fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Janusz Wojciechowski nie uwiódł europosłów

AFP
Anna Słojewska
Zuzanna Dąbrowska
Ku zaskoczeniu eurodeputowanych to nie praworządność, ale problemy rolnictwa okazały się najtrudniejsze dla kandydata na komisarza KE, wskazanego przez rząd PiS.

Korespondencja z Brukseli

To miała być mocna strona polskiego kandydata: przygotowanie do teki komisarza rolnictwa. Janusz Wojciechowski w swoim głównym wystąpieniu skoncentrował się na małych gospodarstwach. – Mam dla państwa być może szokującą informację: w ciągu jednej dekady 2005–2015 straciliśmy 4 miliony farm w Unii Europejskiej. To znaczy, że tracimy ich 400 tys. rocznie. W trakcie tej debaty 100 europejskich rolników prawdopodobnie straci swoje gospodarstwa i prace. To dramatyczna sytuacja – powiedział na początku.

Kandydat na komisarza i jego partyjni koledzy obawiali się raczej pytań o praworządność w Polsce. Ale na rolnictwie Janusz Wojciechowski miał się znać, bo przecież 12 lat był eurodeputowanym w Komisji Rolnictwa Parlamentu Europejskiego, a potem przez 3 lata sędzią w Europejskim Trybunale Obrachunkowym, odpowiedzialnym za raporty dotyczące właśnie rolnictwa.

Janusz Wojciechowski okazał się słabo przygotowany do odpowiedzi na pytania dotyczące rolnictwa. Składał ogólne deklaracje, co denerwowało eurodeputowanych z Komisji Rolnictwa. – Obiecuję, że się tym zajmę. Będę ściśle współpracował z Parlamentem Europejskim i rolnikami – odpowiadał.

– Nie mogę być bardziej precyzyjny – przekonywał, choć w dużej części pytania znał przed przesłuchaniem i miał kilka tygodni na przygotowanie się.

– Nie jestem gotowy na odpowiedź, ale powinniśmy o tym dyskutować – brzmiała inna formuła tej samej odpowiedzi. Jak mantrę powtarzał, że rolnictwo musi sprzyjać środowisku, ochronie klimatu i dobrostanowi zwierząt, bo wiedział, że szczególnie od polskiego kandydata będzie się oczekiwało takich deklaracji.

Gdy hiszpański europoseł zapytał, co Wojciechowski zamierza zrobić z bardzo znanym problemem zablokowanego eksportu hiszpańskiej oliwy do USA i planami Donalda Trumpa nałożenia ceł karnych na inne kategorie europejskiej żywności, polski kandydat wyglądał na zaskoczonego. – Dziękuję za sygnał. Nie znam dokładnie problemu. Musimy znaleźć rozwiązanie – mówił.

Gdy na kolejne pytania znów odpowiadał ogólnikami i powtórzył: „Jestem otwarty na dyskusję”, sala wybuchnęła śmiechem.

Wojciechowskiemu przypomniano na koniec jego zawyżone rachunki z czasów, gdy był eurodeputowanym i kwotę ponad 11 tys. euro, jaką musiał zwrócić do kasy PE.

O praworządność zapytał w końcu Jarosław Kalinowski z PSL. Chciał wiedzieć, jak Wojciechowski będzie bronił rolników przed utratą funduszy, które w przyszłości mają być powiązane z praworządnością. Kandydat w odpowiedzi cytował raport Europejskiego Trybunału Obrachunkowego, który zarzucał temu mechanizmowi niejasne kryteria.

Co dalej? Koordynatorzy wszystkich grup politycznych w Komisji Rolnictwa muszą większością 2/3 głosów poprzeć kandydata na komisarza. Decyzję mieli podjąć we wtorek wieczorem. Jeśli większości nie będzie, może dojdzie do etapu dodatkowego – pisemnych odpowiedzi na dodatkowe pytania lub kolejnego przesłuchania. Matt Carthy, europoseł z Irlandii, stwierdził: „Na pewno spotkamy się jeszcze raz”.

Nowa Unia czy nowe wyzwania? >A9

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA