fbTrack

Transport drogowy

Konieczna jest zmiana myślenia o transporcie publicznym

Uczestnicy debaty wskazywali, że transport w miastach przyszłości z pewnością będzie w dużej mierze autonomiczny i będzie się opierał na symbiozie różnych sposobów podróżowania. Nastąpi przy tym ewolucja dzisiejszego sposobu myślenia o podróżowaniu
Fotorzepa, Robert Gardziński
Aby transport publiczny w miastach stał się realną alternatywą dla prywatnych aut spalinowych, musi być wygodny i ekologiczny. Jednak taka przesiadka oznacza także przewrót cywilizacyjny.

O przyszłości polskich miast, ich kształcie i warunkach życia mieszkańców, a także osób dojeżdżających do pracy, rozmawiali uczestnicy debaty „Miasto 2050 – wyzwania transportu miejskiego", która odbyła się w redakcji „Rzeczpospolitej".

Globalna urbanizacja

Co możemy zrobić, by uniknąć miast zakorkowanych, w których przemieszczanie się z punktu A do punktu B, np. w codziennej drodze do pracy i z powrotem, będzie problemem?

– Obserwujemy nieprawdopodobne przyspieszenie trendu urbanizacyjnego. W 1800 roku w miastach mieszkało 2 proc. ludności świata, dziś to jest ok. połowy, a w perspektywie 2050 r. będzie to ok. trzy czwarte. To gigantyczna zmiana cywilizacyjna – wskazywał Michał Kurtyka, wiceminister środowiska. – Miasta będą coraz rozleglejsze. Będą się tworzyć centra administracyjno-finansowo-usługowe. I to wymaga przemodelowania myślenia o komforcie życia, o transporcie, o zapewnieniu energii czy telekomunikacji.

Co powinniśmy robić? – Najważniejsze wyzwanie to komunikacja. Stąd konieczne jest przeniesienie nacisku z technologii zanieczyszczających miasta, korzystających też z surowców z importu, np. ropy, w kierunku elektryfikacji, a w dalszej perspektywie może wodoru – mówił wiceminister. – Jednak jest i druga, o wiele bardziej złożona i trudniejsza zmiana, dotycząca ludzi. Powiększające się szybko społeczeństwo w miastach będzie musiało się dopasować swoje zachowania do tego kolektywnego sposobu życia. Zatem główne wyzwania to zmiana technologiczna, ale i behawioralna – podkreślał.

– Można zrobić najbardziej ambitną ustawę, ale największym wyzwaniem jest zmiana świadomości ludzi, bo jeśli nie ma zrozumienia społecznego, to się po prostu nie uda – dodał Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego. Zwrócił jednak uwagę, że zmiany w ocenach opinii publicznej już następują i rośnie świadomość w kwestiach związanych z dbaniem o czystość powietrza, także w kontekście transportu oraz cen energii.

Transformacja

O problemach przy tworzeniu prawa wobec szybko rozwijających się technologii i o już istniejących rozwiązaniach, jak ustawa o elektromobilności, mówił Piotr Cieśliński, przewodniczący sejmowej podkomisji stałej do spraw polityki rozwoju inteligentnych miast i elektromobilności.

– Musimy gonić szybko zmieniającą się rzeczywistość. Potrzebne jest dostosowane do niej prawo. Musimy żywo reagować na to, co się dzieje, być otwarci i nadążać za nowinkami, które płyną do nas ze świata. Potrzeba do tego wyobraźni – zaznaczył Piotr Cieśliński.

Jakie są w kwestiach transportu wyzwania tak dużego organizmu miejskiego, jakim jest aglomeracja śląska?

– Jeśli w Polsce średnio na tysiąc mieszkańców przypada 500 aut, to w Katowicach jest to blisko 900. A z transportu publicznego korzysta zaledwie 15–16 proc. mieszkańców Śląska. Efektem są codzienne korki, a w miesiącach zimowych dochodzi problem ze smogiem. Sprawa transportu jest zatem dla nas jednym z kluczowych problemów do rozwiązania – mówił Kazimierz Karolczak, przewodniczący zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii.

– Musimy wypracować strategię dla rozwoju całej konurbacji. I pamiętać o zagrożeniach – podkreślił Kazimierz Karolczak. – Dziś wskaźniki demograficzne są nieubłagane. Miasta na Śląsku pustoszeją. Mówi się, że do roku 2030 może zniknąć jedna trzecia ich populacji. Musimy więc podjąć działania na rzecz odwrócenia tego trendu.

Mówił też o przyczynach. – To zmierzch ery przemysłowej. Tak jak było w Detroit w przypadku przemysłu samochodowego, tak my mamy zmierzch przemysłu górniczego i stalowego – ocenił. Wskazał kierunki transformacji. – Katowice już podlegają przemianie. Stawiają na kreatywność. Są stolicą muzyki UNESCO. Mają największe centrum kongresowe nie tylko w Polsce, ale i w tej części Europy. Zresztą w trakcie COP24 było widać, że wybór Katowic na gospodarza był trafny: nie nastąpił żaden paraliż miasta. Katowice za kilka lat chcą się też stać stolicą dyskusji o przyszłości miast – podkreślił Kazimierz Karolczak.

Przewodniczący mówił też o pracach nad koleją aglomeracyjną. – Jako jedyna metropolia w Polsce nie mamy ruchu lokalnego opartego na kolei. Dlatego ludzie wybierają samochody – wskazał.

Dodał, że według ogólnie przyjętych kryteriów w aglomeracji liczącej powyżej 2 mln ludzi rozwiązaniem jest metro. Niestety, na Śląsku ciężkie metro jest nierealne zarówno z powodu gęstości zabudowy, odległości między miastami, jak i warunków geologicznych i infrastruktury przemysłowej.

– Ciekawym rozwiązaniem wydaje się więc lekkie metro naziemne, np. w rodzaju monorail (kolejka poruszająca się po jednym torze podpartym na słupach – red.) proponowane przez firmę Bombardier. I o tym rozwiązaniu poważnie myślimy i je analizujemy, bo nie blokuje ono ruchu drogowego, który mógłby się odbywać pod estakadami – opowiadał. Podobnie jak wiceminister Kurtyka, wskazał na dwa problemy: zbudowanie dobrej – szybkiej i komfortowej – komunikacji oraz przekonanie ludzi, by chcieli z niej korzystać i zostawili samochody w domu.

Na dwa główne rodzaje przyszłościowej komunikacji wskazał Krzysztof Olszówka, prokurent Bombardier Transportation (ZWUS) Polska sp. z o.o., podkreślając, że udział transportu prywatnego będzie malał na rzecz publicznego. Zaznaczył, że przejście na całkowitą automatyzację w ruchu, np. metra czy monoraila, nie jest problemem technicznym, lecz wymaga zmierzenia się z barierą psychologiczną i prawną. Ale podkreślił, że takie rozwiązania już są w wielu miastach na świecie.

– Dwa główne rodzaje transportu przyszłości to z jednej strony pojazdy poruszające się po otwartych drogach (prywatne i publiczne), dziś jeszcze dominujące. Ich elektryfikacja i autonomizacja to proces dość skomplikowany ze względu na ruch mieszany pojazdów zautonomizowanych i prowadzonych przez ludzi – mówił Krzysztof Olszówka. – A z drugiej strony ten rodzaj transportu publicznego, który korzysta z wydzielonych torowisk z absolutnym pierwszeństwem prawa drogi, jak metro czy wspomniany monorail, w przypadku których automatyzacja następuje bardzo szybko .

– Przyszłością są systemy autonomiczne. Już dziś z sukcesem funkcjonują one na świecie. Przykładem jest monorail, który umożliwia transport nawet 45 tys. pasażerów na godzinę w jednym kierunku. Przyjazność dla środowiska jest jego cechą wbudowaną w konstrukcję od początku procesu projektowania. System ten z powodzeniem działa w USA, Ameryce Południowej, Azji – wskazywał Krzysztof Olszówka. – Monorail z pewnością może stanowić idealne rozwiązanie w wielu miastach Polski, i to nie dopiero w 2050 r., ale już dziś Bombardier oferuje takie systemy pod klucz. Jesteśmy gotowi na współpracę przy ich wdrażaniu oraz utrzymaniu– podkreślił.

Nowoczesna symbioza

O przykładach praktycznych rozwiązań na poziomie miast mówił przedstawiciel Rzeszowa. – Jesteśmy na etapie ustaleń z wojewodą ws. stworzenia podkarpackiej kolei aglomeracyjnej, która miałaby łączyć wszystkie ościenne gminy – powiedział Tomasz Wesołowski, wicedyrektor Zarządu Transportu Miejskiego w Rzeszowie. Dodał, że miasto sukcesywnie wymienia tabor autobusowy, także na elektryczny czy zasilany gazem. Rzeszów ma ok. 220 autobusów, do wymiany jest jeszcze ok. 70. Trwa zakup 40 autobusów zasilanych gazem CNG i 20 elektrycznych.

Jak może wyglądać model transportu publicznego przyszłości? Wiceminister Kurtyka wskazywał, że z pewnością będzie on autonomiczny i będzie się opierał na łączeniu różnych sposobów podróżowania, ale i wspomnianej zmianie kulturowej.

– Dziś jest tak, że auto – czyli mniej więcej tona stali – przewozi średnio 1 czy 1,5 osoby. Postęp ma więc zaszyte nieprawdopodobne marnotrawstwo. Zmiana oznacza przemyślenie całego modelu rozwoju. Nie będzie prostej zmiany aut spalinowych na elektryczne. Nastąpi kombinacja rozwiązań zależnie od odległości czy pogody. Będą huby transportu publicznego, do których ludzi będą dowozić małe auta autonomiczne. A końcowy etap będzie się odbywał np. rowerem czy elektryczną hulajnogą. Tak możemy myśleć o rozwoju miast – podsumował Michał Kurtyka.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL