W sieci opinii

Dziwny jest ten świat

AFP
Wyśpiewał w prostych słowach ponad pół wieku temu Czesław Niemen dając wyraz swojej niezgody na otaczająca go rzeczywistość. Konstatacja trapiąca od tysiącleci filozofów i ludzi myślących - rzec by można - nihil novi.

Pobrzmiewały mi w głowie te nutki i słowa popularnego przed laty utworu (zwanego także "protest-songiem") gdy w napięciu czekałem na kolejne komunikaty z akcji ratowania uwięzionych w tajlandzkiej jaskini piłkarzy-nastolatków i ich trenera. Nie będę powracał do szczegółów, bo mało kto nie śledził relacji tego heroicznego wyczynu. Przede wszystkim poświęcenia i odwagi nurków jaskiniowych spieszących na pomoc uwięzionym - podkreślę - ze świadomością zagrożenia własnego życia, co potwierdził smutny fakt tragicznej śmierci jednego z nich. Zatem heroiczny wysiłek, przemyślana logistyka organizatorów i wolontariuszy (w sumie ponad tysiąca osób), by uratować grupkę młodzieży i jej opiekuna.

W końcu sukces. Niewypowiedziane uznanie dla ratowników, radość ocalałych i ich rodzin. A jednak... Moją radość i człowieczą dumę tłumiła smutna refleksja - wsłuchując się w komunikaty, oglądając relacje i reportaże nie mogłem wymazać z pamięci innych obrazów: zdjęć z egzekucji dokonanych przez dżihadystów na 200 syryjskich dzieciach (listopad 2015), czy jeszcze gorszego koszmaru: egzekucji dokonanej przez dzieci w tym samym wieku co dzieci uwięzione w jaskini (!), zabijające strzałem w tył głowy syryjskich zakładników. Nie mogłem wymazać dezawuujących ludzką godność i humanizm obrazów ataku na World Trade Center, skutków terrorystyczne zamachów nie tylko w Europie, rzezi niewiniątek w Aleppo.

Dziwny ten świat... Gdyby spisano historię mordów dokonanych przez człowieka na człowieku, plemion na plemionach, narodów na narodach, gdyby spisano tylko zbrodnie XX wieku (pogrom Ormian, Holocaust, zbrodnie wołyńskie i katyńskie, zbrodnie I i II wojny światowej, niemieckie obozy koncentracyjne, sowieckie łagry, zbrodnie na bliskim i dalekim Wschodzie), byłby to zapis, który zapewne nie zmieściłby się na dysku o pojemności setek terabajtów.

Z drugiej strony bezgraniczne oddanie humanistycznym ideom, człowiecza dążność do odkrywania tajemnic Wszechświata, rozwój kultury, techniki, i nie zanikająca empatia, by dopomóc, okazać solidarność z tymi, których spotkało nieszczęście. Przecież tajlandzki przykład nie jest jedyny.

Zatem w jakim punkcie ewolucji znajdujemy się dzisiaj? Przez antropologów opisywani jako podgatunek naczelnych, potomkowie Homo habilis, erectus, sapiens (jeszcze nie ludzie w naszym rozumieniu ) w kolejnej fazie ewolucji Homo sapiens sapiens, czyli "myślący człowiek myślący". My, ludzie. Osobnicy skłonni narażać własne życie, by ratować życie innych, a jednocześnie równie skłonni zabić siebie, by zabić innych: w autobusie, na ulicy, w kościele, wjechać ciężarówką w tłum i zmiażdżyć, zastraszyć naszych religijnych, politycznych, czy ideologicznych wrogów.

Mój mózg nie ogarnia tego. Synkretyzm nie działa. Kim zatem jest człowiek współczesny, i co powoduje, że tak łatwo nim manipulować? Indoktrynować myślenie, wpływać na mentalność, oślepiać, by z pola widzenia zniknął prawdziwy cel ideologów i przywódców. Czy to jedynie chytra sztuczka, jedna ze ślepych ścieżek ewolucji, działanie nieznanych nam sił, które non stop atakują ludzkość, pozbawiając większość z nas czujności i reakcji (gdyby przyglądnąć się temu uważniej) na zatrważające, zagrażające naszej egzystencji sygnały? Pytanie, na które mądrzejsi ode mnie nie mieli odpowiedzi; czy historię ludzkości kreuje przypadek, czy jednostki o silnej osobowości, które modelują nam swoją wizję rzeczywistości? Co czyni nas wielkimi i małymi zarazem?

Wiem jedno: weryfikacja wtłaczanych w nas poglądów i idei, tolerancja, dystans do własnych i cudzych poglądów, wreszcie odrobina ironii to antidotum na indoktrynację religijną czy polityczną, co w szczególności nam, Polakom jest dzisiaj potrzebne. Bowiem każda ideologia, każdy ortodoks chce zneutralizować pierwotny instynkt człowieka: wspólnoty i konsolidacji. Dlatego od lat toczy się bój pomiędzy prawdą i kłamstwem, manipulacją i ludzką solidarnością, która na szczęście od czasu do czasu wygrywa. Jak w Tajlandii.

Dziwny jest ten świat... Pełen fantomów i ułudy. Od zarania naszych dziejów. W czasach odległych i dzisiaj. Kuriozalny wręcz wydaje się fakt, że my, Europejczycy - w większości uważający siebie za wykształconych, światłych - zachowujemy się jak przedszkolaki niepomni koszmarnej historii. I mało kto myśli o tym, że anihilacja pierwotnych instynktów naszej wspólnoty wiedzie dzisiaj Europę i Polskę ku przepaści. Czy tak jest w rzeczywistości? Na to pytanie każdy sam sobie musi odpowiedzieć.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL