fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Fundusz Kompensacyjny jak wróbel w garści - rozmowa z radcą prawnym Jolantą Budzowską

Szczepienie
AdobeStock
Fundusz Kompensacyjny Szczepień Ochronnych należy ocenić pozytywnie. Dziś mamy sytuację tylko teoretycznej możliwości ubiegania się o odszkodowanie za niepożądane odczyny poszczepienne (NOP) – mówi Jolanta Budzowska, prawniczka reprezentująca poszkodowanych pacjentów.

Poznaliśmy projekt ustawy o Funduszu Kompensacyjnym Szczepień Ochronnych (FKSO). Jak go Pani ocenia?

Jolanta Budzowska, radca prawny, Kancelaria Budzowska Fiutowski i Partnerzy: FKSO należy oceniać pozytywnie choćby dlatego, że stwarza uproszczoną ścieżkę odszkodowawczą za zdarzenia niepożądane w przypadku szczepień obowiązkowych. Nie jest jednak pozbawiony wad. Należą do nich przede wszystkim brak możliwości dochodzenia roszczeń uzupełniających ponad 100 tys. zł, które jest górnym limitem świadczenia, a także fakt, że w przypadku zakwestionowania decyzji Rzecznika Praw Pacjenta, to sąd administracyjny, a nie cywilny będzie właściwy do oceny prawidłowości ustalenia odszkodowania za szkody na zdrowiu poszkodowanego pacjenta.

Czytaj też:  Fundusz Kompensacyjny jak opium dla ludu

100 tys. zł to za mało?

W przypadku wielu bardzo poważnych szkód na zdrowiu, np. kiedy skutkiem wstrząsu anafilaktycznego jest afazja czy niedowład, poszkodowany potrzebuje renty, która najczęściej powinna być wypłacana do końca życia. Jednorazowa wypłata do 100 tys. na pewno nie jest odpowiednim zadośćuczynieniem za krzywdę i pełną rekompensatą, ale lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu. Prace nad FKSO trwają co najmniej od 2017 r. i skoro stan epidemii przybliżył nas do przyjęcia tych przepisów, to być może należy je w końcu przyjąć mimo zastrzeżeń licząc na to, że w przyszłości da się je na spokojnie znowelizować. Zaznaczam przy tym, że nie jest to praktyka legislacyjna godna pochwały.

Czy osoba, która po szczepieniu dostanie zakrzepicy, również może ubiegać się o pieniądze z FKSO?

Odszkodowanie z funduszu obejmuje działania niepożądane, które zapisane są w Charakterystyce Produktu Leczniczego (ChPL). Skoro producent uzupełnił ją o zakrzepicę, to poszkodowany pacjent będzie się kwalifikował do wypłaty świadczenia przy spełnieniu innych przesłanek.

Czy dziś w Polsce łatwo jest dochodzić roszczeń z powodu niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP)?

Mamy sytuację teoretycznej możliwości ubiegania się o odszkodowanie za NOP. Nie możemy mieć roszczeń wobec producenta, bo jeżeli działanie niepożądane wpisał on w ChPL, to przyjmuje się, że uprzedził pacjenta o ryzyku, a pacjent je zaakceptował.

Skoro nie producent, to kto, skoro szczepienia są obowiązkowe?

Jedynym przepisem, który wchodzi w grę, jest art. 417.2 kodeksu cywilnego o odpowiedzialności odszkodowawczej władzy publicznej na zasadzie słuszności. „Jeżeli przez zgodne z prawem wykonywanie władzy publicznej" – a więc narzucenie obowiązkowego szczepienia wykonywanego zgodnie z prawem – „została wyrządzona szkoda na osobie" – czyli pacjent doznał NOP – „poszkodowany może żądać całkowitego lub częściowego jej naprawienia oraz zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę, gdy okoliczności, a zwłaszcza niezdolność poszkodowanego do pracy lub jego ciężkie położenie materialne, wskazują, że wymagają tego względy słuszności". Treść przepisu na pierwszy rzut oka wskazuje, że jest niemal stworzony dla NOP, ale ja nie znam przypadku z orzecznictwa ostatnich lat, gdzie zostałby zastosowany i posłużyłby do ustalenia odszkodowania dla poszkodowanego przez szczepienia. Mimo że przepis wygląda atrakcyjnie, to poszkodowani natrafiają na typowe, poważne problemy dowodowe dokładnie takie jak w sprawach o błąd medyczny – muszą przede wszystkim wykazać związek przyczynowo - skutkowy pomiędzy szkodą na zdrowiu a działaniem szczepionki. A biegli rzadko są skłonni bez wątpliwości wiązać pogorszenie stanu zdrowia pacjenta z przebytym szczepieniem. Przykładowo w jednym z wyroków Sądu Apelacyjnego w Poznaniu Sąd ten stwierdził, że porażenie mózgowe stwierdzone u powoda było związane z przedwczesnym porodem i ewentualnie z krwawieniem śródczaszkowym, a samo podanie szczepionki nie stanowiło przyczyny tego schorzenia. W 2018 r. został z kolei złożony pozew o milion złotych za skutki uboczne szczepienia obowiązkowego, ale nie ma informacji, czy ta sprawa doczekała się rozstrzygnięcia. Wówczas media okrzyknęły ten pozew precedensowym, bo tylko nieliczni poszkodowani myślą o pozywaniu państwa. Silny jest też spór w doktrynie, czy w ogóle szczepienia obowiązkowe są elementem wykonywania władzy publicznej. Wydaje się jednak, że skoro państwo przymusza do poddawania się szczepieniom – bo mamy kary administracyjne za ich niewykonanie – to można je tak traktować. Ostatnio ta argumentacja została wzmocniona, bo Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał orzeczenie w sprawie przeciwko Czechom uznając, że państwo ma prawo karać za nieszczepienie i dopuszczalna jest sankcja w postaci nieprzyjęcia nieszczepionych dzieci do przedszkoli. Są jeszcze pozostałe kwestie, w tym sytuacja poszkodowanego czy względy słuszności. Generalnie więc Fundusz Kompensacyjny Szczepień Ochronnych (FKSO) rozwiązuje wiele problemów z dochodzeniem roszczeń, ale trzeba podkreślić z całą mocą, że nie jest to ani wystarczające, ani w pełni satysfakcjonujące rozwiązanie.

 

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA