fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wspomnienia

Nie żyje Andrzej Maria Marczewski. Przyjaciel Bułhakowa

Andrzej Maria Marczewski
Andrzej Maria Marczewski (archiwum Teatru w Płocku
We wtorek w wieku 73 lat zmarł Andrzej Maria Marczewski, reżyser, dramaturg dyrektor teatrów. Wybitny znawca i miłośnik twórczości Michaiła Bułhakowa, pierwszy, który wprowadził na polskie sceny w pełnej wersji „Mistrza i Małgorzatę”. Był jednym z najmłodszych dyrektorów scen w historii powojennego teatru.

Jeszcze podczas studiów w  łódzkiej „Filmówce” zwrócił na siebie uwagę Konstantego Puzyny reżyserując w warszawskim Ateneum „Didaskalia do życiorysu Offa” Bogdana Chorążuka. Przedsięwzięcie realizowane było w ramach grupy ARA, czyli Autor-Reżyser-Aktor, gdzie autor pracował z reżyserem i aktorami nad wystawieniem swojej sztuki. Jako 29-latek otrzymał dyrekcje Teatru Dramatycznego w Wałbrzychu, gdzie przygotował polską premierę sztuki Karola Wojtyły „Przed sklepem jubilera” oraz „Mistrza i Małgorzaty” Bułhakowa. W swej adaptacji wykorzystał też fragmenty powieści utrącone przez cenzurę. Jako reżyser nawiązał wtedy współpracę z bardem i kompozytorem Tadeuszem Woźniakiem, który pisał potem muzykę do wielu jego teatralnych premier.

 - Powieść "Mistrz i Małgorzata" stała się dla mnie najważniejszą i ogromnie bliską lekturą, odkąd, jeszcze w czasie studiów, miałem okazję przeczytać drukowany w odcinkach w radzieckim czasopiśmie "Moskwa" oryginał utworu –mówił w jednym z wywiadów. – Książka jest nie tylko uczciwa, ale i magiczna. Przeszedłem moskiewskim szlakiem przygód bohaterów powieści i śladami jej autora. Miałem okazję rozmawiać z Lubow Biełozierską-Bułhakową, drugą żoną pisarza. Byłem na grobie Bułhakowa, na cmentarzu Nowodziewiczym, gdzie został pochowany niedaleko Czechowa i Stanisławskiego. Na zamalowanych graffiti ścianach klatki schodowej przy ulicy Sadowej można dziś przeczytać inskrypcję: "Woland, wróć!"

Polska prapremiera „Mistrza i Małgorzaty”  w 1980 roku przyniosła mu duży sukces a twórczość Bułhakowa stała się  pasją jego życia, nie tylko pracy reżyserskiej. Z drugą żoną Moniką Sołubianką Marczewski  pracował nad  adaptacją powieści a następne żony grały w kolejnych inscenizacjach role Małgorzaty. Zawsze z sukcesem (w Wałbrzychu - Mirosława Krajewska a w Płocku i w Bydgoszczy Jadwiga Andrzejewska). Po sukcesie wałbrzyskim otrzymał propozycję dyrekcji w Płocku, potem kierował Teatrem Rozmaitości w Warszawie. Tu nie wypadało mu pokazać „Mistrza i Małgorzaty” bo do warszawskiej premiery utworu przygotowywał się Maciej Englert we Współczesnym. (Powstało wtedy wielkie przedstawienie z charyzmatycznym Krzysztofem Wakulińskim jako Wolandem i Mariuszem Dmochowskim jako Poncjuszem Piłatem) W Rozmaitościach Marczewski zaprezentował wówczas „Psie serce” a najgłośniejszym spektaklem miała być premiera „Termopil polskich” Micińskiego. Obsada była imponująca Kalina Jędrusik, jako Katarzyna, młodzieńczy Piotr Garlicki, jako książe Poniatowski, Józef Fryźlewicz jako król Stanisław August, Witold Pyrkosz jako Arżanow i Jerzy Turek jako hetman Rzewuski. Nieliczni dziennikarze wpuszczani na próby otwarte obwieszczali wydarzenie. Do premiery nigdy nie doszło, bo wkroczyła PRLowska cenzura, przez którą jak wspominał czuł się zaszczuty do końca swej dyrekcji w Rozmaitościach. Reżyser wrócił więc do Wojtyły wystawiając „Promieniowanie ojcostwa”, które zostało nawet zarejestrowane dla teatru telewizji. W Buffo zrealizował cieszące się wielkim powodzeniem familijne „Lato muminków” . Ważną okazała się też jego dyrekcja w bydgoskim Teatrze Polskim. Tak sięgnął po sprawdzone wzorce doprowadził do premiery „Termopil” i kolejnej wersji „Mistrza i Małgorzaty”. Wystawił „Cabaret” z gościnnym udziałem Andrzeja Rosiewicza jako Mistrza ceremonii. A duże uznanie krytyki przyniosła mu inscenizacja sztuki „Fortynbras się upił”, którą autor Janusz Głowacki uznał za najlepszą w Polsce. Wystawił też wtedy między innymi: "Hamleta", "Wyzwolenie", "Brata naszego Boga", "Dialogi karmelitanek" według Georgesa Bernanosa – polska premiera, "Obóz Wszystkich Świętych" Tadeusza Nowakowskiego, "Dozorcę" Harolda Pintera. Bardzo przeżył konkurs na dyrektora teatru w Kaliszu.  Wygrał go, lecz dyrektorem został jego kontrkandydat, który – jak wspominał Marczewski - nie przebierał w środkach by go oczernić w oczach prezydenta miasta.

Miłość Andrzeja Marii Marczewskiego do „Mistrza i Małgorzaty” zakwitła jeszcze kilkakrotnie. Premiera w „Bielsku Białej  za dyrekcji Henryka Talara, który zagrał tu Poncjusza Piłata i Wolanda pokazywana była z sukcesem w kraju i zagranicą. Reżyser coraz więcej wprowadzał do tego utworu muzyki, a ostania wersja (Z Igorem Chmielnikiem i Moniką Węgiel) wzbogacona o dzienniki Bułhakowa odbyła się w Słupsku a potem Tychach, gdzie w latach 2013-16 kierował Teatrem Małym, próbując zrobić z tej sceny coś więcej niż salę do wynajęcia na popularne komedie z Polski.

Tak jak Marczewski zaraził mnie swą miłością do Bułhakowa tak ja zaraziłem go pasją do Brunona Schulza. Po wspólnej wyprawie do Drohobycza Andrzej Maria zaczął zgłębiać jego utwory, przygotowywać sceniczne adaptacje. I tak Schulz obok Bułhakowa, Wojtyły stał się jego ulubionym autorem.

Andrzej Maria Marczewski nie wyobrażał sobie życia poza teatrem, więc kiedy kończyły się jego dyrekcje poszczególnych scen postanowił z gronem swoich współpracowników stworzyć własny teatr. Tak powstał Studio Teatr Test a potem teatr Mentalny. Było to po groźnym wypadku samochodowym, gdzie reżyser przeżył śmierć kliniczną. Wówczas postanowił zająć się bardziej ezoteryką.  Na wakacje wyjeżdżał w egzotyczne zakątki świata.  Wiele czasu spędzał na medytacjach. Podczas jednej z takich wypraw poznał swoją ostatnią żonę Izę. Tydzień temu, kiedy z nim rozmawiałem cieszył się, że wydał właśnie jej kolejny tom poezji. 

Pracował nad spektaklami realizowanymi w cyklu „Kultura w sieci” na który to projekt uzyskał dotację Ministerstwa. Ponieważ wraz z zainteresowaniami ezoteryką preferował naturalny styl życia był zdeklarowanym antyszczepionkowcem. Wyśmiewał mnie, gdy się pochwaliłem, że po tygodniach starań udało mi się zaszczepić na grypę. Ucieszył się, kiedy zaproponowałem mu wydanie Mistrza i Małgorzaty z jego posłowiem. Mieliśmy wkrótce ustalić harmonogram tej realizacji i spotkań na skype.  

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA