fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybór przewodniczącego RE

Unia Europejska. Polski opór staje się problemem

Witold Waszczykowski twierdzi, że w Brukseli nie lobbował na rzecz Saryusza-Wolskiego, a jedynie informował o polskim kandydacie. Na zdjęciu szef polskiego MSZ i minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Boris Johnson
AFP
Ofensywa rządu PiS przeciw Donaldowi Tuskowi zaskoczyła państwa UE. Ale ciągle ma on poparcie większości.

Korespondencja z Brukseli

Nawet Polska nie liczy na sukces swojego kandydata Jacka Saryusza-Wolskiego w wyścigu o stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. W niedzielę wieczorem minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski rozmawiał na ten temat w Brukseli ze swoimi odpowiednikami z Belgii, Holandii, Luksemburga, Czech, Słowacji i Węgier. Następnego dnia przyznał polskim dziennikarzom, że tylko informował, a nie lobbował na rzecz polskiego kandydata.

– Tu nie decydują ministrowie spraw zagranicznych, ale szefowie państw i rządów. Przyjmowano do wiadomości, że jest to kandydat Polski i musi być brany pod uwagę – powiedział szef dyplomacji. Pytany o skalę poparcia dla nowego kandydata odparł: – To jest nasz kandydat i jest w grze. To jedyny kandydat Polski.

Kto poprze Tuska

Oficjalnie więc kandydatów jest dwóch: Donald Tusk i Jacek Saryusz-Wolski. Ten pierwszy zgłosił się sam, tego drugiego wysunął polski rząd. Premier Malty Joseph Muscat będzie musiał przedstawić te dwa nazwiska na szczycie przywódców UE w czwartek po południu w Brukseli. Do tej pory mogą się pojawić inni kandydaci, nowe nazwiska mogą też zostać zgłoszone już w trakcie debaty premierów i prezydentów.

Mocne głosy poparcia dla Tuska słychać z różnych stron. W wywiadzie udzielonym kilku europejskim dziennikom, w tym „Gazecie Wyborczej", poparcie dla tego kandydata wyraził francuski prezydent Francois Hollande. Jak tłumaczył, był za Tuskiem 2,5 roku temu i nie widzi powodu, żeby wycofać się z tego poparcia teraz. Warto jednak zauważyć, że wywiad został udzielony w czwartek, czyli zanim Polska oficjalnie poinformowała o wystawieniu kandydatury Saryusza-Wolskiego i o swoim zdecydowanym sprzeciwie wobec obecnego przewodniczącego.

Donalda Tuska dobrze ocenia również Angela Merkel, o czym poinformował w poniedziałek jej rzecznik. Przypomniał zresztą, że traktat przewiduje wybór przewodniczącego większością głosów, podkreślił jednak, że nie przesądza, czy tak się stanie.

O polskim kandydacie mówił też w Brukseli minister spraw zagranicznych Czech Lubomir Zaoralek. Uznał polską ofensywę za wielki błąd, bo jej skutkiem może być utrącenie kandydata, który rozumiał problemy Europy Środkowo-Wschodniej. – Donald Tusk to był dobry wybór. Rozumiał problemy, które się pojawiały, i wydaje mi się, że jeżeli byliby inni kandydaci, to rezultat może być niezbyt przyjemny, a mianowicie że Europa Środkowo-Wschodnia straciłaby swojego przedstawiciela na tym najwyższym stanowisku – stwierdził czeski minister.

Gdzie dwóch się bije

W Brukseli słychać, że nie sama kandydatura, bo Saryusz-Wolski nie ma szans, ale stopień oporu Warszawy wobec przedłużenia mandatu Tuska staje się problemem. – Brak poparcia PiS tylko pomagał Tuskowi, bo obecny polski rząd nie cieszy się sympatią w wielu krajach Unii. Ale tak wyraźny aktywny sprzeciw utrudnia odnowienie kadencji – mówi nieoficjalnie wysoki rangą polityk europejskiej chadecji.

Dyplomaci zauważają, że żaden z szefów państw i rządów nie chciałby z pewnością, żeby kandydat z jego kraju był wbrew jego woli forsowany na wysokie stanowisko w UE. Trudno więc głosować wbrew Beacie Szydło. Z drugiej jednak strony panuje powszechne przekonanie, że Tusk jest dobrym szefem Rady, a polski opór ma charakter ideologiczny i nie należy ustępować. Tym bardziej że trzeba byłoby zaraz zająć się szukaniem kompromisu w sprawie następcy. A właśnie tego chciano uniknąć.

Pytanie, która z tych tendencji przeważy w czwartek. Jeśli ta pierwsza, to na stanowisko ostrzą już sobie zęby liberałowie, których w Radzie Europejskiej jest teraz prawie tyle samo co chadeków i socjalistów. A nie mają żadnego przedstawiciela na najwyższych stanowiskach, bo szefem Parlamentu jest chadek, Komisji – chadek, a wysokim przedstawicielem ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa – socjalistka.

Tymczasem Saryusz-Wolski nie reprezentuje już żadnej grupy politycznej. W reakcji na krytykę ze strony Europejskiej Partii Ludowej, której był wiceprzewodniczącym, zrezygnował w poniedziałek ze stanowiska. Nie miał wyboru, wcześniej szefowie partii zapowiadali, że jeśli nie zmieni zdania w sprawie kandydowania w kontrze do Tuska, to usuną go z EPL.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: a.slojewska@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA