fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Czy posłowie od ojca Rydzyka rozłamią partię

Rzeczpospolita
Kaczyński walczy o utrzymanie głosów Radia Maryja. Ale związani ze stacją posłowie na razie nie myślą o odejściu
Agnieszka Majchrzak Bernadeta Waszkielewicz – Ważne, by nic nie powstało po prawej stronie sceny politycznej. To klucz do tego, byśmy mogli zacząć odbijać centrum, intelektualistów i być mniej radykalni – przekonywał Jarosław Kaczyński swoich posłów podczas wtorkowego posiedzenia Klubu PiS. Mówiono o stanowisku partii wobec ustawy ratyfikującej traktat lizboński. Twardej postawy przeciw traktatowi oczekują od polityków PiS środowiska bliskie toruńskiemu potentatowi medialnemu ojcu Tadeuszowi Rydzykowi.
Przywódca PiS zdaje sobie sprawę, że sporą część poparcia w wyborach z 2005 i 2007 r. zawdzięcza słuchaczom Radia Maryja i widzom TV Trwam. Udało mu się „połknąć” wyborców bardziej skrajnych LPR Romana Giertycha i Prawicy Rzeczypospolitej Marka Jurka (powołał ją po odejściu z PiS). Ale ostatnio Jurek nagle zaczął bywać w znaczących mediach i komentować traktat.
Jak silny jest „głos z Torunia”, pokazało głosowanie nad sposobem ratyfikowania traktatu: w referendum, czego chce radio, czy przez parlament. Za referendum było aż 55 posłów PiS. Zdaniem Macieja Płażyńskiego – niezrzeszonego, który wszedł do Sejmu z listy PiS – Kaczyński przestraszył się, że może dojść do rozłamu w klubie. – Gdyby z PiS odeszli przeciwnicy traktatu, to pod bokiem Kaczyńskiego wyrosłaby znacząca formacja eurosceptyczna z przedstawicielami w Sejmie, popierana przez imperium Rydzyka. Właśnie ten lęk popchnął prezesa do zajęcia skrajnego stanowiska wobec traktatu – sądzi Płażyński. Jego zdaniem Kaczyńskiemu łatwiej będzie się pogodzić z utratą kilku posłów popierających traktat niż dużej grupy eurosceptyków. – Konserwatystów i tak już kilku odeszło, a gdyby odpłynęli też ultrakatolicy, byłoby po PiS – ocenia. Co prawda tylko część z tych 55 posłów należy do tzw. frakcji o. Rydzyka w PiS. Uważa się, że może ona liczyć najwyżej 30 posłów. Są w niej m.in. felietonista mediów Rydzyka Antoni Macierewicz, toruńscy posłowie Zbigniew Girzyński i Anna Sobecka (była spikerka radia), Gabriela Masłowska, Krystyna Grabicka, Anna Sikora. Spekulowano nawet, że zawiążą zespół Radia Maryja w PiS i że pomysł został zablokowany przez władze klubu. – To plotka – zaprzecza Girzyński. O. Rydzyk przestrzegał ponoć jednego z bliskich mu posłów: „Żeby nie przyszło wam do głowy tworzyć inną partię!” Całą tę grupę łączą bowiem słabiutkie więzi. Wielu się nie lubi i wzajemnie wyśmiewa. Różnie też są związani z o. Rydzykiem. Sami radiomaryjni wskazują, że dyrektor mówi, co mają robić zaledwie kilkorgu, w tym Sobeckiej i Masłowskiej. Ceni Macierewicza, ale ten zachowuje niezależność. Lubi też np. Girzyńskiego i Tadeusza Cymańskiego, ale i oni nie są z nim związani formalnie. Także Kaczyński, choć chętnie udostępnia tym politykom listy wyborcze PiS, też różnie ceni ich zdolności. Prawie w ogóle nie spotyka ze wspominanymi posłankami. Z tego grona najbliżej współpracuje z Macierewiczem. A zabiegając o utrzymanie radiomaryjnego elektoratu, Kaczyński chętnie też korzysta teraz z pomocy Jacka Kurskiego, który jest „radiomaryjnym singlem”. Jak mówią jego przeciwnicy – to właśnie Kurski wraz ze Zbigniewem Ziobrą i Przemysławem Gosiewskim przekonywali prezesa, że klub jest zagrożony rozłamem. Sam Kaczyński takiego nacisku podobno nie odczuwa. Owszem, spotyka się z hierarchami kościelnymi. – Ale to są normalne kontakty w ramach objazdu po kraju, który teraz robi prezes. W każdej miejscowości ma spotkanie z samorządowcami i władzami kościelnymi. Jeśli są to osoby radiomaryjne, to słucha ich poglądów, ale nic poza tym – opowiadają posłowie z otoczenia Kaczyńskiego i ci związani z Rydzykiem. I dodają: – Prezes wie, że nie ma zagrożenia: Jurek nie ma żadnych kontaktów z Rydzykiem, a Giertych dawno temu się z nim skłócił. „Rydzykowi posłowie” na razie więc PiS nie opuszczą. Nie chce tego sam o. Rydzyk. Kiedy gazety pisały, że wkrótce powstanie jego partia, zaprosił na obiad jednego z bliskich sobie posłów PiS. I oświadczył mu: „Znowu chcą mi szkodzić i piszą takie rzeczy. Żeby nie przyszło wam do głowy tworzyć inną partię!”. – Absolutnie nie ma rozmów o wyłomie w PiS i powstaniu nowej partii. W PiS potrzebne są różne twarze i wizje, ale sprawą najważniejszą jest, aby nie powstała inna partia prawicowa. To gwarancja sukcesu PiS. Musimy teraz rozszerzać się na centrum – mówi sam Girzyński, jakby powtarzał słowa prezesa. Posłowie bliscy Rydzykowi twierdzą, że zamieszanie wokół nowej partii wywołują głównie byli LPR-owcy, dziś politycy „bez etatu” w Sejmie – Mirosław Orzechowski czy Janusz Dobrosz. Wspierani przez europosłów Urszulę Krupę, Witolda Tomczaka czy Bogdana Pęka. Wkrótce będą musieli ponownie się starać o mandat do europarlamentu i potrzebują wsparcia. Chcą swoimi hasłami – np. walki o życie poczęte – zwrócić uwagę o. Rydzyka i skorzystać z jego mediów. – Ci eurodeputowani, całe dawne środowisko Giertycha, prze mocno do powstania nowej partii – ocenia Antoni Mężydło, były toruński poseł PiS, dziś w PO. Ale on należy do tych, którzy są przekonani, że o. Rydzyk postanowił stworzyć nową partię i „postawił już krzyżyk na Kaczyńskim”. – Postąpi z nim jak z każdym: położy go na katafalku. Tylko jeszcze tego nie ogłosił. Chce go wykorzystać do tego, by odbyło się referendum i stało się impulsem do tworzenia nowej formacji Radia Maryja – twierdzi Mężydło.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA