fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory samorządowe 2018

Kolanko: Niepewny wynik totalnej kampanii

Fotorzepa/Michał Kolanko
Do ciszy wyborczej zostało już niewiele czasu. W Warszawie Patryk Jaki i Rafał Trzaskowski kontynuują swoje maratony wyborcze aż do samego końca. Tweety, lajki, zdjęcia, selfie, uściski dłoni, rozdane ulotki. Kampania totalna zmierza do końca. Ale mimo wielu sondaży to, co zdarzy się w niedzielę wcale nie jest pewne. I ta niepewność co do wyniku jest większa, niż jeszcze kilka tygodni temu.

Bo mimo różnych deklaracji nikt do końca nie wie, jakie będą efekty ostatnich wydarzeń – spotu PiS o uchodźcach, słów Grzegorza Schetyny o szarańczy, wniosku Zbigniewa Ziobry do TK w sprawie unijnego Traktatu i tak dalej. Wiele z tych wydarzeń miało miejsce relatywnie późno jak na całość wielomiesięcznych zmagań. Ale zmieniła się przecież epoka. Dzięki mediom społecznościowym wszystko trafia do opinii publicznej dużo szybciej i może mieć nieoczekiwane efekty w niedzielę.  PO liczy na to, że w ostatnich dniach do wyborców dotarło szczególnie dużo negatywnych informacji o PiS jednocześnie: od słów premiera Mateusza Morawieckiego o Robercie Kubicy po historię z Łodzi o Hannie Zdanowskiej. Na sygnał o kłopotach PiS mogących skumulować się w niedzielę mogą świadczyć spadające akurat teraz notowania partii Kaczyńskiego – nawet w CBOS. Sondaże mogą jednak nie wychwycić potencjalnie korzystnych dla PiS trendów w ostatnich godzinach zmagań.

Politycy obydwu stron liczą na dużą mobilizację. – Frekwencja może sięgnąć 60 procent – mówił nieoficjalnie „Rzeczpospolitej” jeden z ważnych polityków opozycji jeszcze kilka tygodni temu.  PO od samego początku stawiała na motywowanie swoich wyborców wizją pokazania PiS żółtej kartki. PiS, w tym Jarosław Kaczyński powtarzali, że potrzebny jest „efekt synergii” między rządem a samorządem. A to gwarantuje rząd z PiS i samorząd z PiS. Motywowali również licznymi obietnicami, ale i PO zaprezentowała swój „sześciopak” jako kontrę do 5-tki Morawieckiego. Nie tylko pod tym względem PO wiele się nauczyła od porażki w 2015 roku.  W Warszawie Rafał Trzaskowski wchodził na debatę prezydencką niczym Andrzej Duda na starcie w 2015 roku. Po debacie jego wiec przypominał też podobne eventy organizowane przez PiS.

PiS próbowało za to – przynajmniej do pewnego momentu. Mimo ogromnych emocji, wysiłku do końca polityków w całym kraju, tysięcy rozdanych ulotek i uściśniętych dłoni w całej Polsce nikt do końca nie wie, jak to wszystko się skończy. Patryk Jaki w ostatnim etapie kampanii podkreślał, że w polityce nie zawsze wygrywa faworyt. To prawda. Ale chaos ostatnich tygodni sprawia, że w Warszawie i ogólnokrajowo bardzo wiele wyników jest możliwych.  To było jedna z najbardziej zaciekłych kampanii od 1989. Jej wynik pozostaje też bardzo niepewny.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA