fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wojna w Syrii

Rosja odlatuje z Syrii

Rosyjskie samoloty Su-34 w bazie pod Latakią szykują się do powrotu do Rosji
PAP/EPA
Po pięciu i pół miesiąca interwencji Kreml zapowiedział wycofanie swoich wojsk. Ale nie wszystkich.

„Główne zadania postawione przed siłami zbrojnymi Rosji w Syrii zostały wykonane" – oświadczył prezydent Władimir Putin.

Pierwsze rosyjskie samoloty z Syrii uroczyście wylądowały na lotnisku w Woroneżu.

Wyjść i zostać

Wiadomo już jednak, że Rosja nie zamierza wycofać wszystkich żołnierzy, że chce utrzymać swoje obie bazy w Syrii: morską w Tartus i lotniczą w Hmeimim (koło Latakii). W tej ostatniej pozostaje silna obrona przeciwlotnicza zagrażająca tureckim samolotom.

– Zbyt wcześnie wycofujemy wojska. Oczywiście rozumiem, że można najpierw wywieźć niewielką część, a potem wwieźć z powrotem. Ale my musimy utrzymać panowanie na teatrze działań wojennych! – krytykował tę decyzję we wtorek w rosyjskim parlamencie ekscentryczny Władimir Żyrinowski.

W październiku ubiegłego roku rosyjski przywódca mówił, że tymi zadaniami są „ustabilizowanie legalnych władz i stworzenie warunków do znalezienia politycznego kompromisu". W poniedziałek zaczęła się w Genewie kolejna runda pokojowych rozmów między opozycją a przedstawicielami prezydenta Baszara Asada.

– Władze w Damaszku uwierzyły w końcu, że wygrają wojnę i z takiej pozycji będą prowadziły rozmowy z opozycją – zauważył jeden z amerykańskich ekspertów. – Rosyjskie bombardowania osłabiły znacznie syryjską opozycję i zapewniły Kremlowi miejsce przy stole rokowań – dodał. Przedstawiciele Damaszku już zapowiedzieli, że nie zgodzą się z żądaniem ustąpienia prezydenta Asada. A dla opozycji jest to warunek, z którego nie zrezygnuje. Analitycy na Zachodzie pocieszają się, że rosyjski odwrót może oznaczać też „sygnał dla samego Asada, by poważnie zaczął uczestniczyć w rozmowach pokojowych". Ale rosyjscy wojskowi oświadczyli, że część ich oddziałów zostaje, a bombardowania będą kontynuowane.

Zyski i straty

Rosjanie stracili do tej pory jeden samolot, jeden helikopter i oficjalnie przyznają się do czterech zabitych. Jednak ukraiński wywiad informował o dwóch transportach z zabitymi rosyjskimi żołnierzami, które z Syrii miały przybyć do Sewastopola i Noworosyjska.

W tym samym czasie amerykańska koalicja straciła jednego drona i jednego z marines (który utonął w czasie ćwiczeń w desantowaniu).

Jeden dzień rosyjskiej operacji w Syrii kosztował 2,5 mln dolarów, a jeden dzień amerykańskiej – 11,4 mln. Amerykańskie samoloty znacznie częściej startują do walki.

Rosjanie skoncentrowali w Syrii 70 samolotów, 4 tys. żołnierzy i eskadrę okrętów. Syryjskie wojska rządowe nadal liczą 150–200 tys. żołnierzy, 4 tys. czołgów i około 400 samolotów. Jednak po pięciu i pół miesiąca rosyjskich ataków na polach bitew rządu i opozycji nastąpił pat.

Według rosyjskiego Ministerstwa Obrony żołnierze Asada odbili w czasie rosyjskiej operacji 10 tys. km kw. (około 5,5 proc. terytorium Syrii, mniej więcej tyle ma województwo opolskie) i 200 miejscowości. Najważniejsze zdobycze znajdują się w nadmorskiej prowincji Latakia i wokół Aleppo.

Ale eksperci zachodniego IHS Conflict Monitor twierdzą, że w tym samym czasie Asad stracił 16 proc. powierzchni kraju na rzecz dżihadystów na wschodzie i w okolicach Homs. Wojskom rządowym nie udało się też odbić Aleppo z rąk prozachodniej opozycji, a ofensywa na Palmirę zajętą przez tzw. Państwo Islamskie (Daesz) utknęła 5–7 km przed miastem.

Jeszcze w listopadzie 2015 roku Putin mówił, że jego celem w Syrii jest też „oczyszczenie Syrii z bojówkarzy i terrorystów". – Tydzień byłem w Azji. Czy kiedy mnie nie było, Rosja zwyciężyła Daesz? – na wieść o rosyjskim odwrocie pytał były amerykański ambasador w Moskwie Micheal McFaoul.

– Daesz nie jest pobity, choć poniósł pewne straty – zauważył jeden z rosyjskich ekspertów Bliskiego Wschodu. Dodał, że znacznie ograniczono handel ropą, który był jednym z trzech głównych źródeł finansowania islamistów. Nie dodał jednak, że dokonali tego głównie Amerykanie. – Walka z Daeszem nigdy nie była celem tej operacji – kategorycznie stwierdził ekspert wojskowy Paweł Felgengauer.

– Bez wątpienia wzrósł autorytet Rosji jako wielkiego mocarstwa wśród krajów Azji i Afryki – zauważył specjalista od Bliskiego Wschodu Nikołaj Suchow z Rosyjskiej Akademii Nauk.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA