Deklaracja znalazła się w liście, jaki Angela Merkel skierowała do partnerów koalicji rządowej: SPD i CSU. Zapewnia w nim, że połowa krajów Unii zobowiązała się do przyjmowania tych imigrantów, którzy najpierw zostali zarejestrowani na ich terytorium, a później przedostali się do RFN. Taki proceder byłby zgodny z konwencją dublińską w sprawie imigracji.
Jednak rzecznik MSZ Artur Lompart zaprzeczył, jakoby takie porozumienie zostało zawarte między Berlinem i Warszawą.
Wcześniej deklarację Merkel zdementowali premier Czech Andrej Babisz oraz rzecznik rządu Węgier Zoltan Kovacs.
Na szczycie w Brukseli w piątek kanclerz uzyskała formalną zgodę na readmisję imigrantów przez Hiszpanię i Grecję. Jednak zdaniem Merkel podobne zobowiązania podjęły także Francja, Holandia, Belgia, Luksemburg, Litwa, Łotwa, Estonia, Dania, Portugalia, Finlandia i Szwecja.
Szef niemieckiego MSW i lider CSU Horst Seehofer zagroził, że zacznie odstawiać na granice Niemiec imigrantów, którzy zostali zarejestrowani w innym kraju Unii. To doprowadziłoby do rozbicia koalicji rządowej, bo Merkel stanowczo sprzeciwia się takiemu rozwiązaniu.
W niedzielę przywódcy CSU debatowali, czy zobowiązania, jakie uzyskała Merkel od swoich europejskich partnerów, są wystarczające do wycofania przez Seehofera swojej groźby.
W Bawarii w październiku odbędą się wybory regionalne, w których po raz pierwszy od dziesięcioleci CSU może stracić większość z powodu kryzysu migracyjnego.