fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Gminne zasiedziane wcześniej niż państwowe

Prawo cywilne. Posiadacze nieruchomości państwowych, które 27 maja 1990 r. zostały skomunalizowane, stali się ich właścicielami 27 maja 2005 r., jeśli przed komunalizacją mieli je w posiadaniu co najmniej 15 lat
Potwierdził to Sąd Najwyższy w wyroku z 6 marca 2008 r. (sygn. I CSK 419/04). Jeśli więc gmina wystąpiła do sądu o wydanie nieruchomości po 27 maja 2005 r., by przerwać bieg zasiedzenia, jej akcja nie mogła już odnieść takiego skutku.
Akcję zmierzającą do przerwania biegu zasiedzenia zakrojoną na bardzo szeroką skalę podjęło po tej dacie, ale przed 1 października 2005 r., miasto stołeczne Warszawa, wnosząc kilka tysięcy pozwów o wydanie nieruchomości. Taki pozew formalnego właściciela przerywa bieg zasiedzenia. W ten sposób miasto chciało uniemożliwić także nabycie własności przez zasiedzenie osobom (i ich następcom prawnym), które utraciły własność gruntów wskutek tzw. dekretu o gruntach warszawskich z 1945 r., i którym z reguły wbrew temu dekretowi odmówiono prawa użytkowania wieczystego tych gruntów. Przerwanie biegu zasiedzenia oznaczałoby, że posiadacze muszą albo czekać 30 lat, aż upłynie następny okres zasiedzenia, albo kupić grunt od właściciela. Przez 29 lat obowiązywał zakaz zasiedzenia nieruchomości będących własnością państwa. Został zniesiony 1 października 1990 r. przez nowelizację kodeksu cywilnego z 28 lipca 1990 r. W myśl art. 10 tej noweli, jeżeli przed 1 października 1990 r. istniał stan, który nie pozwalał zasiedzieć nieruchomości państwowej, a według aktualnych przepisów jest to możliwe, termin zasiedzenia ulega skróceniu o czas, w którym powyższy stan istniał, lecz nie więcej niż o połowę. Dla posiadaczy w złej wierze, tj. takich, którzy wiedzieli, że nie są właścicielami, okres zasiedzenia wynosi 30 lat, a dla posiadaczy w dobrej wierze – 20 lat. Ktoś, kto władał nieruchomością państwową w dobrej wierze, może więc zaliczyć do okresu zasiedzenia 10 lat posiadania sprzed 1 października 1990 r., a posiadacz w złej wierze – 15 lat. Oznacza to, że okres zasiedzenia dla pierwszych minął już 1 października 2000 r., a dla drugich – 1 października 2005 r. Dzień 1 października 2005 r. jest dniem nabycia własności przez zasiedzenie tylko jeśli po 1 października 1990 r. nieruchomość cały czas była własnością państwową. Zakaz zasiedzenia bowiem przestawał obowiązywać z dniem, w którym Skarb Państwa przestawał być właścicielem, bo np. sprzedał nieruchomość znajdującą się w rękach posiadacza samoistnego, a także gdy na podstawie ustawy z 10 maja 1990 r. stała się ona własnością gminy. Z tym dniem (jeśli nie znalazła się we władaniu gminy czy nabywcy) rozpoczął się bieg zasiedzenia na rzecz posiadacza. Dotyczy to także gruntów warszawskich znajdujących się w dniu komunalizacji, tj. 27 maja 1990 r., w posiadaniu użytkowników pozbawionych własności na podstawie dekretu z 1945 r., a także ich następców prawnych (spadkobierców, nabywców prawa posiadania nieruchomości). Ponieważ grunty te przestały być własnością państwową 27 maja 1990 r., od tego dnia liczy się 15-letni okres posiadania, o którym mowa w art. 10 nowelizacji do k.c. z 1990 r. Oznacza to, że posiadacze gruntów państwowych skomunalizowanych 27 maja 1990 r., którzy byli ich posiadaczami samoistnymi przez 15 lat przed tą datą i 15 lat po tej dacie, są od 27 maja 2005 r. ich właścicielami. Sąd Najwyższy potwierdził to po raz kolejny we wskazanym wyroku z 6 marca 2008 r. Warunkiem zasiedzenia jest nieprzerwane posiadanie samoistne, tj. posiadacz musi władać nieruchomością jak właściciel. Ktoś, kto np. płaci czynsz właścicielowi, jest tzw. posiadaczem zależnym. Osoba, która przejęła nieruchomość od posiadacza samoistnego, np. jego spadkobierca, może zaliczyć do wymaganego okresu posiadania czas, w którym nieruchomość znajdowała się w rękach jego poprzednika. Wedle polskiego prawa okres posiadania w złej wierze wynosi 30 lat, a w dobrej wierze – 20 lat. Zasiedzenie następuje automatycznie z upływem tego okresu. Sąd tylko stwierdza ten fakt. masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: i.lewandowska@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA