fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Andrzej Rzepliński o orzeczeniu TK ws. aborcji: Wyrok trzeba opublikować

Andrzej Rzepliński
Andrzej Rzepliński
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Dzisiaj musimy postąpić tak, jak stanowi konstytucja – mówi Andrzej Rzepliński, prezes TK w latach 2010–2016

„Aborcja jest zabójstwem". To pana słowa, które są ostatnio cytowane. Dziś je pan podtrzymuje?

Nic się nie zmieniło. Może to być czyn w systemie prawa uznawany za zły, ale osoba, która się go dopuszcza, nie ponosi odpowiedzialności karnej. Zachowanie to jest oczywiście niepożądane, ale ze względu na okoliczności traktuje się je jako legalne albo obojętne z punktu widzenia prawa karnego.

Czy kontekst zabójstwa zmienia się w związku z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego?

Tak. Podzielam zdanie odrębne obu sędziów orzekających w tej sprawie – sędziego Leona Kieresa oraz sędziego Piotra Pszczółkowskiego. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego oznacza, że w związku ze zgłoszonym przez grupę posłów wnioskiem usunięcie obowiązującego do tej pory przepisu z porządku prawnego naraża zdrowie i życie nieokreślonej liczby kobiet, skoro przesłanka opisana w przepisie nie może być dłużej podstawą przeprowadzenia zabiegu aborcji. To zagraża życiu i zdrowiu fizycznemu i psychicznemu kobiet, to trudne do wyobrażenia cierpienie. Jeśli wyniki badań wskazują na to, że płód, który kobieta nosi w swoim łonie, jest uszkodzony, że może nie dojść do porodu lub że przeżycie dziecka nie jest pewne, decyzję o rozwiązaniu kobieta powinna podjąć sama. Nakazywanie, co powinna zrobić, to postępowanie nieludzkie, niemalże tortury. Żaden ustawodawca nie ma prawa podejmować takich decyzji. Kobieta w takiej sytuacji jest swoistym uniwersum i jej wola powinna być respektowana. Wady wrodzone są często potwierdzane poza wszelką wątpliwością, bo przecież za pomocą wyrafinowanej aparatury co najmniej dwóch lekarzy.

Czytaj także:

Zwolennicy tego orzeczenia podnoszą zapis konstytucji mówiący o ochronie życia od momentu poczęcia. Ich zdaniem żadne badanie nie daje stuprocentowej pewności. Mówią także o wykorzystywaniu przesłanki eugenicznej w stosunku do dzieci, które rodzą się np. z zespołem Downa.

Konstytucja nie używa pojęcia „od chwili poczęcia". Pojęcia tego, „dziecko poczęte", używa (14 razy) będąca przedmiotem dyskusji ustawa z 1993 roku „o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży". Mówi o tym, że zdrowie i życie każdego człowieka jest chronione w Rzeczypospolitej Polskiej. To, że w granicach tego prawa rodziły się dzieci z zespołem Downa, udowadnia dobre działanie przepisu. Zostawia tu decyzję ciężarnej kobiecie. To przyszła matka ma decydować, czy po stwierdzeniu u płodu/dziecka wady genetycznej lub rozwojowej – czy to będzie zespół Downa, czy inna – to dziecko urodzić. To jej suwerenne prawo. Są kobiety, które czują, że nie udźwigną ciężaru urodzenia takiego dziecka i zajmowania się nim. Są to wady wrodzone, decyzja powinna więc należeć do biologicznych rodziców, matki i ojca. Zostawmy to im. Dla nich to i tak skrajnie trudna decyzja, nie pogarszajmy ich sytuacji.

Mamy wyrok. Czy on jest ostateczny? Czy można znaleźć wyjście z tej sytuacji, np. ze względu na niepokój społeczny, jaki decyzja wywołała?

Między Polakami w ciągu ostatnich pięciu lat został wykopany tak szeroki, głęboki i obetonowany rów pancerny, że bardzo trudno będzie, szczególnie w takiej sprawie, znaleźć rozwiązanie satysfakcjonujące obydwie strony. Trzeba jednak to zrobić. Wyrok musi być opublikowany. Inaczej brnęlibyśmy w haniebne działanie antykonstytucyjne władzy, kiedy to trzy wyroki Trybunału nie były publikowane przez 808 dni. Było to złe dla Polski, jej porządku prawnego i miejsca w rodzinie wolnych krajów, w których rządzi prawo. Wyrok musi być opublikowany.

Ustawodawca ma jakiś ruch w tej chwili? Cofnąć się, znaleźć rozwiązanie kompromisowe?

Może się cofnąć. Ale tylko w taki sposób, by po ogłoszeniu wyroku w Dzienniku Ustaw uchwalić przepis, który Trybunał wykluczył. Można wtedy wziąć pod uwagę inne okoliczności, o których występowaniu w 1993 r. nie mówiono, a medycyna rozwinęła się na tyle, że da się uwzględnić inne kwestie. Kwestionowany wyrok godzi w godność każdego obywatela Rzeczypospolitej, o której czytamy już w preambule do konstytucji. Co podkusiło tego, który wydaje polecenia Trybunałowi Konstytucyjnemu, żeby tak brutalnie podeptać ustawę zasadniczą i zlecić Trybunałowi orzekać w warunkach epidemii? Jej narastającej drugiej fali? W sytuacji szalejącego koronawirusa decyzja przewodniczącej o odroczeniu nie byłaby ucieczką od wyrokowania w tej sprawie. Dopóki trwa pandemia, Trybunał nie powinien tej sprawy rozpoznawać. Posłowie złożyli wniosek przed pandemią. Ale w tej wyjątkowej sytuacji mogli, wobec rosnącej najszybciej w Europie liczby zakażeń Covid-19, go wycofać.

—współpraca Joanna Leśnicka

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA