fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

LGBT: gmina może się bronić przed ideologiczną łatką

AdobeStock
W ochronie dobrego imienia pomoże sąd.

Najważniejsze będzie ustalenie, jak władze gminy zachowywały się i czy podejmowały uchwały przeciwko ruchowi LGBT.

Gmina Zakrzówek z Lubelszczyzny składa do Sądu Okręgowego w Lublinie pozew o ochronę dóbr osobistych przeciwko Bartoszowi Staszewskiemu, działaczowi społecznemu i aktywiście LGBT, o naruszenie jej dóbr osobistych poprzez umieszczenie na drogowych tablicach z nazwą tej miejscowości znaku „Strefa wolna od LGBT" i publikowanie go w mediach społecznościowych – podaje wspierająca gminę Fundacja Reduty Dobrego Imienia. Wójt oświadczył, że sugestie o dyskryminacji w gminie są kłamstwem, co sam Staszewski miał przyznać, pisząc na swojej stronie www, że przeprowadził tę akcję, ponieważ rada gminy przyjęła w swoim czasie deklarację prorodzinną. Jak większość mieszkańców, rada opowiedziała się za tradycyjnymi wartościami rodzinnymi i nie ma w jej stanowisku mowy o „strefie wolnej od LGBT".

Mamy więc pytanie, jak może potoczyć się proces? Gminie, jak każdej osobie, w tym wypadku prawnej, przysługuje dobro osobiste w postaci dobrego imienia. Rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji o niej może uderzać w to dobro (renomę), a nawet wywoływać krzywdę. Wtedy mogłaby domagać się odszkodowania. Zasadnicze jest jednak pytanie, czy w tym przypadku mamy do czynienia z rozpowszechnianiem nieprawdy.

– Hasło zawieszane na tablicach należy odczytywać nie słowo w słowo, ale w znaczeniu, jakie nadają mu w danym czasie ludzie, jak treść tę zrozumie przeciętny odbiorca – mówi adwokat Krzysztof Czyżewski. – W tej chwili za strefy wolne od LGBT dość powszechnie uznaje się obszary, w których organ samorządu terytorialnego przyjął uchwałę, deklarację albo stanowisko dotyczące „ideologii LGBT" lub samorządową kartę praw rodzin. Można oczekiwać, że przeciętny odbiorca, widząc tablice, dowie się lub przypomni sobie o tym, że gmina ta uchwaliła określone uchwały. Nie chodzi zatem o to, czy strefa jest wolna od LGBT, ale czy przyjęła określoną politykę/ uchwałę na temat osób LGBT. Nie ma znaczenia tytuł uchwały, ale jej zawartość.

Zdaniem adwokata Zbigniewa Krügera sąd będzie musiał odpowiedzieć na pytanie, czy granic tej wolności nie przekroczył. Gdyby się okazało, że gmina w tej kwestii się nie wypowiadała (nie podjęła uchwały), mamy do czynienia z nieuzasadnionym naruszeniem jej dobrego imienia.

Trzeba też pamiętać o stronie medialnej procesu. Sama jego zapowiedź odbija się szerokim echem, a od przebiegu zależeć będzie, czy gmina obroni, a może nawet pozytywnie rozreklamuje swój wizerunek. Z drugiej strony może też być uważana (słusznie lub nie) przez część społeczeństwa za symbol sporu wokół „stref wolnych od LGBT". Jedno jest pewne: jeśli gmina uważa, że została pomówiona, to jej władze mają prawo i obowiązek bronić jej dobrego imienia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA