fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory do PE

Wybory do PE: Skrajności Konfederacji

Konfederacja jest problemem nie tylko dla PiS, ale i dla Kukiz’15. Na zdjęciu: wystąpienie posła Marka Jakubiaka podczas konwencji wyborczej 18 maja w Poznaniu
PAP, Paweł Jaskółka
Nie chcą Żydów, homoseksualistów, aborcji, podatków i Unii Europejskiej.

Od dwóch do czterech mandatów i wynik w okolicach 8 proc. – to oczekiwania Konfederacji, sojuszu narodowców, partii Korwin-Mikkego i kilku innych środowisk, wobec niedzielnych wyborów. Politycy Konfederacji uważają, że każdy wyższy wynik byłby niespodzianką, chociaż nie wykluczają żadnego scenariusza.

– Udało się pokazać jedność wielu środowisk, zabrać elektorat Kukizowi i przyciągnąć niektórych wyborców PiS – podsumowuje w rozmowie z „Rzeczpospolitą" jeden z kluczowych polityków Konfederacji. Dla PiS, ale i Kukiza Konfederacja jest poważnym zmartwieniem przed niedzielnym głosowaniem.

„Nie" dla 447

Konfederacja w ostatnich dniach i tygodniach postawiła na przesłanie oparte na sprzeciwie wobec tzw. JUST Act, ustawy 447. Politycy Konfederacji oskarżają PiS o zbyt dużą uległość wobec Izraela i USA. Media obiegł moment z jednej z lokalnych debat, gdy Konrad Berkowicz, wiceprezes partii Korwin, trzymał jarmułkę nad głową kandydatki PiS w okręgu świętokrzysko-małopolskim. To ostro skrytykował między innymi ambasador Polski w Izraelu Marek Magierowski. Nie ma w zasadzie dnia, by Konfederaci nie organizowali konferencji prasowych w Sejmie dotyczących polityki zagranicznej. W tej kampanii jednak kwestie wprost dotyczące UE zeszły na dalszy plan.

– Oto „piątka Konfederacji" – nie chcemy Żydów, homoseksualistów, aborcji, podatków i Unii Europejskiej! – zadeklarował kilka tygodni temu na spotkaniu w Krakowie Sławomir Mentzen, wiceprezes partii Korwin. W tym samym wystąpieniu – szeroko komentowanym w mediach społecznościowych – Mentzen wprost sugerował, że skrajne wypowiedzi i radykalny kurs to wynik badań pokazujących, że tylko w ten sposób można zdobyć elektorat.

Kwestia prawej flanki stała się dla PiS w ostatnich tygodniach jednym z kłopotów w tej kampanii. Liderzy PiS wielokrotnie podkreślali, że nie ma mowy, aby Polska wypłacała jakiekolwiek sumy wynikające z roszczeń.

Mówili to zarówno Jarosław Kaczyński, jak i Mateusz Morawiecki. – PiS nie może jednak wykonać tu żadnego zdecydowanego ruchu ze względów geopolitycznych. Dlatego na tym wygrywamy – podsumowuje nasz rozmówca z Konfederacji.

Konfederacja rywalizuje na tym polu z Kukizem, którego politycy złożyli w Sejmie ustawę anty-447 zakładającą między innymi penalizację dla urzędników prowadzących rozmowy w sprawie roszczeń. Ustawa trafiła do Sejmu, ale w ubiegłym tygodniu – na ostatnim posiedzeniu przed wyborami – została nagle zdjęta z porządku obrad.

Kandydaci Konfederacji są cytowani w mediach głównie za sprawą ostrych i kontrowersyjnych wystąpień. – Teraz geje mówią, że chcą adoptować dzieci. Dlaczego chcą adoptować dzieci? Bo chcą je molestować i gwałcić, takie są fakty – powiedziała niedawno Kaja Godek, kandydatka Konfederacji i jedna z liderek środowiska pro-life. Grzegorz Braun, który kandyduje z Podkarpacia, sugerował na początku kwietnia, by „batożyć" homoseksualistów.

Politycy PiS liczą na to, że przy wysokiej frekwencji Konfederacja ma zbyt wąski elektorat, by zdobyć mandaty. Drugim ważnym czynnikiem dla jej szans jest sama struktura poparcia. W niedawnym sondażu Kantar dla „Gazety Wyborczej" Konfederacja opiera się na poparciu mężczyzn w wieku 18–34 lata. Ale młodzi wyborcy to grupa, którą bardzo trudno zmobilizować do głosowania. Jeśli do takiej mobilizacji nie dojdzie w niedzielę, to Konfederacja mimo wyników w sondażach powyżej 5 proc. może nie zebrać mandatów.

Zadyszka na finiszu

Prawa flanka to niejedyne zmartwienie sztabowców PiS w ostatnich dniach. Partia rządząca musi reagować na serię zdarzeń w kampanii, jak kwestia nożownika–radnego PiS z Buska-Zdroju czy np. lądowanie ministra Joachima Brudzińskiego helikopterem na boisku w Choszcznie. – Jeśli nasz wynik będzie gorszy od oczekiwań, to będzie właśnie efekt tej reaktywności na ostatnim etapie kampanii – twierdzi nasz rozmówca z PiS. Najnowsza sprawa to publikacja „Gazety Wyborczej" o działce premiera Mateusza Morawieckiego. W poniedziałek prezes PiS Jarosław Kaczyński próbował przekierować uwagę na inny temat. Chodzi o nagraną ukrytą kamerą wypowiedź Rafała Grupińskiego, który w trakcie marszu opozycji w sobotę przekonywał, że w sprawie związków partnerskich PO będzie działać progresywnie, ale po październikowych wyborach. – Platforma Obywatelska reprezentuje typ partii skrajnie niewiarygodnej – powiedział prezes PiS.

Większość naszych rozmówców z PiS zachowuje przekonanie, że wybory uda się wygrać, nawet jeśli to zwycięstwo nie będzie bardzo wyraźne. – To jednak wystarczy – podsumowuje nasz rozmówca z PiS. I dodaje, że partia wyciągnęła wnioski z kampanii samorządowej. Wtedy utracono kontrolę nad przesłaniem kampanii na kilka ostatnich tygodni. Powtórce miała zapobiec między innymi szybka reakcja na tekst „Gazety Wyborczej" w poniedziałek.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA