W Polsce specjaliści IT stanowią około 3,5 proc. wszystkich zatrudnionych. To jedna z najniższych wartości w całej Unii Europejskiej. Za nami są tylko Rumunia, Grecja i Bułgaria. Natomiast liderem jest Szwecja z 8 proc.

Żeby dorównać wspólnotowej średniej, Polska musiałaby pozyskać dodatkowo 147 tys. specjalistów – wynika z szacunków Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Realizacja tego celu stanowi jednak duże wyzwanie z uwagi na spadającą od pięciu lat liczbę absolwentów kierunków technicznych. To nie tylko efekt niżu demograficznego, ale też spadku udziału studentów kierunków technicznych wśród wszystkich absolwentów. To negatywne zjawisko. Tym bardziej że w innych państwach Unii Europejskiej obserwujemy trend odwrotny. Polska wypada też słabo pod względem udziału kobiet wśród specjalistów IT. W Polsce stanowią one niespełna 16 proc. To o 3,6 pkt proc. mniej niż średnia dla Wspólnoty.

W 2021 r. tylko 61 proc. firm zajmujących się nowymi technologiami zatrudniło tylu specjalistów, ilu planowało. To efekt zbyt małej liczby zgłoszeń, ale też wysokich oczekiwań płacowych. Te zjawiska w najbliższych kwartałach mogą jeszcze przybrać na sile.

– Wszystko to „zawdzięczamy” inflacji, co zdeterminuje migrację pracowników w celu poszukiwania nowych możliwości finansowych. Częste zmiany personelu będą skutkowały chwilowymi przerwami w działaniu usług IT, a to z kolei będzie skutkowało coraz większą nerwowością w organizacjach – podkreśla Andrzej Szymczak, główny inżynier ds. rozwiązań w VMware. Dodaje, że biznes będzie oczekiwał szybszych zmian, a to przy braku specjalistów będzie też miało duże znaczenie i spowoduje tarcia.

Transformacja cyfrowa, która przyspieszyła po wybuchu pandemii, mocno wpływa na rynek pracy.

– Ludzie będą w coraz większym stopniu dzielić się swoimi obowiązkami z inteligentnymi algorytmami i robotami, a to będzie miało ogromny wpływ na ich komfort pracy. Nie zapominajmy też o aplikacjach chmurowych, które zapewnią im dostęp do wysokowydajnych i niezawodnych systemów z każdego miejsca na świecie – mówi Aneta Bartnicka, prezes firmy NTT Poland. Dodaje, że sztuczna inteligencja i cała infrastruktura wspierająca pracę rozproszonych zespołów odciążą pracowników z nudnych, powtarzalnych czynności, zoptymalizują ich czas pracy, a także ułatwią codzienne egzystowanie.

– Zaoszczędzone czas i energię pracownicy będą mogli wykorzystać w bardziej kreatywnych zadaniach, które wymagają abstrakcyjnego myślenia, komunikacji interpersonalnej, przywództwa oraz stosowania „ludzkich” cech, takich jak troska i współczucie – podsumowuje Bartnicka.