fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wojna w Syrii

Wojna w Syrii: Rebelianci przerwali okrążenie wokół Aleppo

AFP
Zaskakująca zmiana na froncie w Syrii. Tydzień temu się wydawało, że wojska rządowe są bliskie zdobycia całego Aleppo. Rebelianci kontratakują.

Rebelianci (prawie sami radykalni islamiści, ale niezwiązani z tzw. Państwem Islamskim) ogłosili w sobotę, że udało im się przebić pierścień, który wokół ich bastionu we wschodnim Aleppo tworzyła od końca lipca armia Baszara Asada, wspierana z powietrza przez lotnictwo rosyjskie.

Aleppo do wybuchu w 2011 r. wojny domowej było najludniejszym miastem Syrii – z przeszło 2 mln mieszkańców. Znaczna ich część uciekła z miasta. Teraz toczy się tam bitwa, która może mieć decydujące znaczenie dla całej wojny. Aleppo od czterech lat było podzielone prawie stałą linią frontu. Większość miasta i przedmieść jest pod kontrolą rządu, wschodnie dzielnice (w tym stare miasto i bazar) pozostają w rękach rebeliantów, z którymi do dziś dotrwało według różnych danych od 200 do 300 tys. ludzi. Niewielki teren w środku miasta kontrolują oddziały kurdyjskie.

Po domknięciu pierścienia wokół wschodniego Aleppo armia Asada i Rosjanie utworzyli korytarze, którymi mogliby się wydostać cywile i rebelianci po złożeniu broni. A z tymi, którzy by się nie poddali, zapewne zamierzali się ostatecznie rozprawić.

Rebelianci ze wschodniego Aleppo uzyskali jednak pomoc swoich współtowarzyszy z przedmieść. Przez kilka dni atakowali zaciekle wojska rządowe od strony południowego zachodu. I w sobotę, jak twierdzą, udało im się przebić pierścień, czemu rząd w Damaszku zaprzecza.

Dobrze zazwyczaj poinformowane Syryjskie Obserwatorium na rzecz Praw Człowieka (z siedzibą w Wielkiej Brytanii) potwierdziło, że rebelianci zrobili wyrwę w oblężeniu, ale sukces jest kruchy. – Zdobyta droga nie jest bezpieczna – cytowały media zachodnie.

Rebelianci to prawie wyłącznie skrajni islamiści. Największe oddziały ma Ahrar asz-Szam, która nie jest jednak przez Zachód traktowana jako organizacja terrorystyczna. W przeciwieństwie do Frontu Podboju Lewantu, który w połowie lipca nazywał się jeszcze Front an-Nusra i uznawał zwierzchnictwo Al-Kaidy (teraz już nie uznaje). Ahrar asz-Szam to mimo ideologicznych podobieństw wielki przeciwnik tzw. Państwa Islamskiego (PI).

W niedzielę PI straciło prawie całe Manbidż, strategicznie ważne miasto na północy. Zdobyły je wspierane przez USA Syryjskie Siły Demokratyczne (w większości składające się z Kurdów, poza tym z Arabów, którzy nie mają związków z żadną z wymienionych wcześniej organizacji).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA