fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Operacje z robotem potrzebne, ale wciąż bez wyceny

Fotorzepa, Bartek Sadowski
Gdyby operacje z użyciem robota medycznego zostały wycenione, wiele gmin by w niego zainwestowało – deklarują samorządowcy.

Na wycenę operacji przy użyciu robota chirurgicznego da Vinci środowisko medyczne czeka od lat.

– Zabiegi przy użyciu robotów chirurgicznych to standard w Europie i na świecie. Dostępne są we Francji, Niemczech czy Hiszpanii, ale nawet w Rumunii, w Czechach czy na Węgrzech – mówi prof. Piotr Chłosta, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego. Dodaje, że opóźnienie wprowadzenia systemów nowoczesnej chirurgii sprawia, że pacjenci w większości operowani są w Polsce metodami, których szczyt popularności przypadł na lata 80. ubiegłego stulecia.

A Marek Hok, członek sejmowej Komisji Zdrowia i ginekolog, dodaje, że inwestycja w nowe technologie jest konieczna, bo następstwa ich niewprowadzenia mogą okazać się dużo bardziej kosztowne. – Operacja przy użyciu robota chirurgicznego w wielu przypadkach bywa nie tylko skuteczniejsza, ale też pozwala dużo szybciej wrócić do sprawności – nawet po kilku dniach od zabiegu, podczas gdy po zabiegach metodą laparoskopową po dwóch–trzech tygodniach, a tzw. otwartych po dwóch, trzech, a nawet czterech miesiącach. Nie wymaga antybiotykoterapii, przetaczania krwi czy tak długiej hospitalizacji, jak zabiegi otwarte – mówi Hok. Dodaje, że gdyby NFZ płacił za operacje robotem chirurgicznym, wiele samorządów by w niego zainwestowało. – Jeżeli szpitale stać na zakup rezonansów magnetycznych, urządzeń, które kosztują 5–6 mln, samorząd zdecydowałby się na zakup takiego urządzenia, na którym od rana do wieczora pracowaliby wszyscy lekarze z oddziałów zabiegowych, nie tylko chirurgii czy neurochirurgii, ale ginekologii – mówi.

Marek Wójcik, ekspert Związku Miast Polskich, przyznaje, że samorządy chętnie zainwestowałyby w najnowocześniejszy sprzęt. – Warunkiem jest jednak, by urządzenie było efektywne ekonomicznie, a więc wykorzystywane na tyle często, zdążyło się zamortyzować, zanim okaże się przestarzałe. Postęp cywilizacyjny jest tak wielki, że tego typu urządzenia starzeją się w ciągu czterech–pięciu lat – podkreśla.

Dr Rafał Zyśk, lekarz i ekspert ds. ekonomiki zdrowia Uczelni Łazarskiego wyjaśnia, że by móc leczyć za pomocą robota medycznego, procedura, w ramach której rozliczane będą zabiegi, musi zostać wyceniona przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. – Taryfikacja musi pokrywać koszty utrzymania sprzętu i realizacji zabiegu – mówi Zyśk.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: k.kowalska@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA