznego i wspólnej polityki energetycznej UE. Czy Europa powinna być bardziej niezależna energetycznie – jak to osiągnąć. Czy Unia Europejska powinna iść w kierunku dalszego zaostrzenia prawa ochrony środowiska, bez względu na koszty jakie poniosą państwa/ przedsiębiorcy?
W relacji środowisko-gospodarka nie ma gry zero-jedynkowej - konieczne są rozwiązania, które zapewnią zrównoważony rozwój. Nie ulega wątpliwości, że unijna polityka energetyczno-klimatyczna nie jest zrównoważona, o czym świadczy spadająca konkurencyjność europejskiego przemysłu w związku z wygórowanymi i oderwanymi od rzeczywistości celami klimatycznymi. Działania UE w tym obszarze nie biorą pod uwagę emisji globalnych, które nieprzerwanie rosną, mimo naszych wysiłków. Jest to więc przysłowiowa "walka z wiatrakami", która jest na rękę naszym konkurentom gospodarczym. Bez globalnego porozumienia głównych emitentów CO2 działania UE są skazane na porażkę. Niepokojące jest również to, że Unia nie bierze w wystarczającym stopniu pod uwagę specyfiki niektórych krajów członkowskich, jak na przykład Polski, której gospodarka jest oparta przede wszystkim na węglu. W obszarze bezpieczeństwa energetycznego i wspólnej polityki energetycznej priorytetem Polski i Unii powinno być: wzmacnianie wymiaru zewnętrznego unijnej polityki energetycznej, kontynuacja działań na rzecz rozbudowy i modernizacji infrastruktury przesyłowej, a w szczególności tzw. interkonektorów i rewersów oraz dokończenie budowy wspólnego europejskiego rynku energii. Ostatnie wydarzenia na Ukrainie pokazały jeszcze dobitniej, że konieczna jest dywersyfikacja źródła dostaw ropy i gazy do Unii. Należy również zwiększać wykorzystanie odnawialnych źródeł energii, natomiast bardziej kontrowersyjna jest kwestia rozbudowy energetyki jądrowej w Europie. Szansą, której nie wolno zaprzepaścić jest gaz z łupków, którego zasoby występują w dużych ilościach na terytorium Polski, Francji, Bułgarii czy Wielkiej Brytanii. Obecnie blisko 60% surowców energetycznych w UE pochodzi z importu, w przeważającej mierze z Rosji. Unia nie może finansować inwestycji typu Nord Stream, które godzą w bezpieczeństwo energetyczne niektórych państw kosztem doraźnych zysków innych. Po wydarzeniach na Ukrainie UE musi poważnie zastanowić się nad sensem uczestnictwa w projekcie South Stream czy budowie trzeciej nitki Nord Stream, które znacząco zwiększą zależność Europy od rosyjskiego gazu. Należy forsować przedstawiony w ostatnim czasie przez premiera projekt tzw. unii energetycznej opartej na m.in. wspólnym negocjowaniu kontraktów i wzmocnionej solidarności państw członkowskich w razie odcięcia dostaw. Wydaje się, że największym hamulcowym tej inicjatywy mogą być Niemcy, które prowadzą szereg dwustronnych projektów energetycznych z Rosją.
5.       Unia gospodarcza. Jak daleko powinna sięgać współpraca gospodarcza. Czy powinno dojść do harmonizacji podatkowej i budżetowej w ramach państw członkowskich UE?
Kluczowym obszarem współpracy gospodarczej w UE powinien pozostać wspólny rynek, który jest największym osiągnięciem integracji gospodarczej. Należy jednak kontynuować wysiłki na rzecz zniesienia ciągle istniejących ograniczeń w funkcjonowaniu jego czterech podstawowych swobód, tj. wolnego przepływu towarów, osób, usług i kapitału. W szczególności w obszarze usług jest jeszcze wiele do zrobienia. Przyjęta kilka lat temu dyrektywa usługowa nie gwarantuje pełnej swobody transgranicznego świadczenia usług. Co więcej w ostatnim czasie pojawiły się działania ze strony niektórych państw członkowskich w celu ograniczenia swobodnego przepływu osób, który powszechnie jest uważany za najbardziej namacalny przejaw istnienia UE. Trzeba tego dorobku bronić i wzmacniać jego podstawy. Również strefa euro - po jej uzdrowieniu - powinna odgrywać istotną rolę w koordynacji polityk gospodarczych i budżetowych państw członkowskich, o czym świadczy m.in. przyjęcie w 2012 r. tzw. paktu fiskalnego. Wydaje się więc, że harmonizacja budżetowa jest konieczna, przynajmniej w ramach strefy euro, aby zmniejszyć ryzyko występowania kryzysów. Na fali zacieśniania integracji gospodarczej po kryzysie, pojawiają się również koncepcje harmonizacji podatków bezpośrednich. Można jednak zakładać, że pomysł ten jeszcze długo nie zyska szerszego poparcia w stolicach europejskich.
6.       Wspólny rynek i swoboda przepływu osób. Jakie wysiłki należy podjąć na rzecz wzmocnienia wspólnego rynku w UE? Jak przeciwdziałać coraz silniej pojawiającym się w UE tendencjom do ograniczenia jednej z fundamentalnych zasad UE – swobodnego przepływu osób?
W 2012 r. obchodziliśmy 20-lecie utworzenia wspólnego rynku. Obecnie to ponad 500 milionów konsumentów i ok. 23 miliony przedsiębiorstw. Europejska gospodarska korzysta z jednolitego rynku m.in. poprzez efekt skali, który gwarantuje niższe ceny, wzrost innowacyjności przedsiębiorstw wymuszony większą konkurencją czy swobodne przemieszczanie się pracowników, co w jednych regionach niweluje bezrobocie, a w innych zapobiega niedoborowi rąk do pracy. Jak już wspominałem wcześniej wspólny rynek wymaga jednak ostatecznego urzeczywistnienia. Mimo, że Unia dumnie ogłosiła jego utworzenie już ponad 20 lat temu nadal istnieje szereg przeszkód w jego funkcjonowaniu - głównie w obszarze swobodnego przepływu usług. W tym kontekście na pochwałę zasługują działania komisarza ds. rynku wewnętrznego - Michela Barnier z Francji, który jesienią 2012 r. przedstawił tzw. Akt o jednolitym rynku II zawierający 12 propozycji działań na rzecz usprawnienia wspólnego rynku. Dorobek rynku jednolitego jest ogromny i należy go bronić. Działania niektórych państw mające na celu ograniczenie fundamentalnej swobody przemieszczania się są populistycznymi zagrywkami na użytek krajowy i należy je rozpatrywać tylko w tych kategoriach. Cztery swobody wspólnego rynku są chronione traktatowo i żadne państwo bez wypełnienia przesłanek tam określonych (względy porządku publicznego, bezpieczeństwa publicznego i zdrowia publicznego), czy też zmiany traktatu, nie może ich arbitralnie ograniczać. Odpowiada za to Komisja Europejska jako "strażniczka traktatów".
7.       Polityka rolna. Czy należy utrzymać na obecnym poziomie pomoc dla rolnictwa w krajach UE? Czy UE powinna rozważyć inną alokację tych środków np. na rozwój  innowacyjnej gospodarki.
W 2012 r. obchodziliśmy 50-lecie wspólnej polityki rolnej (WPR). W tym okresie podlegała ona ewolucyjnemu rozwojowi, reformom i przemianom, ale także kształtowała się pod wpływem zaistniałych sytuacji kryzysowych w ujęciu europejskim i światowym oraz stawała się coraz bardziej uzależniona od trudnych, zmieniających się warunków środowiskowo-klimatycznych. Te zmiany wynikały także ze zmiany warunków powstałych w wyniku przystąpienia nowych państw do UE i zmian w handlu światowym. Kolejne rozszerzenia UE prowadziły do pogłębienia zróżnicowania w rolnictwie europejskim w obszarze warunków klimatyczno-przyrodniczych, w zakresie struktury wielkości gospodarstw, struktury produkcji związanej z rodzajem wytwarzanych produktów rolnych i spożywczych. Należy również tutaj uwzględnić również istotny czynnik historii, tradycji, obyczajów i zasad życia na wsi oraz sposobu prowadzenia produkcji rolniczej. Kolejnym problemem zróżnicowania i specyfiki europejskiego rolnictwa jest kwestia jego konkurencyjności wewnętrznej i zewnętrznej. Konkurencyjność zewnętrzna wynika głównie z międzynarodowych zasad handlowych, warunków liberalizacji, a przede wszystkim z wypełnienia wymogów środowiskowych, pracowniczych i jakościowych w procesie wytwarzania, co jest związane z kosztami pracy. Jest to problem ciągle wymagający rozwiązania i ustalenia kryteriów obowiązujących na rynku globalnym. Uważam, że cele Wspólnej Polityki Rolnej zapisane w Traktacie Rzymskim ponad 50 lat temu dotyczące: zwiększenia wydajności rolnictwa, zapewnienia odpowiedniego poziomu życia na obszarach wiejskich, stabilizacji rynków rolnych, zagwarantowania bezpieczeństwa dostaw po rozsądnych cenach dla konsumentów - wciąż pozostają aktualne. Dowodem tego jest to, że znalazły się one w niezmienionym brzmieniu w Traktacie z Lizbony. Można powiedzieć, że doszły jeszcze dodatkowe horyzontalne cele takie jak ochrona środowiska i zdrowia ludzi. Jeśli popatrzymy na zmiany WPR w ostatnich dziesięcioleciach to dojdziemy do wniosku, że następuje jej dopasowywanie do potrzeb i oczekiwań społeczeństwa Unii Europejskiej oraz wymogów handlu światowego. Przed wspólną polityka rolną stają również „nowe" wyzwania jak: innowacje w rolnictwie, zmiany klimatyczne, gospodarka zasobami wodnymi czy energia odnawialna. Wydaje się, że te wyzwania będą miały decydujący wpływ na rolnictwo w kolejnych dekadach XXI wieku. Rola wspólnej polityki rolnej jest ciągle niedoceniana. Niedobory żywności nie występują w Europie od lat powojennych, co jest zasługą WPR. To także gwarancja bezpieczeństwa żywnościowego, czyli zapewnienia społeczeństwu europejskiemu zdrowej żywności, która charakteryzuje się również wysoką jakością i różnorodnością. Należy jednak pamiętać, że wciąż w naszej bogatej Europie średnio 17% ludności żyje poniżej progu ubóstwa lub na jego granicy, podczas gdy ok. 30% żywności jest marnowana. W związku z tym bezpieczeństwo dostaw żywności i jej dostępność dla wszystkich warstw społecznych jest kluczowym celem. W ostatnim czasie zauważalna jest rosnąca niestabilność rynków rolnych, co w dużej mierze wynika z postępującej liberalizacji handlu światowego w ramach Światowej Organizacji Handlu (WTO). Obecnie dostępne instrumenty przeciwdziałania kryzysom nie uchroniły rolników przed spadkiem dochodów. Większa interwencja na rynkach rolnych jest więc konieczna. Nie zapominajmy również, że pochodzące ze WPR dopłaty bezpośrednie stanowią ponad połowę dochodów rolniczych, które i tak są na poziomie ok. 60% średnich dochodów grup społecznych utrzymujących się z działalności pozarolniczej. Bardzo poważnym problemem jest również brak młodych ludzi w rolnictwie i na obszarach wiejskich - z danych Eurostat wynika, że rolnicy poniżej 35. roku życia stanowią w UE zaledwie ok. 7,5% populacji rolniczej. W UE, a szczególnie w Polsce dominują gospodarstwa rodzinne - w większości małe, które nie dysponują wystarczającym efektem skali produkcji, dlatego wymagają specjalnego wsparcia. Ponadto konieczne jest również jak najszybsze zakończenie procesu wyrównywania poziomu dopłat bezpośrednich między starymi i nowymi krajami członkowskimi, aby umożliwić równą konkurencję na europejskim rynku. Duże wymogi środowiskowe czy w obszarze dobrostanu zwierząt, które stawiane są europejskim rolnikom podnoszą koszty, przez co mają wpływ na ich konkurencyjność, a więc i dochody rolników. Utrzymanie modelu europejskiego rolnictwa wymaga dalszego wsparcia budżetowego UE, również dlatego, że nasi główni rywale w handlu (USA, kraje Ameryki Południowej) robią to w jeszcze większym stopniu niż Europa. Pamiętajmy, że wydatki na WPR w UE systematycznie maleją od lat 80. - wtedy stanowiły one blisko 80% całego budżetu, podczas gdy obecnie jest to ok. 40% i utrzymuje się tendencja spadkowa. Na okres budżetowy 2014-2020 rolnictwo dostanie o 40 mld euro mniej niż w latach 2007-2013, a przecież niedawno miało miejsce wielkie rozszerzenie UE i zwiększono wymogi środowiskowe dla rolników. Polskie rolnictwo nadal jest niedoinwestowane - musimy najpierw doposażyć je w podstawowy sprzęt i zakończyć modernizację infrastrukturalną i ewentualnie dopiero wtedy przesuwać środki budżetowe na innowacje.
8.       Budżet UE. Jak duży budżet powinna mieć Unia Europejska. Jeśli większy niż dziś, to proszę wskazać źródła dochodów (podatek europejski, podatek od transakcji finansowych, większy udział w dochodach podatkowych państw UE?). Czy powinien powstać osobny budżet strefy Euro.
Obecny budżet UE (2014-2020) po raz pierwszy w historii jest mniejszy do poprzedniego (2007-2013), a nie może być więcej Unii przy mniejszym budżecie.
Jako jeden z czterech polskich posłów w komisji specjalnej Parlamentu Europejskiego ds. budżetu wieloletniego UE na lata 2014 -2020, aktywnie uczestniczyłem w pracach na rzecz wypracowania stanowiska Parlamentu oraz osiągnięcia końcowego porozumienia. Podczas naszych dyskusji jednym z najczęściej powtarzanych pojęć były tzw. zasoby własne UE. Obecnie 85% budżetu pochodzi ze składek państw członkowskich uzależnionych od PKB. System ten wprowadzono w latach 80. i miał on funkcjonować do czasu wypracowania zasobów własnych Wspólnoty. Jednak, ponownie okazało się, że rozwiązania prowizoryczne są najtrwalsze. Taka sytuacja stanowi naruszenie traktatów, według których Unia powinna mieć własne zasoby budżetowe. Obecny system jest niedoskonały z tego względu, że daje możliwość manipulacji. Znakomitym przykładem jest słynny rabat brytyjski wywalczony przez Margaret Thatcher w latach 80. Wówczas państwa członkowskie uległy presji Londynu, co doprowadziło do sytuacji, w której Wielka Brytania od kilkunastu lat wpłaca do budżetu znacznie mniej niż wynika to z zamożności tego państwa. Własne źródła finansowania są Unii potrzebne, aby zagwarantować ciągłość i stabilność wydatków, efektywnie walczyć z kryzysem, wyrównywać różnice w poziomie rozwoju między poszczególnymi krajami i regionami UE oraz sprostać rosnącym oczekiwaniom w świetle nowych wyzwań w obszarze m.in. polityki zagranicznej (dynamizm środowiska międzynarodowego), rolnictwa (bezpieczeństwo żywnościowe) czy środowiska (zmiany klimatu). Unia nie może sobie pozwolić na ciągłe przepychanki przy uchwalaniu budżetów, które uniemożliwiają efektywne realizowanie zadań. Wydaje się, że najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie kilku różnych form wpływów do unijnego budżetu w ramach systemu zasobów własnych, który wzmocniłby wspólnotowy (niezależny od państw członkowskich) wymiar Unii. W ten sposób zagwarantowano by, że nowe obciążenia rozłożą się wystarczająco szeroko, nie dotykając zbyt boleśnie wąskich obszarów, a finansowanie budżetu UE przez państwa członkowskie byłoby w miarę sprawiedliwe. Jednak tych źródeł nie mogłoby być zbyt dużo. Równocześnie jednak rozwiązania te nie powinny prowadzić do rozrostu biurokracji i mnożenia wymogów administracyjnych. Najmocniej po stronie zasobów własnych opowiadał się Parlament Europejski, który do samego końca negocjacji starł się wywalczyć jak najwięcej ustępstw ze strony Rady. Warto jednak podkreślić, że pod koniec negocjacji żądania Parlamentu w tym obszarze przybrały bardzo niebezpieczny kształt grożąc opóźnieniem przyjęcia budżetu wieloletniego. Budżet UE, w przeciwieństwie do budżetów narodowych, ma w ponad 90% charakter inwestycyjny, a więc rozwojowy, co jest istotne biorąc pod uwagę proces wychodzenia z kryzysu i kreowania wzrostu oraz miejsc pracy. Wbrew obiegowym opiniom na unijnym budżecie korzystają również płatnicy netto. Badania pokazują, że z każdego euro wydanego przez kraje płatników na cele europejskie - wraca do nich średnio 0,6-0,8 euro (niektórzy twierdzą, że nawet więcej), nie tyle w postaci zamówień dla firm, maszyn, zwiększonego popytu, co przez efekt wspólnego rynku i zwiększonej wymiany handlowej. Obecny budżet na poziomie ok. 1% DNB nie jest tym, o którym marzyli zwolennicy „Unii rozwoju". Jest to budżet, który zapewnia jedynie niezbędny poziom stabilizacji i funkcjonowania Unii. Za dużo wydajemy na przykład na walkę ze zmianami klimatu i tzw. projekty miękkie w ramach polityki spójności (np. szkolenia). Obecny budżet UE jest za mały, aby móc realizować wyzwania, które sobie stawiamy w strategii Europa 2020, a poza tym nie bierze pod uwagę np. finansowania wspólnej polityki obronnej. Odrębny budżet strefy euro nie leży w interesie Polski, ale de facto jest on już tworzony na fali działań naprawczych po kryzysie. Naszym zadaniem jest niedopuszczenie do sytuacji, w której byłby dwa budżetu unijne, ponieważ sankcjonowałoby to podział na Unię dwóch prędkości.
9.       Rozszerzenie UE. Czy opowiada się Pan/Pani za rozszerzeniem UE na nowe kraje (jeśli tak to jakie? np. Ukrainę, Mołdowę, Gruzję, Turcję), nawet kosztem zmniejszenia funduszy strukturalnych dla  Polski w przyszłości.
Nie ulega wątpliwości, że istnieją granice rozszerzenia. Moim zdaniem nie powinny one raczej wykraczać poza kontynent europejski. Z pewnością Unia powinna być otwarta na przyjęcie krajów Bałkanów Zachodnich, tj. Serbii, Czarnogóry, Macedonii czy Bośni i Hercegowiny, a w dalszej przyszłości też Kosowa i Albanii, ze względu na zaawansowanie procesu integracyjnego oraz konieczność stabilizacji tego zapalnego regionu. Nie można również zamknąć drogi do członkostwa krajom Partnerstwa Wschodniego, a więc przede wszystkim Ukrainie, Mołdawii i Gruzji, które obecnie prezentują mocne proeuropejskie aspiracje. Odrębną grupę potencjalnych członków stanowią zamożne kraje zachodnioeuropejskie: Szwajcaria, Norwegia, Islandia, Lichtenstein, które z różnych przyczyn na integracje z UE się do tej pory nie zdecydowały, choć tworzą z UE tzw. Europejski Obszar Gospodarczy i finansują różne programy pomocowe. Kolejnym rozszerzeniom powinny jednak towarzyszyć gruntowne zmiany ustrojowe Wspólnoty, zapobiegające paraliżowi decyzyjnemu przy równoczesnym poszanowaniu praw wszystkich państw członkowskich. Będzie to z pewnością bardzo trudne zadanie, które może skutkować powstaniem Unii kilku prędkości, ale i tej opcji nie można wykluczać. Fundusze dla Polski z czasem będą się zmniejszać i jest rzeczą naturalną, że tak jak my teraz doświadczamy solidarności bogatszych państw Unii, kiedyś, jeśli się wzbogacimy będziemy musieli wspierać mniej zamożnych partnerów. Zakładając, że w Polsce utrzyma się wysoki wzrost gospodarczy, to już wkrótce kolejne nasze regiony (po Mazowszu) przekroczą 75% średniego PKB per capita dla UE i środki unijne zostaną nam znacząco ograniczone. Ostatnie trudne wydarzenia na Ukrainie zwiększyły zainteresowanie wśród wielu krajów Unii bliższym powiązaniem tego kraju z UE. Obecnie priorytetem jest umowa stowarzyszeniowa, które powinna być podpisana na lepszych dla Ukrainy warunkach, a w przypadku powodzenia reform gospodarczych można zakładać, że droga Ukrainy do członkostwa będzie otwarta. Odrębnym problemem jest ewentualne członkostwo Turcji. Kraj ten jest stowarzyszony z UE od lat 60., ale dopiero w 2005 r. rozpoczął negocjacje akcesyjne, które na dodatek praktycznie utknęły w martwym punkcie. Wydaje się, że obie strony nie do końca są przekonane do celowości obecności Turcji w UE i wykorzystują negocjacje do rozgrywek wewnętrznych. Członkostwo Turcji w UE jest kwestią dalekiej przyszłości, a sceptycy wskazują, że może nigdy do niego nie dojść. Równocześnie pojawiają się koncepcje niepełnego, ale specjalnego członkostwa czy też bliższego stowarzyszenia. Turcja, w przeciwieństwie do Ukrainy jest członkiem NATO i jest de facto skazana na bliską współpracę z Europą.
10.   Polityka wschodnia i polityka obronna. Jakie powinny być polskie priorytety w sprawie wspólnej polityki wschodniej Unii Europejskiej. Jakimi instrumentami powinno się posługiwać państwa i/lub Unia Europejska w celu wzmocnienia możliwości obronnych Polski i Unii.
Ostatnie wydarzenia na Ukrainie nadały nowego znaczenia projektowi Partnerstwa Wschodniego. Teraz istnieją sprzyjające warunki polityczne, aby wymiar wschodni Unii znacząco wzmocnić. W polskim interesie politycznym jest członkostwo lub inna forma bliskiego powiązania z UE Ukrainy, Mołdawii i Gruzji. Oczywiście ewentualne członkostwo musi być w następstwie spełnienia kryteriów gospodarczych, ustrojowych i politycznych. W przypadku Ukrainy pierwotne warunki stowarzyszenia postawione przez UE były dla Kijowa mało korzystne. Dopiero wydarzenia na Majdanie i naruszenie integralności Ukrainy (aneksja Krymu) przez Rosję poruszyły USA oraz Unię, która przygotowała lepsze warunki stowarzyszenia. UE nie stać na kosztowne gesty polityczne, jak to bywało w przyszłości (np. przystąpienie Bułgarii i Rumunii) - kraje te muszą mieć konkurencyjne gospodarki i sprawne instytucje, aby móc konkurować na wspólnym europejskim rynku. W obszarze relacji z Rosja nie możemy pozwolić sobie na przyszycie łatki "naczelnych rusofobów" w Unii, ponieważ będzie to wykorzystywane przeciwko nam przez samą Rosję ale też bardziej pragmatyczne kraje UE. W moich wystąpieniach często podnoszę, że w sprawach dotyczących interesów Polski - np. o podejściu do Partnerstwa Wschodniego - powinni głośno mówić Hiszpanie czy Portugalczycy i vice versa - my powinniśmy mówić np. o sprawach Ameryki Południowej, ponieważ w ten sposób argumenty zyskują większą siłę przebicia. Rosja pod rządami Putina jest realnym zagrożeniem dla pokoju przynajmniej w części Europy, która była kiedyś w strukturach Związku Radzieckiego, a nawet Układu Warszawskiego i sprawa ta nie może być bagatelizowana. Unii brak zarówno środków jak i woli politycznej do rzeczywistego stworzenia wspólnej polityki obrony, a więc kluczową rolę powinno tutaj nadal odgrywać NATO przy większym zaangażowaniu państw europejskich. W przypadku eskalacji konfliktu na Ukrainie możemy spodziewać się nowej zimnej wojny i żelaznej kurtyny pokrywającej się ze wschodnią granicą Polski, krajów bałtyckich i Finlandii. Musimy być na taką ewentualność przygotowani. W ostatnich latach, głównie w rezultacie kryzysu, wydatki na obronność w krajach zachodniej Europy spadały. Ostatnie wydarzenia na wschodzie powinny tę tendencję odwrócić. Trudno powiedzieć na ile zaangażowanie USA w sprawy Ukrainy i wzmocnienia zdolności obronnych krajów NATO sąsiadujących z Rosją i Ukrainą będzie utrzymane i realizowane w przyszłości.  Europa musi w większym stopniu odpowiadać za swoje bezpieczeństwo w ramach NATO, szczególnie w obliczu przesuwania się centrum interesów amerykańskich na inne obszary. Równocześnie jednak powinniśmy nadal specjalizować się w niesieniu pomocy humanitarnej dla regionów dotkniętych klęskami żywiołowymi oraz w misjach pokojowych.
11.   Polityka demograficzna. Jaka powinna być odpowiedź państwa i instytucji UE na pogarszającą się sytuację demograficzną Polski. Obecnie UE nie ma kompetencji w tej dziedzinie? Czy powinno się to zmienić czy pozostawić na poziomie krajowym?
Sytuacja demograficzna naszego kraju, jak i innych państw regionu staje się dramatyczna. Szacuje się, że w 2050 r. będzie nas mniej niż 30 milionów. Trend ten stanowi ogromne zagrożenia dla perspektyw rozwoju Polski w przyszłości. Sytuację dodatkowo pogarsza masowa emigracja Polaków - obecnie poza granicami kraju przebywa ok. 2,6 miliona naszych rodaków. Nie ma prostej recepty na ten problem, ponieważ jest on złożony. Z pewnością kluczowym czynnikiem wpływającym na zmniejszenie dzietności Polek jest sytuacja ekonomiczna - brak stabilnego zatrudnienia, utrudniony dostęp do żłobków i przedszkoli, problemy służby zdrowia, mała pomoc państwa dla rodzin z dziećmi itd. I to tutaj należy w pierwszej kolejności działać. Inną przyczyną zapaści demograficznej są zmiany kulturowe i mentalne, związane również z bogaceniem się polskiego społeczeństwa. Tego problemu nie rozwiążemy tylko za pomocą polityki prorodzinnej. Wydaje się, że w niedalekiej przyszłości będziemy skazania na otwarcie się na imigrantów, przy założeniu, że będziemy na tyle zamożni, aby zechcieli w Polsce zamieszkać. Teraz jest też ostatni moment, aby sięgnąć po rodziny polskich przesiedleńców zamieszkujących w Rosji, Kazachstanie czy innych krajach poradzieckich. Najlepszą formułą jest zapraszanie młodzieży z tych rodzin na studia do Polski, aby w ten sposób przygotowywać ich do powrotu do kraju i podjęcia tutaj pracy oraz założenia rodziny. Potrzeba stworzenia odpowiedniej polityki senioralnej, w tym stworzenia warunków dla przedłużenia naszej aktywności zawodowej oraz zapewnienia jak najdłuższej sprawności i samodzielności osób starszych. Wymaga to m.in. inwestycji w rozwój specjalnych usług i infrastruktury dla seniorów. Problem demograficzny dotyczy praktycznie wszystkich państw członkowskich, a w Unii mamy swobodny przepływ osób - dlatego można sobie wyobrazić, że w przyszłości zagadnienie to może stać się przedmiotem kompetencji UE.
12.   Prawo rodzinne. Czy Unia Europejska powinna uzyskać większe kompetencje w obszarze prawa rodzinnego? (Dziś Bruksela nie może narzucić niczego krajom członkowskim w tej sprawie) Czy jest Pan/Pani za liberalizacją i ujednoliceniem prawa  dotyczącego zawierania małżeństw przez  pary homoseksualne we wszystkich krajach członkowskich  UE. Czy to samo powinno dotyczyć kwestii aborcji?
Prawo rodzinne, w tym kwestie związane z aborcją i eutanazją czy zawieraniem małżeństw przez pary homoseksualne powinny pozostać w gestii państw członkowskich. Są to sprawy bardzo kontrowersyjne, o zasadniczym znaczeniu dla danych społeczeństw, często regulowane przez ustawy zasadnicze i powiązane z tradycją i religią państw - dlatego nie powinny być przedmiotem ujednolicania na poziomie europejskim. Należałoby jednak stworzyć pewne formy legalizacji wspólnego życia osób tej samem płci pochodzących z krajów o różnych rozwiązaniach prawnych, np. w zakresie dziedziczenia.
Źródło: Ankieta
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA