fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia i odszkodowania

Podróżujący do Azji mogą stracić odwołując wyjazd ze względu na koronawirusa

Adobe Stock
Groźny wirus pojawił się np. w Tajlandii. Jeśłi ktoś planował podróż w tamtym kierunku, a teraz z niej rezygnuje, nie zawsze może liczyć na zwrot pieniędzy.

Osoby podróżujące do Azji mogą stracić, jeśli odwołają wyjazd ze względu na panującego tam wirusa. Wszystko zależy od tego, czy skorzystały z oferty organizatora turystyki, czy planowały wyjechać na własną rękę oraz jak do nowych przepisów o imprezach turystycznych podejdą sądy.

– Panujący m.in. w Tajlandii wirus to niewątpliwie powód uzasadniający bezkosztową rezygnację z udziału w imprezie turystycznej. Z rezygnacją nie trzeba czekać na ostrzeżenie Ministerstwa Spraw Zagranicznych, odradzające podróże do tego kraju – mówi prof. Hanna Zawistowska z Katedry Turystyki SGH.

Nie wymaga go art. 47 ust. 4 nowej ustawy o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych. Na jego podstawie podróżny może odstąpić od umowy przed rozpoczęciem imprezy bez ponoszenia opłaty za odstąpienie w razie wystąpienia nieuniknionych i nadzwyczajnych okoliczności w miejscu docelowym lub jego najbliższym sąsiedztwie, które mają znaczący wpływ na realizację imprezy. Podróżny może żądać jednak wyłącznie zwrotu dokonanych wpłat, bez odszkodowania lub zadośćuczynienia.

Stanowisko branży

Przedstawiciele branży turystycznej są innego zdania.

– Według Światowej Organizacji Zdrowia średnie ryzyko zarażenia wirusem istnieje jedynie w Wuhan w Chinach. Gdyby impreza turystyczna miała się odbyć w tym mieście, moglibyśmy się zastanawiać, czy mamy do czynienia z wystąpieniem nieuniknionych i nadzwyczajnych okoliczności, które znacząco wpływają na realizację imprezy. Nie widzę powodu, żeby odwoływać wyjazdy do Tajlandii. Pojedyncze przypadki wystąpienia wirusa w tym kraju do tego nie uprawniają – uważa Paweł Niewiadomski, prezes Polskiej Izby Turystyki. Według niego żaden sąd nie przyznałby turystom prawa do bezkosztowej rezygnacji z imprezy.

Wszystko zależy od tego, co sąd w razie sporu o zwrot uzna za nieuniknione i nadzwyczajne okoliczności.

– To pojęcie ustawa definiuje jako sytuację pozostającą poza kontrolą strony, której skutków nie można było uniknąć, nawet gdyby podjęto wszelkie rozsądne działania. Przez najbliższe lata niewątpliwie będzie kształtować się linia orzecznicza – zauważa Piotr Cybula, radca prawny. I dodaje, że sądy będą sięgać do preambuły unijnej dyrektywy, w której wskazano, że tego rodzaju zdarzenia mogą obejmować np. działania wojenne, inne poważne problemy związane z bezpieczeństwem, np. terroryzm, znaczące zagrożenie zdrowia ludzkiego, jak wybuch epidemii poważnej choroby w docelowym miejscu podróży, lub katastrofy naturalne, jak powodzie lub trzęsienia ziemi.

Na pewno ochroną nie są objęte osoby planujące samodzielnie podróż do Tajlandii. Poniosą one koszty rezygnacji.

– Przepisy prawa lotniczego nie regulują problematyki zwrotu biletów z przyczyn leżących po stronie podróżnego. Kwestie te są normowane regulaminami świadczenia usług przewozu lotniczego, które z reguły przewidują kary umowne za odstąpienie od umowy. Kary te nie mogą wynosić 100 proc. ceny biletu. Taki zapis może być uznany za niedozwoloną klauzulę umowną – zaznacza prof. Zawistowska.

Bez odszkodowania

Od rezygnacji z wyjazdu spowodowanej obawą przed śmiercionośnym wirusem nie można się ubezpieczyć.

– Tego rodzaju ubezpieczenie chroni tylko na wypadek zdarzeń losowych, które dotknęły ubezpieczonego lub jego bliskich i z powodu tych zdarzeń rezygnuje z wycieczki – mówi Aleksandra Leszczyńska, rzecznik prasowy Grupy AXA w Polsce.

– Sama obawa przed zachorowaniem to niewystarczający powód, by ubiegać się o świadczenie z tytułu ubezpieczenia kosztów rezygnacji. Jeśli natomiast podczas pobytu w Tajlandii klient poważnie zachoruje i będzie zmuszony przerwać podróż, to w ramach ubezpieczenia kosztów rezygnacji może otrzymać świadczenie w postaci zwrotu niewykorzystanych usług noclegowych czy biletów – wyjaśnia Mariusz Gawrychowski, rzecznik prasowy Europa Ubezpieczenia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA