fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory we Francji

Edouard Ferrand: To nie Rosjanie są największym zagrożeniem dla Europy

AFP
- Marine Le Pen ma precyzyjny plan powstrzymania radykalnych islamistów – twierdzi szef delegacji Frontu Narodowego w Parlamencie Europejskim.

Rzeczpospolita: Zagrożenie terroryzmem sprzyja wygranej Le Pen?

Edouard Ferrand: Stawka tych wyborów jest znacznie większa, tu chodzi o cywilizację, w jakiej chcemy żyć. Największym zagrożeniem dla Francji i Europy nie są Rosjanie, tylko radykalny islamizm. Staliśmy się ofiarą Unii, która pozwoliła wjechać setkom tysięcy migrantów. Wśród nich przerzucono tych, którzy zorganizowali atak na Bataclan w Paryżu. Ogromną odpowiedzialność za obecną sytuację ponosi także odchodzący rząd.

Dlaczego?

Ile razy powtarzaliśmy, aby zamknąć radykalne meczety, gdzie nauczają salafiści, wyrzucić immamów nawołujących do przemocy. I co? Nic. Nie odizolowano w więzieniach islamistów. A to jest wylęgarnia terrorystów. No i należało rozprawić się z radykalnymi islamistami z tzw. listy S.

Jak? To są w większości Francuzi, nie da się ich wyrzucić z kraju, tym bardziej jeśli nie przeszli do działania...

Tam figurują bardzo różni ludzie, łącznie jest ich 12 tys. Są cudzoziemcy, radykałowie z podwójnym obywatelstwem, ale też młodzi katolicy, którzy brali udział w manifestacjach przeciw małżeństwom homoseksualnym! Upilnować radykalnych islamistów się nie da – każdemu należałoby przydzielić 4 policjantów. Le Pen chce ich izolować, zanim zorganizują zamach. I w żadnym wypadku nie redukować kar: zamachowiec z Pól Elizejskich był już skazany za ataki na policjantów, gdyby nie skrócono mu 20-letniej kary, do tego dramatu by nie doszło.

To wystarczy, aby Francja była bezpieczna?

Radykalny islam chce nam narzucić styl życia, wymuszając noszenie przez kobiety burkini na plażach, osobne godziny dla kobiet i mężczyzn na basenach, zakaz podawania wieprzowiny w stołówkach szkolnych... Niestety, wielu naszych biskupów skapitulowało, Kościół katolicki stał się promotorem praw człowieka bardziej niż obrońcą prawd wiary. Już tylko kilku biskupów stawia temu opór. Małżeństwo dla wszystkich, eutanazja, aborcja – nie tylko nie możemy liczyć na Kościół, aby to cofnąć, ale biskupi nawet potępiają Front Narodowy. Rodzina Le Pen była przez niektórych z nich stygmatyzowana, a to ludzie głęboko wierzący. Jean-Marie Le Pen nie mógł wziąć ślubu w kościele ani uczestniczyć w komunii wnuka. Marine ochrzciła trójkę swoich dzieci, też jest głęboko wierząca, ale była wytykana przez biskupów.

FN też nie proponuje cofnięcia legalizacji aborcji...

Mówimy o społeczeństwie, które od dwóch wieków pozostaje pod wpływem Wielkiej Rewolucji. Aborcja jest legalna od 40 lat, co druga Francuzka ją przeprowadziła. Gdybyśmy zaproponowali jej delegalizację, byłoby to niezrozumiałe. Dopiero jak dojdziemy do władzy, to może się zmienić.

We Francji żyje dziś 7 milionów muzułmanów...

15 milionów...

15 milionów!? Jak to?

Siedem oficjalnie, ale co roku przyjeżdża 200 tys. nielegalnych imigrantów. Liczba muzułmanów gwałtownie rośnie, odkąd w 1976 r. Valery Giscard D'Estaing zgodził się na łączenie rodzin.

W każdym razie wielu imigrantów zostało zmarginalizowanych przez kryzys gospodarczy, to pcha część młodzieży w objęcia radykalnego islamu.

To nie tak. Bardzo wielu imigrantów korzysta z zabezpieczeń socjalnych, to dziesiątki miliardów euro rocznie kosztów dla państwa. Błąd Francji polega na czym innym. Po wojnie w Algierii w 1962 r. Harki, Arabowie, którzy stanęli po stronie Francji, zostali przez nas fatalnie potraktowani. A to oni mogli zorganizować francuski islam, który wówczas nie byłby radykalny.

Nawet, jeśli Le Pen wygrałaby wybory prezydenckie, w wyborach parlamentarnych w czerwcu nie uzyska większości, a żadna partia nie chce z FN wchodzić koalicję. Cały wasz program pozostanie więc na papierze...

To my nie chcemy wchodzić w koalicję z partiami, które doprowadziły Francję do ruiny! Le Pen będzie miała wiele możliwości rządzenia przez art. 49.3 konstytucji (umożliwia przyjęcie ustaw bez większości przy jednoczesnym wotum zaufania dla rządu – red.) czy referendum.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA