fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Unia Europejska: Hiszpania w miejsce Polski

Premier Hiszpanii Mariano Rajoy (z lewej) obok innych najważniejszych przywódców UE, kanclerz Niemiec Angeli Merkel, prezydenta Francji Francois Hollande’a i premiera Włoch Paola Gentiloniego. Wersal, marzec 2017 r.
AFP
Środek ciężkości Unii przesuwa się na południe. Sprzyja temu pasywna postawa Warszawy.

Korespondencja z Brukseli

Gdy wchodziliśmy do Unii, po kilku latach zyskaliśmy miano „nowej Hiszpanii". Tak jak ten kraj w okresie niedługo po akcesji do UE staliśmy się ważnym uczestnikiem unijnych inicjatyw. Proeuropejskie nastawienie, duże ambicje i popyt na unijne fundusze – to były nasze cechy wspólne.

Hiszpania w przeszłości miała swojego wysokiego przedstawiciela ds. polityki zagranicznej i dwóch przewodniczących Parlamentu Europejskiego.

Polska zaczęła od Jerzego Buzka na stanowisku szefa PE, potem Donald Tusk został przewodniczącym Rady Europejskiej. Polska hossa w UE zbiegła się w czasie z utratą znaczenia Hiszpanii, której najpierw zaszkodził niedoświadczony w sprawach europejskich premier Jose Zapatero, a potem – od 2008 roku – musiała zmagać się z głębokim kryzysem gospodarczym. Recesję ma już za sobą, premier Mariano Rajoy rządzi drugą kadencję i wyraźnie przyszedł czas na realizowanie europejskich ambicji.

Gdy znika planeta

Hiszpania jest w czwórce krajów (razem z Niemcami, Francją i Włochami), które wspólnie promują unię obronną. Ostatnio rząd w Madrycie przedstawił własną propozycję reformy strefy euro. A na szefa Eurogrupy kandyduje Luis de Guindos, hiszpański minister finansów z centroprawicowej Partii Ludowej. – Jeśli się okaże, że nie ma szans, bo socjaliści i liberałowie nie zgodzą się na kolejne wysokie unijne stanowisko dla chadeka, to wtedy będziemy zabiegać o stanowisko wiceprezesa Europejskiego Banku Centralnego – mówi nam nieoficjalnie wysoki rangą przedstawiciel rządu hiszpańskiego.

– Hiszpania jest ostatnio bardzo aktywna i wraca do europejskiej pierwszej ligi – mówi nam nieoficjalnie jeden z ważnych unijnych komisarzy. To element większych przetasowań w Unii, dla których jedną z przyczyn jest Brexit.

– Gdy we wszechświecie znika jedna planeta, to następuje zmiana równowagi. Tak samo jest w UE. Ubywa ważny kraj północy Europy, w sposób oczywisty więc równowaga przechyli się na południe – wyjaśnia komisarz.

Próżni nie będzie

W Brukseli trwa oczekiwanie na nowy układ sił, ale widać już wyraźnie, że Hiszpania będzie jego ważnym uczestnikiem. Sprzyja temu kilka okoliczności. Po pierwsze, sam Brexit. – Po odejściu tak ważnego kraju jak Wielka Brytania wytworzy się próżnia. I w naturalny sposób będzie ona wypełniona przez innych – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą" Salvador Llaudes, ekspert Królewskiego Instytutu Elcano w Madrycie. Potwierdza odczucia polityków i dyplomatów w Brukseli: Hiszpania może i chce odgrywać teraz większą rolę w UE.

– Wyszliśmy z kryzysu, więc nasze propozycje dotyczące reformy UE, w tym strefy euro, są bardziej wiarygodne – wyjaśnia. Dla Hiszpanii członkostwo w UE to wiele pozytywnych skojarzeń: demokratyzacja po latach dyktatury generała Franco, modernizacja gospodarki, postęp społeczny, rządy prawa.

– Hiszpańskie partie i społeczeństwo są bardzo proeuropejskie. I szukają europejskich sposobów rozwiązywania swoich problemów w gospodarce czy dotyczących migracji. Hiszpania naturalnie więc będzie w gronie tych opowiadających się za większą integracją – wyjaśnia ekspert.

Drugim powodem wzrostu wagi Hiszpanii jest przekonanie, że w tych trudnych czasach Hiszpania jest jednak – z wyjątkiem problemu katalońskiego – ostoją stabilności w duchu europejskim. Siły eurosceptyczne praktycznie tam nie istnieją, a rząd ma kilka lat spokoju do następnych wyborów.

– Zawsze druga kadencja jest czasem na większą aktywność szefa rządu na arenie międzynarodowej. Tak jest i tym razem – tłumaczy Llaudes. Waga Hiszpanii zwiększa się też w porównaniu z Włochami, które czekają wybory w tym lub w przyszłym roku i gdzie silną pozycję ma populistyczny Ruch Pięciu Gwiazd. Madryt będzie chciał decydować wspólnie z Berlinem i Paryżem.

– Mamy świadomość, że nie na równych prawach. Ale chcemy mieć wpływ na wyznaczanie kierunku rozwoju UE – mówi nam nieoficjalnie hiszpański polityk.

Prezent z Warszawy

Przesunięcie środka ciężkości na Południe jest nie tylko efektem zachwiania się galaktyki w reakcji na Brexit. Wewnątrz strefy euro już od dłuższego czasu trwa dyskusja o sensie bardzo restrykcyjnego kursu budżetowego narzuconego w czasie kryzysu przez Berlin, którego zapędów nie temperował pasywny w tym czasie Paryż.

Sami Niemcy czują, że potrzeba więc integracji i więcej środków wspierających wzrost gospodarczy, co idealnie zbiega się w czasie ze zwycięstwem proeuropejskiego kandydata w wyborach we Francji i z ambicjami Hiszpanii, która właśnie żegna się z kryzysem.

Madryt w swoich zamiarach odgrywania większej roli na scenie europejskiej i cała Europa Południowa w swoich zapędach ściślejszej integracji w strefie euro i nie tylko zyskały także dodatkowy prezent w postaci niechętnego Brukseli polskiego rządu. – Polska ma inne podejście do migracji niż reszta Europy, ma problem z praworządnością i procedurę Komisji w tej sprawie. I jeszcze ta ostatnia historia z wyborem Tuska na drugą kadencję. Wszystko to ją osłabia i dodatkowo zwiększa przestrzeń dla Hiszpanii – mówi ekspert instytutu Elcano.

Obserwatorzy podkreślają, że premier Rajoy nie jest typem efektownego polityka i nie jest specjalnie elokwentny w czasie unijnych szczytów. Również dlatego, że jako jeden z niewielu przywódców, innym przykładem jest Beata Szydło, nie mówi po angielsku. Ale stoi na czele dużego kraju, który pokonał kryzys i ma silne europejskie przekonania. Daje mu to wiarygodność i prawo do współdecydowania o kierunku rozwoju Unii. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA