fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Zadośćuczynienie za niepełnosprawność dziecka przez błąd przy porodzie

Fotolia.com
Szerszy skład SN ma rozstrzygnąć, czy rodzicom należy się zadośćuczynienie za niepełnosprawność dziecka.

Trzyosobowy skład SN zapytał poszerzony skład: Czy bliscy poszkodowanego mają roszczenie o zadośćuczynienie także wtedy, gdy poszkodowany doznał poważnego uszczerbku na zdrowiu na skutek czynu niedozwolonego? Jednym słowem, czy rekompensata przysługuje za „pogorszenie" więzi rodziców z dzieckiem. Pytanie w podobnej sprawie skierował do SN rzecznik finansowy.

Błąd lekarski

Artykuł 448 kodeksu cywilnego przewiduje zadośćuczynienie za naruszenie dóbr osobistych, zwłaszcza na zdrowiu i ciele. Te w zasadzie przysługują samym poszkodowanym. Przed kilku laty przywrócono zadośćuczynienie za krzywdę wynikłą ze śmierci bliskiego. W tej sprawie chodzi o żyjącego poszkodowanego, tyle że w stanie termalnym, wegetatywnym wskutek błędu lekarskiego przy porodzie. Sąd zasądził nie tylko rekordową kwotę na rzecz dziecka, ale także dla rodziców. I to ona jest kością niezgody i prawnym problemem.

Ciąża przebiegała prawidłowo. W trakcie porodu zapis monitoringu KTG zaczął się pogarszać i lekarz dyżurny uznał, że należy wykonać cesarskie cięcia. Szef dyżuru zdecydował jednak o kontynuacji porodu siłami natury. Dopiero po 30–40 minutach dziecko zostało wydobyte za pomocą kleszczy, w stanie zamartwicy: wymagało intensywnej terapii, a następnie długiego leczenia i rehabilitacji. Dziewczynka, teraz ośmioletnia, nie chodzi, nie odwraca się na boki, nie mówi i wymaga karmienia przez sondę. Nadziei na poprawę raczej nie ma.

Biegli, a następnie sądy stwierdzili winę szpitala. Na rzecz dziecka zasądzono w pierwszej instancji 400 tys. zł zadośćuczynienia oraz 4,4 tys. zł renty, dla matki 70 tys. zł, a dla ojca 30 tys. zł zadośćuczynienia.

Dwie racje

Szpital kwestionował zwiększenie przez Sąd Apelacyjny w Warszawie zadośćuczynienia dla dziecka do 1,2 mln zł, na rzecz matki 300 tys. zł i 200 tys. zł dla ojca.

Pełnomocnik szpitala mec. Anna Płatkowska argumentowała przed SN, że w tym wypadku nie ma mowy o zerwaniu więzi rodzinnej między rodzicami i dzieckiem. Trudno mówić, że miłość rodziców była mniejsza czy inna, niż gdyby dziecko było sprawne. Czy sąd ma prawo ingerować i oceniać tę więź i ocenę tę przekładać na pieniądze? Przy takim stanowisku każda dysfunkcja może być podstawą roszczeń.

Pełnomocnik poszkodowanych mec. Jolanta Budzowska replikowała, że jakkolwiek nazwiemy dobro osobiste, które zostało naruszone, to z winy szpitala doszło do ingerencji w życie rodziny, a ją i rodzicielstwo chroni art. 18 konstytucji. W takich wypadkach cierpienie rodziców nie wygasa, przeciwnie, rośnie wraz z wiekiem dziecka, ponieważ jego niepełnosprawność jest bardziej widoczna.

Sąd Najwyższy postanowił zwrócić się do szerszego składu o rozstrzygnięcie, czy rodzicom (bliskim) należy się zadośćuczynienie za zawinioną niepełnosprawność dziecka.

– Mamy kolejne sprawy z żądaniem zapłaty zadośćuczynienia za zerwaną, „nietypową" więź rodzinną, która została już wykreowana jako dobro osobiste. Nie jest zaś rozstrzygnięte, jak postępować, gdy dziecko (bliski) żyje w stanie wegetatywnym. Ma to ogromne znaczenie dla bliskich, ale jest też istotnym problemem finansowym i społecznym – wskazała w uzasadnieniu sędzia SN Anna Kozłowska.

– Kiedy skład siedmioosobowy rozstrzygnie tę kwestię, wrócimy do sprawy i wysokości zadośćuczynienia – dodał sędzia SN Dariusz Dończyk.

Zaraz po orzeczeniu SN rzecznik finansowy złożył do SN wniosek o rozstrzygnięcie, czy bliskim osoby żyjącej, ale poważnie poszkodowanej w wypadku komunikacyjnym należy się zadośćuczynienie.

– Naszym zdaniem w takich sytuacjach bliscy powinni być uprawnieni do zadośćuczynienia – uzasadnia mec. Aleksander Daszewski, koordynator zespołu prawnego rzecznika finansowego. – Jedne sądy mają podobne zdanie jak my, a inne go nie podzielają. Rozstrzygnięcie SN może zapewnić przewidywalność roszczeń w tych trudnych przypadkach, stanach termalnych lub wegetatywnych – tłumaczy.

OPINIA

prof. Mirosław Nesterowicz, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu

Rodzice upośledzonego dziecka, które na skutek winy lekarzy przy porodzie doznało ciężkiego uszkodzenia ciała o skutkach trwałych i nieodwracalnych, mogą żądać zadośćuczynienia za wyrządzoną im krzywdę. Naruszone zostało bowiem ich prawo do niezakłóconego życia w pełnej rodzinie, mimo że więzy rodzinne faktycznie nie zostały zerwane. Pozbawieni zostali jednak realnej możliwości budowania, pielęgnowania i kształtowania prawidłowych relacji rodzinnych. Szczególna więź emocjonalna między członkami najbliższej rodziny, zwłaszcza więź rodziców z dzieckiem, pozostaje pod ochroną prawa jako dobro osobiste.

Sygnatura akt: ICSK 472/16

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA