fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Unia Europejska: Pomoc na razie tylko na papierze

Pustki na 77. festiwalu filmowym w Wenecji z powodu Covid-19. Południe Europy długo się nie podniesie z załamania turystyki
AFP
Choć pandemia trwa pół roku, jeszcze długo nie ruszy Fundusz Odbudowy.

– To, co miało być ogromnym sukcesem, może okazać się wielką porażką Wspólnoty – mówi „Rz" dyplomata uczestniczący od lat w posiedzeniach Rady Europejskiej. Ma na myśli wart 750 mld euro darowizn i pożyczek pakiet, który powinien choć w części pomóc krajom członkowskim przezwyciężyć skutki Covid-19. Został on uzgodniony 27 lipca przez przywódców „27", ale wprowadzenie go w życie pozostaje bardzo mgliste.

Europejski Bank Centralny szacuje, że nawet jeśli wszystko pójdzie dobrze, pierwsze środki popłyną do beneficjentów w przyszłym roku, ale będą bardzo ograniczone: 10 proc. całości funduszu. Bank Hiszpanii w swoich najnowszych prognozach w ogóle nie bierze pod uwagę tego wsparcia, bo nie jest w stanie ocenić, na jakich zasadach mogłoby ono zostać udzielone.

Załamanie południa Unii

Na razie pakiet jest przedmiotem trudnych negocjacji między Parlamentem Europejskim a Radą UE. Chodzi o zakres reform, do jakich miałyby się zobowiązać kraje Unii w zamian za pomoc Brukseli, ustanowienie własnych zasobów Wspólnoty dla sfinansowania wsparcia oraz uzależnienia pomocy od przestrzegania zasad praworządności.

– Jestem bardzo zaniepokojony tym, że negocjacje posuwają się tak wolno. Musimy je zasadniczo przyspieszyć – przyznał Reuterowi ambasador Niemiec przy UE Michael Clauss. Berlin do końca roku przewodzi Wspólnocie.

Na przyspieszenie rokowań naciskają przede wszystkim Włochy, Hiszpania, Portugalia i Grecja. Dla nich to sprawa wręcz egzystencjalna. W drugim kwartale tego roku gospodarka trzech państw załamała się o odpowiednio 17,7 proc., 22,1 proc. i 16,3 proc. wobec 7,9 proc. w przypadku Polski. Spodziewano się jednak w drugiej połowie roku mocnego jej odbicia. Druga fala pandemii i klęska sezonu turystycznego powoduje jednak, że w zamian ekonomiści uważają teraz za bardziej prawdopodobną kolejną recesję. Bank Hiszpanii z tego powodu uważa, że w przyszłym roku stopa bezrobocia dojdzie do 22,1 proc. Sądzi też, że jeszcze pod koniec 2022 r. kraj nie nadrobi strat spowodowanych Covidem – jego gospodarka będzie wciąż o 6 pkt proc. mniejsza niż przed pandemią.

To może mieć przełożenie na politykę. Rząd Pedro Sáncheza nie ma większości w Kortezach. Ale także władza premiera Włoch Giuseppe Conte jest bardzo chwiejna: w razie pogłębienia kryzysu jego miejsc może zająć eurosceptyczna koalicja Ligi, Braci Włochów i Forza Italia. Już teraz Włosi odwracają się od Europy: opublikowany w sierpniu przez Euronews sondaż pokazuje, że 45 proc. z nich chce, aby w ciągu pięciu lat ich kraj wyszedł z Unii, jeśli do tego czasu okaże się, że brexit był dla Zjednoczonego Królestwa sukcesem.

Reforma rynku pracy

Zdaniem prof. Jean Pisani-Ferry, głównego doradcy ekonomicznego Emmanuela Macrona, jeśli Fundusz Odbudowy nie zostanie szybko rozdysponowany, „na najbliższe pokolenie" storpeduje to możliwość budowy silnej, bardziej federalnej UE. Szwedzki ekonomista Fredrik Erixon idzie dalej i uważa, że Unii grozi „implozja".

Uzgodnienie ostatecznego kształtu funduszu przez brukselskie instytucje nie wystarczy bowiem dla uruchomienia strumienia pieniędzy.

– Wiele będzie zależało od tego, jak w praktyce zostaną zatwierdzone przez Radę UE programy reform, które każdy kraj ma przedstawić przed otrzymaniem pomocy – mówi cytowany dyplomata.

Włochy, wśród innych państw, zarysy takiego dokumentu już przygotowały. Jest ambitny: zakłada wzrost zatrudnienia z 63 do 73 proc. osób w wieku produkcyjnym, zwiększenie wydatków na badania i rozwój z 1,3 do 2,1 proc. PKB i podwojenie (z 0,8 do 1,6 proc.) tempa rozwoju gospodarki. Unijne pieniądze miałby pójść m.in. na inwestycje w ochronę zdrowia (35 mld euro), rozwój sieci 5G, budowę nowych autostrad.

– To jest nasza ostatnia szansa na postawienie na nogi gospodarki – mówi CNBC były premier Enrico Letta.

Jednak Holandia, Szwecja czy Dania chcą znacznie bardziej konkretnych zobowiązań krajów południa Europy jak liberalizacja rynku pracy, która przynajmniej przejściowo jeszcze bardziej zwiększy bezrobocie np. w Hiszpanii i stąd politycznie jest nie do przyjęcia.

– Decyzje w tej sprawie nie mogą zapadać w Hadze czy Sztokholmie. Ale wewnętrzna dynamika polityczna powoduje, że nacisk na takie traktowanie Włochów czy Hiszpanów jest tam bardzo duży – mówi cytowany dyplomata.

Fundusz Odbudowy, który ma być największym sukcesem półrocznego przewodnictwa Niemiec w UE, jest wart 3 proc. PKB Wspólnoty. To trzykrotnie mniej, niż Waszyngton uruchomił w walce z pandemią. Ale także kraje UE na własną rękę wypłaciły już środki warte 7–12 proc. PKB na ratowanie gospodarki przed pandemią. Na czekanie na Brukselę ich nie stać.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA