Reklama

Zadziałała magia nazwiska Korwin-Mikke

Na listach Konfederacji były aż cztery osoby o nazwisku Korwin-Mikke. I większość dostała zaskakującą liczbę głosów – wynika z danych Państwowej Komisji Wyborczej.

Aktualizacja: 28.05.2019 21:57 Publikacja: 28.05.2019 17:40

Zadziałała magia nazwiska Korwin-Mikke

Foto: EP/ Alexis HAULOT

– Robimy to po to, by wyborcy wiedzieli, że ta lista jest związana ze mną – przyznał w maju w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Janusz Korwin-Mikke. Napisaliśmy, że na listach Konfederacji Korwin Braun Liroy Narodowcy są aż cztery osoby o nazwisku Korwin-Mikke. Oprócz seniora rodu byli to jego syn Jacek, żona Dominika i synowa Anna.

– Te osoby i tak wiedzą, że nie zdobędą mandatu – mówił nam Janusz Korwin-Mikke. Jednak osiągnęły całkiem niezłe wyniki. Taki wniosek płynie z danych PKW.

Sam Janusz Korwin-Mikke startował z dziesiątego miejsca we Wrocławiu. Dostał 26,4 tys. głosów, znacznie więcej niż „jedynka” Konfederacji w tym okręgu Robert Iwaszkiewicz. Inni członkowie rodziny nestora polskiej skrajnej prawicy co prawda „jedynek” nie przeskoczyli, ale poradzili sobie nieźle.

W okręgu podwarszawskim startujący z piątego miejsca Jacek Korwin-Mikke dostał 7,8 tys. głosów, na swojej liście przegrywając tylko z „jedynką” Kają Godek. W Łodzi Anna Korwin-Mikke, kandydująca z szóstego miejsca, zdobyła 5,8 tys. głosów, również przegrywając tylko z kandydatem z pierwszego miejsca, którym był w tym okręgu Waldemar Utecht.

W eurowyborach najgorzej z rodu Korwinów poradziła sobie żona słynnego polityka Dominika. Startowała z ostatniego miejsca w Rzeszowie, gdzie dostała jedynie 2,2 tys. głosów. Jednak i tak wystarczyło jej to do osiągnięcia trzeciego wyniku na liście Konfederacji w tym okręgu.

Reklama
Reklama

O tym, że nazwisko Korwin-Mikke podziała jak magnes na wyborców, przewidywał już w maju socjolog dr hab. Jarosław Flis. – Jednak nic nie wskazuje na to, by było to jakieś wunderwaffe, mające wpływ na życie polityczne. Ta strategia raczej koncentruje głosy w ramach listy, niż zwiększa ich liczbę – komentował.

Podobnie było w wyborach w 2014 roku. Wtedy z list Kongresu Nowej Prawicy oprócz Janusza Korwin-Mikkego kandydowały cztery osoby, noszące jego nazwisko. Wszyscy startowali z dziewiątego lub dziesiątego miejsca, oczywiście oprócz Janusza, „jedynki" na Śląsku. I wszyscy zdobyli od 6 do 8 tys. głosów, na swoich listach przegrywając jedynie z kandydatami z pierwszych miejsc. Sam Janusz Korwin-Mikke dostał wtedy 67,9 tys. głosów i został europosłem.

Jednak wygląda na to, że wyborców przyciąga nie tylko nazwisko Korwin-Mikke, ale nawet same rodzinne związki z tym politykiem. W niedzielnych wyborach startował też jego zięć Bartłomiej Pejo. Również zrobił przyzwoity wynik: 7,1 tys. głosów w okręgu lubelskim.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Były wiceminister z PiS szokuje: „Polska finansuje terroryzm”
Polityka
Polska 2050 wybiera przewodniczącego. Ryszard Petru ujawnił wyniki
Polityka
Donald Tusk odpowiada na deklarację Jarosława Kaczyńskiego. „Bez Brauna? Nie ma szans”
Polityka
Czy Donald Trump weźmie Grenlandię siłą? Były wiceszef MSZ ma wątpliwości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama