fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wynagrodzenia

Trudniej wywalczyć wyższą pensję, nawet zmieniając pracodawcę

Adobe Stock
Wzrost płacy minimalnej wymusi zwiększenie budżetu płac, więc nie będzie dużych szans na nieobowiązkowe podwyżki.

– Tylko najlepsi specjaliści w swoich dziedzinach zachowają przewagę negocjacyjną i wciąż będą mogli liczyć na wyższą pensję – twierdzi Paulina Łukaszuk z firmy doradztwa personalnego Hays Poland, komentując najnowszy raport płacowy na 2020 r. Porównuje on wynagrodzenia oferowane kandydatom z różnych specjalności i branż, którzy w ostatnim czasie uczestniczyli w procesach rekrutacyjnych prowadzonych przez Hays Poland. Jak wynika z tych danych, na niewielu stanowiskach można obecnie liczyć na znaczący – czyli dwucyfrowy – wzrost najczęściej proponowanych stawek w porównaniu z przełomem 2018/2019.

Czytaj także: Dogonienie średniej płacy w UE zajmie nam... 50 lat

Przygotuj się na twarde negocjacje

Największy, bo prawie 40-proc. skok, nastąpił u doświadczonych frontend deweloperów javascript, którym teraz proponuje się 12 tys. zł brutto miesięcznie, o 3 tys. więcej niż rok wcześniej. Dwucyfrową podwyżkę oferty płacowej z zeszłego roku (do 16 tys. zł) mogą też dostać specjaliści ds. bezpieczeństwa – zwłaszcza ci od bezpieczeństwa infrastruktury IT.

Wprawdzie średni poziom pensji najczęściej proponowanych kandydatom rekrutowanym przez łowców głów poszedł w górę w większości specjalizacji IT, z reguły był to wzrost o około tysiąc złotych. W przypadku osób zarabiających powyżej 10 tys. zł brutto oznacza to jednocyfrową podwyżkę. Doświadczeni deweloperzy java i analitycy biznesowi najczęściej mogą teraz liczyć na 15 tys. zł, czyli 7 proc. więcej w porównaniu z 14 tys. przed rokiem. Ale stawki najlepszych sięgają w tej grupie 19 tys. zł.

Czytaj także: Podwyżka płacy minimalnej może zmienić w 2020 r. mapę zarobków

Na dwucyfrowy wzrost oferowanych pensji (o 10–15 proc.) w porównaniu z ubiegłym rokiem mają szansę starsi księgowi, zwłaszcza ci wyspecjalizowani w podatkach (VAT, CIT) oraz specjaliści ds. płac w działach finansowych. Paulina Łukaszuk dodaje, że znaczące, bo 20-proc.,podwyżki stawek widać również w grupie najniższych stanowisk – np. asystentów prawnych. Jednak w większości przypadków dotyczą one cenionych na rynku specjalistów z atrakcyjnym zawodowym życiorysem, którzy zwykle dostają po kilka propozycji pracy w miesiącu. – We wszystkich branżach na podwyżki mogli liczyć najskuteczniejsi eksperci władający nie tylko językiem angielskim, ale i drugim językiem np. niemieckim bądź francuskim – twierdzi Łukaszuk.

Nie rezygnuj pochopnie z pracy

W 2020 r. w większości branż i specjalizacji nie będzie łatwo o dwucyfrowy wzrost pensji u nowego pracodawcy, gdyż – jak zgodnie przewidują eksperci rynku pracy – raczej nie możemy liczyć na wysyp nowych miejsc pracy i ofert zatrudnienia. Eksperci firmy rekrutacyjnej Antal już w swoim ubiegłorocznym raporcie dotyczącym aktywności specjalistów i menedżerów na rynku pracy zwracali uwagę, że ten rynek zaczyna się stabilizować i coraz mocniej się rozwarstwia. W 2019 r. przedstawiciele niemal wszystkich obszarów zawodowych – poza IT i logistyką – zanotowali spadek liczby ofert pracy.

Czytaj także: Duży koszt skokowego wzrostu płacy minimalnej

W tym roku raczej nie będzie lepiej. A to oznacza, że bardziej ryzykowne może być dość powszechne (zwłaszcza wśród młodych osób) odejście z pracy bez wcześniejszego zapewnienia sobie nowej. Co prawda zdecydowana większość (84 proc.) z ponad 5,7 tys. firm uczestniczących w badaniu Hays Poland zadeklarowała, że w 2020 r. będzie zatrudniać nowych pracowników, ale to nieco mniej niż przed rokiem (87 proc.).

– Liczba rekrutacji będzie mniejsza niż w roku ubiegłym, gdyż plany rekrutacyjne w dużej mierze dotyczą zastępstw dla pracowników, którzy zdecydowali się odejść – wyjaśnia Marc Burrage, dyrektor zarządzający Hays Poland. Jego zdaniem w 2020 r. firmy będą miały ograniczone możliwości konkurowania ofertą finansową.

Paulina Łukaszuk ocenia, że już w 2019 r. było widać, że pracodawcy mniej chętnie odpowiadają na presję płacową i wycofują się z konkurowania o kandydatów wyłącznie wysokością płacy, choć wiedzą, że poziom wynagrodzenia stanowi główny powód zmiany pracy dla niemal wszystkich kandydatów. Mimo to starają się docierać do tych osób, które od firmy oczekują czegoś więcej niż tylko pokaźnych zarobków.

Czytaj także: Ile dni Polak pracuje na najnowszego iPhone'a? Za dużo

Sprawdź szanse na kontrofertę

W tym roku trudniej może być o kontrofertę, która do niedawna była dobrym sposobem na podwyżkę, gdyż firmy, chcąc zatrzymać dobrego pracownika, nierzadko przebijały pensję oferowaną mu przez nowego pracodawcę. Jak jednak wynika z badania Hays Poland, obecnie do 24 proc. ( z 18 proc. przed rokiem) zwiększyła się grupa firm, które nie składają odchodzącym pracownikom kontroferty.

Z kolei do 12 proc. (z 14 przed rokiem) skurczył się odsetek pracodawców, którzy kontrofertą próbują przekonać większość odchodzących pracowników do zmiany decyzji. Teraz częściej ograniczają ją do osób o unikalnych kompetencjach czy doświadczeniu. Może to zwiększyć rotację w części firm, bo według badania Hays Poland (które objęło ponad 10 tys. pracowników i kandydatów do pracy) najważniejszym argumentem za zmianą pracy jest poziom wynagrodzenia i dodatki pozapłacowe. Ten powód wskazuje trzech na czterech pracowników, którzy przymierzają się do zmiany pracodawcy. Chce go zmienić aż 78 proc. badanych, a 56 proc. zamierza to zrobić w ciągu tego roku. To prawie taka sama grupa jak ta, która nie jest zadowolona ze swojego obecnego wynagrodzenia.

Co można zdobyć zamiast podwyżki

Chociaż ponad trzy czwarte firm zapowiada w badaniu Hays Poland podwyżki płac w 2020 r., to nierzadko będzie miało to związek z ponad 15 -proc. wzrostem płacy minimalnej. W części firm może on negatywnie odbić się na wynagrodzeniach lepiej zarabiających pracowników. W niedawnym badaniu Randstad ok. 30 proc. firm zatrudniających część załogi na minimalnej stawce zapowiedziało wstrzymanie podwyżek dla lepiej opłacanych pracowników, by utrzymać w ryzach koszty pracy. Prof. Maria DrozdowiczBieć, ekonomistka ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, przewiduje, że wobec słabszej koniunktury w gospodarce i na rynku pracy w 2020 r. w większości branż pracownikom będzie trudniej wywierać skuteczną presję na podwyżki.

Nie mając większych szans na wzrost pensji, warto spróbować uzyskać inne korzyści, np. większą elastyczność pracy, która jest jednym z najwyżej cenionych w Polsce benefitów. Nic więc dziwnego, że już 74 proc. firm (wobec 70 proc. przed rokiem) zapewnia jakąś formę elastyczności – na czele z ruchomymi godzinami pracy i home office, czyli zdalną pracą. A grupa korzystających z tego pracowników wzrosła teraz do 52 proc. z 48 proc. przed rokiem.

Niemal każdy polak gotowy na zmianę zatrudnienia

Sześciu na dziesięciu Polaków deklaruje w badaniach chęć zmiany pracy w 2020 r., ale otwartość na nowe możliwości zawodowe deklaruje praktycznie każdy pracownik. Według sondażu firmy rekrutacyjnej Devire jedynie 7 proc. z ponad 1,5 tys. ankietowanych (głównie specjalistów i menedżerów) nie było pod koniec 2019 r. zainteresowanych nową pracą. Niemal taki sam wynik (8 proc.) wykazało badanie firmy rekrutacyjnej Antal, według którego w zeszłym roku wyraźnie zwiększyła się – z 24 do 40 proc. – grupa specjalistów i menedżerów aktywnie poszukujących nowego pracodawcy. To oznacza, że przeglądają oferty pracy i odpowiadają na ogłoszenia albo są w kontakcie z rekruterami. W sondażu Devire ta grupa aktywnych kandydatów sięga nawet 51 proc.

Jak zwraca uwagę Łukasz Dłuski, dyrektor pionu rekrutacji stałej w Devire, dla dwóch trzecich pracowników przy ocenie pracy najważniejsze są: poziom płac oraz możliwość rozwoju zawodowego dzięki programom oferowanym przez pracodawcę. Dlatego nawet zadowolony pracownik jest gotów zmienić pracodawcę, jeśli nowy zaoferuje mu więcej atrakcyjnych programów tego typu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA