fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Uchodźcy

Przemysław Wielgosz: Nie było rzekomej fali uchodźców

- Fali uchodźców do Europy nie było. Było zamknięcie granic i zablokowanie małej stróżki uchodźców, która od lat przemieszcza się do Europy - mówi Przemysław Wielgosz, redaktor naczelny "Le Monde diplomatique".

Co powinna Polska zrobić w sprawie przyjmowania uchodźców. Rząd deklaruje, że nie zgodzi się na narzucaną relokację uchodźców. - To jest kolejny przykład niedobrej polityki polskiego rządu w kwestiach europejskich. Nie chodzi tylko o to, jak traktujemy naszych partnerów, stawiamy się w roli państwa, który tylko bierze, ale nic w zamian nie ma do zaoferowania. To pogarsza naszą sytuację, gdy pojawiają się pomysły zmniejszenia liczby państw członkowskich. Kwestia uchodźców to element, który będzie jednym z argumentów, który będzie się przywoływać przeciwko Polsce - powiedział Przemysław Wielgosz.

- Głównym zagrożeniem nie jest rzekoma fala uchodźców, bo czegoś takiego nie było. To jest efekt zablokowania na granicy niewielkiej stróżki uchodźców, którzy od lat przemieszczali się do Europy. Efektem tego było spiętrzenie problemu na samych granicach - dodał.

Gość programu uważa, że to m.in. państwa Unii Europejskiej przyczyniły się do wzrostu liczby uchodźców w ostatnich latach. - Polską przyłączyła się do imperialnej wojny USA w Iraku. To przyniosło 3 miliony uchodźców. Ta fala dotarła do Europy i trzeba zapłacić za mrzonki o imperialnej polityce mówiącej, że polskie firmy zarobią na burzeniu i odbudowywaniu Iraku - powiedział Wielgosz.

Jak powinna wyglądać solidarność między członkami UE? - Należy radykalnie zmienić europejską politykę graniczną. Trzeba zmienić również umowę podpisaną z Turcją. Ten kraj stacza się w otchłań dyktatury. UE podpisała umowę, który zawiera klauzulę mówiącą, że Turcja to kraj bezpieczny dla uchodźców, a to nie jest prawda. Turcja jest jednym z głównych źródeł zagrożenia dla uchodźców z Syrii, ale również dla własnych obywateli - powiedział Wielgosz. 

- Problem z uchodźcami w Europie to jest tak naprawdę kryzys Unii Europejskiej. To konsekwencja wzrostu nastrojów skrajnie prawicowych, faszystowskich, nacjonalistycznych, ale one nie są konsekwencją napływu uchodźców Europy, ale konsekwencje kryzysu, który trwa od 2008 roku. To do tej pory nie zostało rozwiązane. W efekcie mamy wzrost nierówności, kryzys społeczny, wzrost bezrobocia i sytuację, gdy elity nie są zdolne do przyjęcia jakiejkolwiek wizji reformy - ocenił gość programu.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA