fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

ZUS dotuje nieuczciwych

Resorty Jacka Rostowskiego i Władysława Kosiniaka-Kamysza spierają się, jak zaostrzyć przepisy uszczelniające system
PAP, Raf Rafał Guz
Jeśli rząd nie przyspieszy zmiany przepisów, matki będą mogły wyłudzić 60 tys. zł. Straty budżetu? Setki milionów.
Procedura wyłudzania świadczeń z ZUS nie jest specjalnie skomplikowana.
Kobieta niedługo przed porodem może założyć „firmę" i zapłacić maksymalnie wysoką składkę ubezpieczeniową. Wystarczy jeden przelew. Dzięki temu zyskuje prawo do wysokiego zasiłku macierzyńskiego. Dotychczas miała do tego prawo przez pół roku. Od połowy czerwca – przez rok.
Gdyby z takiej możliwości skorzystało tylko 10 tys. kobiet (w ubiegłym roku w Polsce urodziło się 388 tys. dzieci) strata budżetu wyniosłaby 0,6 mld zł.
Dopiero zmiana prawa dałaby możliwość zamknięcia tej luki. – Monitorujemy to zjawisko, ale nie mamy prawa podważać takich praktyk – mówi Jacek Dziekan, rzecznik prasowy ZUS.

Dwa specjalistyczne

Obecnie górny pułap od jakiego naliczane są składki, jest równy 250 proc. średniej pensji, wynosi 9,2 tys. zł. Od tej podstawy z tytułu składek na emeryturę, rentę, chorobę i wypadek trzeba wpłacić do ZUS 2,94 tys. zł. Do tego dochodzi jeszcze niespełna 490 zł składek do NFZ i Funduszu Pracy. Razem do ZUS trzeba przelać nieco ponad 3,4 tys. zł.
Ale zysk z tej jednorazowej składki będzie fantastyczny. ZUS, biorąc pod uwagę kwotę od jakiej naliczył składki, wylicza też zasiłek macierzyński. Wynosi on 6,5 tys. zł netto miesięcznie.
Tyle, że nowe przepisy o urlopach dla rodziców (mają obowiązywać od 17 czerwca) przewidują, że jeśli ktoś zdecyduje się na roczny urlop, dostanie 80 proc. swojego wynagrodzenia lub podstawy z jaką zgłosił się do ubezpieczenia. Dlatego miesięczny zasiłek z ZUS nie wyniesie 6,5 tys., ale nieco ponad 5,2 tys. zł. Biorąc pod uwagę, że będzie wypłacany 12 miesięcy, osoba która wykorzysta lukę, dostanie 62,7 tys. zł. Na czysto wychodzi 59,2 tys. zł.
– Zdajemy sobie sprawę z możliwości nadużyć i dlatego chcemy zmienić sposób naliczania zasiłków chorobowych i macierzyńskich dla samozatrudnionych – mówi nam Marek Bucior, wiceminister pracy i polityki społecznej.
Polki mogą legalnie wyłudzić 60 tys. zł z ZUS

Spóźniona nowelizacja

Resort przygotował w lutym tego roku założenia do nowelizacji ustawy regulującej sposób wypłacania zasiłków przez ZUS. Szacuje, że obecnie nadużywać prawa może ok. 6 tys. osób rocznie. Proponuje, by samozatrudnionemu, który opłacał do ZUS składki od wyższej podstawy niż wymaga prawo (minimum to 60 proc. średniej pensji) i robi to krócej niż rok, nie przysługiwał pełny zasiłek. Rósłby proporcjonalnie do okresu opłacania składek. Pełny byłby wypłacany dopiero po roku opłacania najwyższych danin. Wtedy zachęta zmalałaby radykalnie, bo trzeba by nieporównywalnie więcej wpłacić do ZUS, chcąc otrzymać maksymalne świadczenie.
Zmiany te mają wejść w życie najszybciej po trzech miesiącach po ich opublikowaniu w Dzienniku Ustaw. Nawet więc gdyby Sejm i Senat uporał się z nimi w czerwcu, najwcześniej zaczną obowiązywać jesienią. A i to nie jest pewne.
Z naszych informacji oraz analizy zgłaszanych przez poszczególne resorty uwag do projektu wynika, że toczy się ostry spór między resortem pracy a resortem finansów o jej kształt.
Kierowane przez Jacka Rostowskiego Ministerstwo Finansów chciałoby, by zmiany dotyczące wypłat zasiłków objęły też pracowników etatowych oraz by uzależniać okres wypłaty od okresów opłacania składek. „Nie do przyjęcia byłaby sytuacja, że aby otrzymać zasiłek macierzyński przez okres 52 tygodni wystarczy jakikolwiek okres ubezpieczenia chorobowego" – czytamy w opinii nadesłanej do resortu pracy przez MF.
Resort finansów uważa, że osoby które opłacają składki do ZUS krócej niż miesiąc, w ogóle nie powinny dostawać zasiłku macierzyńskiego, te które robią to do 9 miesięcy miałyby wypłacany zasiłek równy okresowi wcześniej wpłacanych składek.
Na rok zasiłku mogliby liczyć jedynie ci, którzy opłacają składki dłużej niż 9 miesięcy. Ministerstwo finansów chce też ograniczać kwoty wypłacanych świadczeń.
Nie zgadza się z tym resort pracy, przekonując że nie jest to polityka sprzyjająca rodzinom, a otrzymanie fikcyjnego etatu, by wyłudzać świadczenia, jest niezmiernie trudne.
Ostatecznie sprawę tę będzie musiał zapewne rozstrzygnąć premier. Od niego będzie też zależeć czy rząd przyspieszy, w związku z wydłużaniem urlopu macierzyńskiego, likwidację luki zachęcającej do nadużyć.
Eksperci dziwią się, że trwa to tak długo. – Od kilku lat zwracam uwagę na istniejący problem z samozatrudnionymi. Na swoich wykładach podaję to wręcz jako przykład marnotrawstwa publicznych pieniędzy – mówi Aleksandra Wiktorow, członek Rady Gospodarczej przy Premierze, była prezes ZUS. Jej zdaniem rząd powinien zdecydowanie przyspieszyć pracę nad nowelizacją zamykającą lukę w prawie, bo zachęta finansowa, która pojawi się po wydłużeniu płatnego wolnego dla rodziców, może spowodować wzrost liczby osób z niej korzystających.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA