W sądzie i urzędzie

Spór z budowlańcem o dom trafi do sądu gospodarczego

Adobe Stock
Jeśli resort nie poprawi przepisów, pozwy o roboty budowlane skutecznie zablokują sądy.

Prawnicy alarmują: propozycje Ministerstwa Sprawiedliwości zamiast przyspieszyć procesy gospodarcze, mogą spowodować, że wiele osób zrezygnuje z dochodzenia sprawiedliwości. Chodzi o przywrócenie odrębnego postępowania gospodarczego. Sam pomysł jest dobry. Błędem jednak – zdaniem prawników – jest uznanie wszystkich umów o roboty budowlane za sprawy gospodarcze. Spowoduje to, że wszystkie takie umowy w razie sporu trafią na wokandy sądów gospodarczych. I to nie tylko o duże deweloperskie inwestycje, ale również budowy czy większe remonty przeprowadzane przez konsumenta.

Ten sam wydział

– Sprawami gospodarczymi są sprawy z umów o roboty budowlane oraz ze związanych z procesem budowlanym umów służących ich wykonaniu – takie brzmienie MS proponuje nadać art. 10b prawa o ustroju sądów powszechnych.

– Pomysł, by osoba fizyczna, która stawia sobie dom, miała dowodzić swoich racji przed sądem gospodarczym w sporze z budowlańcami, jest, krótko mówiąc, dramatyczny. To postępowanie skrajne rygorystyczne. W zaproponowanej formie nie powinno dotyczyć nawet przedsiębiorców, a co dopiero osób fizycznych, konsumentów – mówi adwokat dr Magdalena Matusiak-Frącczak. Jak wyjaśnia prawniczka, w projekcie sygnowanym przez resort sprawiedliwości rygory zgłaszania wniosków dowodowych zostały posunięte do granic możliwości.

– Świadczy o tym chociażby nakaz powoływania w pierwszym piśmie procesowym wszystkich twierdzeń i dowodów czy zakreślony na siedem dni termin na odpowiedź na pozew. Jeśli do tego dodać umowę dowodową, na mocy której strony kontaktu będę mogły umówić się, że w razie sporu rezygnują z powoływania opinii biegłych, to sytuacja mikroinwestora rysuje się nieciekawie – zaznacza mec. Matusiak-Frącczak.

W swych opiniach nie jest odosobniona. Na niebezpieczeństwa nowych rozwiązań zwraca uwagę również adwokat Maciej Górski:

– Zmiana może spowodować trudności z dochodzeniem roszczeń przez indywidualnych inwestorów, a także niepotrzebny wpływ do sądów gospodarczych, które, z zasady, powinny orzekać szybko i między profesjonalnymi podmiotami.

Dominują prywatni

Na ryzyko utraty wydolności przez nowo tworzone wydziały zwraca również uwagę radca prawny Łukasz Mróz.

– Rozpatrywanie spraw z umów o roboty budowlane oraz związanych z procesem budowlanym umów służących wykonaniu inwestycji przez wydziały gospodarcze niezależnie od tego, czy umowę zawarły firmy, prowadzi do zwiększenia ich obciążenia. Na wokandzie może się znaleźć zarówno spór spółki akcyjnej wykonującej wieżowiec z konsorcjum jej podwykonawców, jak i proces o rękojmię za wady parterowego domu jednorodzinnego państwa Kowalskich – zauważa mecenas Mróz.

I przytacza dane Głównego Urzędu Statystycznego, z których wynika, że spośród mieszkań oddanych do użytkowania od stycznia do listopada 2017 r. 46,5 proc. pochodziło od inwestorów indywidualnych.

– Oznacza to 73 290 inwestycji, mogących powodować spory, które musiałby rozpoznawać wydział gospodarczy – wylicza ekspert.

Ministerstwo Sprawiedliwości w uzasadnieniu do projektu tłumaczy decyzję dotyczącą włączenia umów o roboty budowlane do spraw gospodarczych. W jego ocenie kontrakty te zakładają po stronie wykonawcy profesjonalizm, który z zasady przekłada się na status przedsiębiorcy. Ma to dowodzić, że w przeważającej większości przypadków stroną stosunku prawnego (i ewentualnego procesu) z takiej umowy będzie przedsiębiorca. W ocenie resortu wiele z tych umów będzie miało też przedsiębiorców po obu stronach. A ponieważ sprawy z kontraktów budowlanych są skomplikowane, warto, by nabyta przez sąd gospodarczy specjalizacja została spożytkowana we wszystkich sprawach o roboty budowlane – niezależnie od statusu ich stron – twierdzi Ministerstwo Sprawiedliwości.

Nie przekonuje to jednak m.in. Sądu Najwyższego, który apeluje o ponowne przeanalizowanie problemu. Niewykluczone, że tak właśnie się stanie.

– Projekt jest na etapie konsultacji. Obecnie trwa analiza uwag zgłoszonych w toku uzgodnień międzyresortowych, konsultacji publicznych i opiniowania – informuje Wioletta Olszewska z resortu sprawiedliwości.

etap legislacyjny: konsultacje społeczne

Procesy w liczbach

Spraw w polskich sądach powszechnych stale przybywa. W 2016 roku trafiło do nich:

– 5 463 829 – spraw cywilnych,

– 805 237 – spraw gospodarczych.

Nie najlepiej wypadamy też, jeśli chodzi o czas trwania postępowań w pierwszej instancji. W Polsce sądy potrzebują 100–199 dni, by zająć się sprawą.

Nie jest to jednak najgorszy wynik. Na Słowacji na przykład postępowania w pierwszej instancji trwają zdecydowanie dłużej, bo powyżej 365 dni. Są jednak i takie kraje jak Litwa, w których w pierwszej instancji postępowanie trwa poniżej 100 dni.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL