fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory do PE

Zadziałała magia nazwiska Korwin-Mikke

EP/ Alexis HAULOT
Na listach Konfederacji były aż cztery osoby o nazwisku Korwin-Mikke. I większość dostała zaskakującą liczbę głosów – wynika z danych Państwowej Komisji Wyborczej.

– Robimy to po to, by wyborcy wiedzieli, że ta lista jest związana ze mną – przyznał w maju w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Janusz Korwin-Mikke. Napisaliśmy, że na listach Konfederacji Korwin Braun Liroy Narodowcy są aż cztery osoby o nazwisku Korwin-Mikke. Oprócz seniora rodu byli to jego syn Jacek, żona Dominika i synowa Anna.

– Te osoby i tak wiedzą, że nie zdobędą mandatu – mówił nam Janusz Korwin-Mikke. Jednak osiągnęły całkiem niezłe wyniki. Taki wniosek płynie z danych PKW.

Sam Janusz Korwin-Mikke startował z dziesiątego miejsca we Wrocławiu. Dostał 26,4 tys. głosów, znacznie więcej niż „jedynka” Konfederacji w tym okręgu Robert Iwaszkiewicz. Inni członkowie rodziny nestora polskiej skrajnej prawicy co prawda „jedynek” nie przeskoczyli, ale poradzili sobie nieźle.

W okręgu podwarszawskim startujący z piątego miejsca Jacek Korwin-Mikke dostał 7,8 tys. głosów, na swojej liście przegrywając tylko z „jedynką” Kają Godek. W Łodzi Anna Korwin-Mikke, kandydująca z szóstego miejsca, zdobyła 5,8 tys. głosów, również przegrywając tylko z kandydatem z pierwszego miejsca, którym był w tym okręgu Waldemar Utecht.

W eurowyborach najgorzej z rodu Korwinów poradziła sobie żona słynnego polityka Dominika. Startowała z ostatniego miejsca w Rzeszowie, gdzie dostała jedynie 2,2 tys. głosów. Jednak i tak wystarczyło jej to do osiągnięcia trzeciego wyniku na liście Konfederacji w tym okręgu.

O tym, że nazwisko Korwin-Mikke podziała jak magnes na wyborców, przewidywał już w maju socjolog dr hab. Jarosław Flis. – Jednak nic nie wskazuje na to, by było to jakieś wunderwaffe, mające wpływ na życie polityczne. Ta strategia raczej koncentruje głosy w ramach listy, niż zwiększa ich liczbę – komentował.

Podobnie było w wyborach w 2014 roku. Wtedy z list Kongresu Nowej Prawicy oprócz Janusza Korwin-Mikkego kandydowały cztery osoby, noszące jego nazwisko. Wszyscy startowali z dziewiątego lub dziesiątego miejsca, oczywiście oprócz Janusza, „jedynki" na Śląsku. I wszyscy zdobyli od 6 do 8 tys. głosów, na swoich listach przegrywając jedynie z kandydatami z pierwszych miejsc. Sam Janusz Korwin-Mikke dostał wtedy 67,9 tys. głosów i został europosłem.

Jednak wygląda na to, że wyborców przyciąga nie tylko nazwisko Korwin-Mikke, ale nawet same rodzinne związki z tym politykiem. W niedzielnych wyborach startował też jego zięć Bartłomiej Pejo. Również zrobił przyzwoity wynik: 7,1 tys. głosów w okręgu lubelskim.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA