fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Podwyżki dla tłumaczy sądowych obiecuje ministerstwo sprawiedliwości

Adobe Stock
Resort sprawiedliwości obiecuje podwyżki za tłumaczenia. Ale daty nie podaje.

Wymiar sprawiedliwości ma coraz większy problem z zagranicznymi zatrzymanymi, podejrzanymi, oskarżonymi i świadkami. A może być jeszcze gorzej, bo brakuje tłumaczy przysięgłych zainteresowanych współpracą z Temidą. Powodem są pieniądze.

Nie chcą pracować za grosze

„Niskie stawki za tłumaczenia to dla nas pewna forma dyskryminacji" – piszą tłumacze do ministra sprawiedliwości. Twierdzą też, że brak zmian może być zachętą do unikania współpracy z sądami.

Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiada: będą podwyżki.

Problem dostrzegli też posłowie. W interpelacji do ministerstwa piszą, że tłumacze przysięgli w świetle obecnych uregulowań prawnych posiadają często status biegłych sądowych. Dzieje się tak, gdy ich wiedza jest wykorzystywana w toku przewodu sądowego.

Przytaczają obowiązujące dziś stawki za tłumaczenia: 20–24 zł za stronę przekładu na język polski oraz 23–35 zł za stronę tłumaczenia na język obcy.

– Sytuacja taka utrzymuje się już od 13 lat – przypominają resortowi. Tymczasem, jak podkreślają, swobodny przepływ ludzi z innych krajów UE powoduje wzrost zapotrzebowania na ich usługi, nie tylko na gruncie procesowym. Posłowie pytają też, czy resort sprawiedliwości widzi możliwość dostosowania wynagrodzenia tłumaczy przysięgłych do realiów, biorąc pod uwagę zapotrzebowanie na usługi oraz średni wzrost cen usług, a także inflację i popyt.

Resort zapewnia, że problem zna.

– Stawki wynagrodzeń tłumaczy przysięgłych za czynności wykonywane na żądanie sądu, prokuratora, policji oraz organów administracji publicznej są za niskie – przyznaje Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości. I dodaje, że ministerstwo pracuje nad projektem rozporządzenia w sprawie wynagrodzenia za czynności tłumacza przysięgłego. Celem jest podwyższenie kwot wynagrodzenia tłumaczy przysięgłych o prawie drugie tyle.

Ministerstwo Sprawiedliwości proponuje też wprowadzenie do nowelizowanego rozporządzenia stawki za sporządzenie dodatkowych egzemplarzy tłumaczeń poświadczonych. Miałaby ona wynosić 50 gr za każdą dodatkową stronę tłumaczenia.

Co na to tłumacze?

Łukasz Mrzygłód, prezes Bałtyckiego Stowarzyszenia Tłumaczy Przysięgłych, o proponowanej podwyżce mówi, że jest zadowalająca.

– Trzeba jednak dodać, że nie uwzględnia rocznej waloryzacji – mówi. Podkreśla, że nadal nie rozwiązano problemu opłat za tłumaczenia pisemne i ustne. Dziś obowiązują identyczne stawki, a tak zdaniem tłumaczy nie powinno być.

Nie wszystkim zmianom tłumacze są jednak przychylni. Stanowcze „nie" mówią stawce proponowanej za sporządzenie dodatkowych egzemplarzy tłumaczeń poświadczonych.

– 50 gr to stanowczo za mało – ocenia prezes Mrzygłód. I dodaje, że skoro sądy pobierają za taką usługę 6 zł, to nie ma powodu, by tłumacze robili to za 50 gr.

Duże wymagania

Choć tłumaczy jest ok. 10 tys., to tylko część z nich świadczy usługi na rzecz wymiaru sprawiedliwości. Problemu nie ma, gdy chodzi o języki popularne, np. angielski czy niemiecki. Gorzej jest z chińskim czy arabskim. Do tego dochodzą nieterminowe płatności i ich wysokość.

– Zarabiamy zdecydowanie za mało jak na wymagania, które nam się stawia: znajomości systemów prawnych państw zaangażowanych w spór, szerokiej wiedzy ogólnej i terminologicznej, wysokiego stopnia dojrzałości i wyczucia sytuacji – twierdzą. Podają przykład stawki 39 zł (bez VAT) za godzinę ustnego tłumaczenia z popularnego języka, np. angielskiego. Tłumacze są wzywani do sądów w całym kraju. A nikt im nie płaci za czas poświęcony na dojazd. Dostają tylko zwrot kosztów podróży.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA