fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wspomnienia

Jan Kulma, czyli warto być przyzwoitym

Fot. WOK, Jarosław Budzyński
Notka w Wikipedii dotycząca zmarłego w piątek Jana Kulmy jest imponująca. Nie powstydziłby się tej objętości i Adam Mickiewicz i Józef Piłsudski. Tego drugiego Jan Kulma poznał zresztą osobiście jako dziecko.

Jan Kulma był człowiekiem nietuzinkowym, wielobarwnym. Kiedy przed kilkoma miesiącami robiłem z nim długi wywiad do "Plusa Minusa" z okazji przypadającej w tym roku 75 rocznicy Powstania Warszawskiego przyznał, że bardzo bawi go, gdy niektórzy nazywali go człowiekiem niezłomnym. „Kiedyś czułbym się z tego dumny, teraz, gdy ten przymiotnik został skutecznie ośmieszony brzmi to jak obelga”. Kulma zawsze był szczery w swych opiniach. Miał dusze filozofa, słuch absolutny muzyka, patrzył na świat jak reżyser, a swym długim, bo niemal 97 –letnim życiem udowodnił, ze hasła „Bóg, Honor, Ojczyzna” nie są tylko pustym frazesem.

Przeczytaj w "Plus Minus": Jan Kulma: W czasie Powstania nie było życia codziennego

Powiedział kiedyś: Godzę się pokornie na zmianę czasów i obyczajów, ale proszę uprzejmie, aby nie zmieniano historii moich zaprzeszłych czasów i moich zaprzeszłych obyczajów. A ponieważ zakłamanie historii stało się dziś obowiązującą prawdą, więc pomyślałem, że warto […] upomnieć się o prawdę, którą osobiście przeżyłem.

Wyreżyserował ponad 20 sztuk teatralnych i oper, był żołnierzem AK, uczestnikiem Powstania Warszawskiego filozofem i pisarzem, współzałożycielem Warszawskiej Opery Kameralnej, i jak zawsze podkreślał mężem poetki Joanny Kulmowej. W 2003 roku odbierali z dumą Ogólnopolską  Nagrodę Artystyczną „za żarliwość w poszukiwaniu sensu życia, głębokiej radości życia i nadziei”.

Choć Jan Kulma urodził się w 1922 roku, to często podawana jest data 1927, W fałszywej kenkarcie „odmłodzono” go, o pięć lat, aby nie został wcielony do Ludowego Wojska Polskiego po wyjściu z Powstania Warszawskiego.

W konspiracji był m.in. jednym z łączników przenoszących przesyłki do placówki Delegatury Rządu na Kraj w Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci Niewidomych w Laskach, w której kapelanem był ksiądz Stefan Wyszyński, późniejszy kardynał i Prymas Polski. W czasie Powstania Warszawskiego należał do plutonu 125, brał udział w walkach o Ogród Botaniczny i gmach gestapo przy Szucha. Po wojnie studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim, a okres krakowski wywarł na nim wielkie piętno, w szczególności dzięki uczestnictwu w wykładach tak wybitnych postaci jak Władysław Tatarkiewicz, Roman Ingarden, Władysław Heinrich, czy Stefan Szuman. Jak zaznaczył, „nie udzielili mu oni niestety oczekiwanej odpowiedzi na pytania o sens życia”.

W czasie pobytów w Krynicy wraz z kolegami założył teatr lalkowy. Swą przyszłą żonę poetkę Joannę poznał w czasie spotkania z łódzkimi pisarzami. Tam miał przekonywać słuchaczy, że warto pisać dla teatrów lalkowych.

Wkrótce Jan i Joanna Kulmowie pobrali się, stając się nierozłączną parą twórców, określanych jako „osobni i przekorni, obdarzeni wielką pogodą ducha, jasnością postawy wobec świata i czasu, który upływa”
Jan Kulma był humanistą i nonkonformistą. Kiedy pojawiły się sytuacje, że jako reżyser musiałby ulegać  naciskom władz i PRLowskiej  cenzury wraz z żoną wyjechali do Strumian koło Szczecina, gdzie założyli tzw Rodzinę Strumińską rodzaj domu pracy twórczej zajmującego się też wychowaniem młodych w duchu prawdy i niezakłamanej historii. „Była to – jak sam mówił - sztafeta pokoleń, niekończące się przesłanie piękna, mądrości i dobroci, procentujące powinnością stawania w prawdzie i przywoływania głosu tych, których jesteśmy sukcesorami.

Fot. WOK, Jarosław Budzyński

Zawierali umowy na realizację inscenizacji w różnych miastach Polski, a Joanna Kulmowa publikowała kolejne tomiki wierszy, pisała powieści, tłumaczyła libretta oper, wykonywała korekty. Oboje byli zainteresowani „myśleniem o myśleniu” oraz filozofią, w tym myślami Epikura i jego zasadami etycznymi – poznawaniem istoty szczęścia.

W czasie stanu wojennego Kulmowie dali schronienie „ekipie remontowej” – grupie ukrywających się opozycjonistów. Jan Kulma współpracował z przywódcami Solidarności (ze Szczecina i innych miast). Zarabiał na utrzymanie w kościołach, w których był organistą, a żona śpiewała na ślubach Ave Maria. W tym czasie założyli parafialny chór dziecięcy i zespół wokalno-teatralny, który występował również w Watykanie, na zaproszenie Jana Pawła II.

Ostatnie lata spędzili w Warszawie. Joanna na skutek nieuleczalnej choroby przeniosła się do prowadzonego przez zakonnice domu opieki. Po jej śmierci schorowany Jan postanowił zlikwidować ich wspólne mieszkanie i przenieść się na to samo miejsce co jego żona by – jak mi mówił w tym samym pokoju i łóżku co ona  dożyć ostatnich dni .

Kilka miesięcy przed śmiercią Jan Kulma odwiedził Warszawską Operę Kameralną, Obecna jej dyrektor Alicja Węgorzewska którą, jak twierdził traktował zawsze jak córkę urządziła w foyer izbę pamiątek pn Ściana Joanny i Jana Kulmów. Kulma Patrzył ze wzruszeniem na zgromadzone tu pamiątki a zaglądając do niewielkiego bufetu powiedział: Tu powinna być pijalnia czekolady.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA