fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

W miastach może być brudno

Adobe Stock
Firmy sprzątające mają mieć w swoim taborze elektryczne pojazdy. Tyle że brakuje takich na rynku i są drogie.

Nadchodzą trudne czasy dla przedsiębiorców, samorządów i mieszkańców. Śmieci na ulicach, zaśnieżone i brudne drogi – ten scenariusz wcale nie jest nierealny. A wszystko przez zbyt duże wymagania stawiane tym, którzy sprzątają średnie i duże miasta.

Firmy pod ścianą

Ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych obowiązuje od 22 lutego 2018 r. Nie wszystkie przepisy wprowadzono od razu, część wejdzie w życie w 2020 r. Jeden z nich już dziś budzi strach i grozi poważnymi konsekwencjami dla mieszkańców i przedsiębiorców. Chodzi o art. 68 ustawy. Na jego mocy średnie i duże miasta (z wyjątkiem gmin i powiatów liczących mniej niż 50 tys. mieszkańców) od 1 stycznia 2020 r. zlecając wywóz śmieci czy sprzątanie miasta, będą musiały korzystać z firm, które w swojej flocie mają 10 proc. pojazdów elektrycznych. Chodzi o przedsiębiorców z branż związanych z przetwarzaniem odpadów komunalnych posiadających śmieciarki, odśnieżarki, zamiatarki. Podobny problem mogą mieć również firmy transportowe (z wyjątkiem publicznego transportu zbiorowego).

Obowiązek ten będzie bardzo trudny do realizacji i może odbić się na mieszkańcach – piszą posłowie do ministra energii.

Podnoszą, że brakuje dziś producentów pojazdów opartych na silnikach napędzanych wyłącznie energią elektryczną – głównie śmieciarek i zamiatarek. Te dostępne są na etapie testowania. A chodzi o czołowych producentów, jak MAN, Daimler, Volvo.

Nie stać nas na to

Koszty wymiany floty pojazdów, głównie ciężarowych, to ogromne wydatki – piszą do ministra posłowie. Trudno nie przyznać im racji. Według danych udostępnionych przez branżę odpadową średni koszt śmieciarki z silnikiem Diesla zaczyna się od 600 tys. zł. Wersja elektryczna może kosztować nawet do 3 mln zł. Podobnie jest z zamiatarkami ulicznymi. Te z silnikiem Diesla to wydatek ok. 400 tys. zł, elektryczne kosztują do 1 mln zł.

Koszt pojazdu to jedno. Trzeba się liczyć jeszcze z eksploatacją, regeneracją, sprawdzaniem baterii itd.

Cel zmian w przepisach jest szczytny: ochrona środowiska i czystego powietrza poprzez zmniejszenie emisji szkodliwych związków przez sektor transportu w Polsce. Warto jednak, by nowym wymaganiom firmy były w stanie sprostać. Eksperci podpowiadają, jak to zrobić.

Da się i tanio, i ekologicznie

Trzeba postawić na inne pojazdy, np. napędzane gazem ziemnym. Te są już obecnie dostępne u wielu producentów pojazdów ciężarowych i stosowane na rynku polskim. Zaletą tej technologii, oprócz szerokiego dostępu zarówno do oferty producentów, jak i możliwości uzupełniania paliwa, jest bardzo korzystny efekt ekologiczny przy zdecydowanie niższych kosztach zakupu w porównaniu z pojazdami elektrycznymi.

– Korzystanie z pojazdów napędzanych wodorem gwarantuje niskoemisyjność w transporcie – zapewniają eksperci.

– Warto pamiętać, że dyrektywa unijna w sprawie rozwoju paliw alternatywnych zaleca, aby normy i przepisy formułować tak, by nie uprzywilejowały one określonego rodzaju technologii – zauważa Michał Nowakowski, radca prawny.

Obawy przed zmianą przepisów próbuje uspokajać Tadeusz Dąbrowski, wiceminister energii. Wyjaśnia, że ustawa jest nowa, a jej przepisy kreują całkowicie nowy rynek.

– W związku z tym Ministerstwo Energii na bieżąco analizuje efektywność wprowadzonych rozwiązań, bierze pod uwagę pojawiające się postulaty samorządów i przedsiębiorców, także w sprawie tego obowiązku – zapewnia.

Opinia

Piotr Podgórski, wiceprezes Ogólnopolskiej Federacji Przedsiębiorców i Pracodawców – Przedsiębiorcy.pl

To niczym słynne hasło Mateusza Morawieckiego: „milion samochodów elektrycznych". Sankcja wygaśnięcia kontraktów jest nad wyraz bolesna i zaburza równowagę gospodarczą, pozostając jednocześnie wątpliwą w sensie prawnym. Nie znajduje tu bytu argumentacja Ministerstwa Energii wskazująca na wsparcie rozwoju elektromobilności i zmniejszenie emisji szkodliwych związków przez sektor transportu w Polsce. To szczytny cel, ale nie można do niego dążyć kosztem przedsiębiorców, a w ostatecznym rozrachunku obywateli. Istnieje realne ryzyko wzrostu cen np. za wywóz śmieci. Dlatego apel do Ministerstwa Energii o jak najszybszą zmianę ustawy i wyeliminowanie lub modyfikację kontrowersyjnych przepisów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA