fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wynajem

Racjonalne zerwanie najmu da się rozliczyć podatkowo

Z ekonomicznego punktu widzenia bardziej opłacalne jest zerwanie umowy i nawet zapłacenie wynajmującemu niż utrzymywanie nierentownej lokalizacji
shutterstock
Gdy wynajmowanie przestaje być opłacane i korzystniejsze jest rozwiązanie umowy, to związana z tym kara czy odszkodowanie może być kosztem podatkowym.
Prowadzenie biznesu w dzisiejszej, szybko zmieniającej się rzeczywistości gospodarczej nie jest łatwe. Firmy muszą na bieżąco monitorować jego opłacalność.
Umiejętność szybkiego reagowania przydaje się zwłaszcza przy długoterminowych umowach najmu komercyjnego. Generują one spore koszty, a nierzadko okazuje się, że dana lokalizacja przestała być atrakcyjna. Z ekonomicznego punktu widzenia bardziej opłacalne jest zerwanie umowy i nawet zapłacenie wynajmującemu niż utrzymywanie nierentownej lokalizacji.
Niestety, był czas, gdy wybór takiego rozwiązania nie był premiowany podatkowo. Firmom, które wolały zerwać umowę najmu czy rozwiązać ją przed terminem i zapłacić karę czy odszkodowanie, fiskus odmawiał prawa do kosztów podatkowych. Tłumaczył, że zgodnie z ogólną definicją wydatek, który nie ma związku z przychodem, ewentualnie zachowaniem czy zabezpieczeniem jego źródła, kosztem być nie może. A tak oceniał wydatki poniesione w związku z zerwaniem czy odstąpieniem od umowy najmu.
Dziś orzecznictwo sądów administracyjnych, w tym Naczelnego Sądu Administracyjnego, nie pozostawia jednak wątpliwości: kwoty wypłacone w związku z przedterminowym rozwiązaniem umowy najmu można wrzucać w koszty. Wystarczy, by działanie podatnika było racjonalne.
To efekt szerokiego stosowania przez sądy tzw. wykładni gospodarczej. Zakłada ona, że działając w warunkach rynkowych, podatnik musi podejmować racjonalne z jego punktu widzenia, oparte na ekonomicznych analizach i kalkulacjach działania zmierzające do uzyskania możliwie największej efektywności ekonomicznej. Przy czym działania te mogą również polegać na dokonywaniu określonych oszczędności, zmniejszeniu kosztów i wydatków, minimalizowaniu strat z określonych segmentów działalności czy też eliminowaniu nieopłacalnych przedsięwzięć.
Reprezentatywnym przykładem progospodarczej wykładni jest uchwała NSA z 25 czerwca 2012 r. (II FPS 2/12), która znajduje odzwierciedlenie w wielu wyrokach NSA, np. najnowszym z 27 marca 2019 r. (II FSK 292/16).
– Fiskus niepotrzebnie upiera się przy kwestionowaniu takich kosztów, bo są one racjonalnie uzasadnione w obecnej rzeczywistości gospodarczej. Ta potrafi się dynamicznie zmieniać i cele, jakie podatnik chciał osiągnąć w danej inwestycji, mogą się zdezaktualizować – podkreśla Mirosław Siwiński, radca prawny, doradca podatkowy, dyrektor departamentu podatków Kancelarii prof. W. Modzelewskiego.
Co prawda nie dziwi go takie zachowanie fiskusa, który żeruje na tym, że ponad połowa podatników nie idzie ze sprawą do sądu. Biorąc jednak pod uwagę orzecznictwo, przekonuje, by tego nie robić i dochodzić swoich racji w sądzie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA