fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kościół

Abp. Martyniak: Wiara ta sama, ale liturgia inna

Abp. Jan Martyniak
Fotorzepa, Łukasz Solski
Biskup Kościoła greckokatolickiego opowiada Tomaszowi Krzyżakowi o świętach Bożego Narodzenia w tradycji wschodniej.
Czym się różnią święta w Kościele wschodnim od tych, które obchodzą katolicy łacińscy?
Abp Jan Martyniak, metropolita przemysko- warszawski Kościoła bizantyjsko-ukraińskiego (tzw. greckokatolickiego): Po pierwsze, trzeba zwrócić uwagę na kalendarz. Kościoły wschodnie posługują się kalendarzem juliańskim, a Kościół zachodni gregoriańskim. Różnicą jest dwutygodniowe przesunięcie świąt. Katolicy łacińscy świętują Wigilię 24 grudnia, a grekokatolicy dopiero 6 stycznia. Ale trzeba także pamiętać, że Bałkany oraz część parafii prawosławnych w Polsce wprowadziły tzw. kalendarz neojuliański. Oznacza to, że Wielkanoc i to, co idzie za nią, czyli Wniebowstąpienie, Zielone Świątki, są według starego stylu juliańskiego, ale święto stałe, jakim jest Boże Narodzenie, obchodzą w tym samym czasie co Kościół łaciński.
A sam styl świętowania? Wigilia w obrządku greckokatolickim jest inna od tej katolickiej?
Duże różnice mamy w liturgii. U nas nie ma szopek i figurek. Jest za to ikona Narodzenia Pańskiego, która wystawiona zostaje na tetrapodzie – stoliku przed ikonostasem. Wierni podchodzą do ikony i oddają jej cześć. Są zupełnie inne nabożeństwa. Nie ma w nocy pasterki – chociaż jeśli ksiądz ma do obsłużenia trzy cerkwie, to liturgia w nocy także się odbywa, ale to nie jest pasterka znana z katolicyzmu. Natomiast tu na wschodzie świętowanie zaczynamy w Wigilię wieczorem od liturgii św. Bazylego Wielkiego z Weczirnią, czyli nieszporami. Są podczas niej śpiewane psalmy, czytane teksty liturgiczne odnoszące się do przyjścia na świat Mesjasza. Potem odprawiane jest Poweczerije Welyke z Łytią. To jest tzw. Wielka Kompleta, podczas której święci się chleb, wino, pszenicę. Później odprawiana jest uroczysta jutrznia oraz Masza św. z Bożego Narodzenia.
Cała noc w cerkwi na czuwaniu?
Tak. Ale w tej chwili w parafiach odprawia się zazwyczaj Poweczerije Welyke z Łytią oraz poranną liturgię bożonarodzeniową. Całonocne czuwania praktykują jednak zakonnicy.
A wracając do samej wieczerzy wigilijnej?
Ona wygląda tak samo jak u katolików. Zaczyna się od modlitwy i czytania ewangelicznego opisu Narodzenia Pańskiego. Na stole powinno być 12 potraw. Zawsze są co najmniej dwie właściwe dla Wschodu, czyli kutia oraz znana w tradycji łemkowskiej kysełycia.
A co to jest?
Biały barszcz z grzybami. Podaje się także groch, pierogi, gołąbki. Kiedyś w naszej tradycji nie było na stole wigilijnym ryb. Z czasem się to zmieniło i dziś ryba jest obecna. Zostawiamy także miejsce dla niespodziewanego gościa. Pod obrusem umieszczamy również siano.
Kiedyś nie było choinki, tylko tzw. diduch.
Tak. Diduch, czyli snop zboża. Dziś spotyka go się jedynie na wsiach. W miastach diducha zastąpiła choinka.
A opłatek i życzenia?
Życzenia są, ale opłatka nie ma. Po prostu w tradycji wschodniej jest on nieznany. Dzielimy się prosforą. Jest to po prostu kwaszony chleb, którego używamy także podczas liturgii w cerkwi.
Słyszałem, że smaruje się go miodem.
To zależy od regionu. Można także z miodem – to jest popularne w Galicji, ale na Łemkowszczyźnie spożywa się go z czosnkiem.
Śpiewa się kolędy?
Oczywiście, że tak. Nie ma jednak kolęd greckokatolickich, rzymskokatolickich czy prawosławnych. Są za to kolędy ukraińskie i polskie związane z narodami. Jest ich bardzo dużo, zwłaszcza tu w Przemyślu, na tym styku różnych wyznań. Teksty, muzyka są te same.
A kolejne dni?
Mamy trochę lepiej niż katolicy. Świętujemy trzy dni. Pierwszy dzień to Narodzenie Pańskie, podobnie jak u katolików spędzany zazwyczaj w gronie rodzinnym. Natomiast drugi dzień świąt to tzw. Sobór Bogurodzicy, czci się wówczas Matkę Najświętszą i św. Józefa – w tradycji katolickiej Świętą Rodzinę wspomina się w niedzielę po Bożym Narodzeniu, a trzeci dzień to wspomnienie św. Stefana, pierwszego męczennika, którego katolicy znają pod imieniem Szczepan.
Święto Trzech Króli u grekokatolików też jest inaczej nazywane?
Tak. Objawienie Pańskie przypada 19 stycznia i to jest jedno z najważniejszych świąt. Idziemy wówczas nad San, który staje się Jordanem. Procesyjnie idziemy z katedry nad rzekę, gdzie odprawiane są przepiękne, wzruszające modlitwy – te same, które tego dnia odmawia się nad Jordanem w Ziemi Świętej. Kiedyś nie pozwalano nam chodzić i musieliśmy święcić wodę w cerkwiach w garnuszkach. Teraz na szczęście się to zmieniło. Tego dnia tu w Przemyślu, na Ukrainie, Bałkanach i dalej na Wschodzie wszystkie rzeki są poświęcone. Dawniej zwyczaj był taki, że w tych rzekach przez tydzień nie wolno było prać.
Ale tak naprawdę wszystkie rzeki są poświęcone...
Rzeczywiście. Bo te rzeki się ze sobą łączą. Łaska boża nad wszystkim się unosi.
Kiedy kończy się świętowanie?
Tak samo jak u katolików okres Bożego Narodzenia kończy się Świętem Ofiarowania Pańskiego. Z tym że nie 2 lutego, ale 15, ze względu na te różnice w kalendarzach, którymi się posługujemy. Widać zatem, że wiara ta sama. Różni nas tylko liturgia i trochę daty. Wszystkim, którzy świętują Boże Narodzenie w grudniu, i tym, którzy będą obchodzili je dopiero w styczniu, życzę wszystkiego najlepszego.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA