fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Terroryzm

Berlin: ciężarówka wjechała w tłum. W kabinie ciało Polaka

AFP
Janina Blikowska
Ciężarówka wjechała w tłum ludzi na świątecznym targu w Berlinie. Co najmniej 12 osób nie żyje, a 48 zostało rannych, w tym część ciężko. Samochód miał polskie tablice rejestracyjne. W kabinie ciężarówki znaleziono ciało Polaka. Niemiecki minister spraw wewnętrznych Thomas de Maiziere powiedział, że nie ma wątpliwości, iż w Berlinie doszło do zamachu.

Najważniejsze informacje:

1. Ciężarówka na polskich numerach rejestracyjnych wjechała wieczorem w tłum ludzi na terenie jarmarku świątecznego w okolicach dworca ZOO w Berlinie.

2. Zginęło co najmniej 12 osób. 48 zostało rannych, w tym część ciężko.

3. Właściciel ciężarówki poinformował, że od południa w poniedziałek nie miał kontaktu ze swoim kierowcą. 

4. Policja zatrzymała osobę podejrzaną o kierowanie pojazdem. Według nieoficjalnych informacji, to Pakistańczyk, który przybył do Niemiec jako uchodźca. Funkcjonariusze podali we wtorek, że nie jest on jednak zamachowcem.

5. Niemieckie władze potwierdzają: to był świadomy atak.

6. Polskie przedstawicielstwo dyplomatyczne jest w stałym kontakcie z berlińską policją oraz z władzami miasta

Daesh się przyznaje

Związana z dżihadystami agencja prasowa Amak poinformowała we wtorek, że organizacja Państwo Islamskie (IS) przyznała się do zamachu w Berlinie.

"Żołnierz Państwa Islamskiego przeprowadził operację w Berlinie w odpowiedzi na wezwania do ataków na obywateli krajów międzynarodowej koalicji" walczącej z IS - głosi oświadczenie propagandowej agencji.

Amerykańskie centrum monitoringu działalności dżihadystów w internecie SITE poinformowało na Twitterze, że to trzeci zamach z użyciem samochodu, do którego IS przyznało się za pośrednictwem agencji Amak w minionych miesiącach. Dwa wcześniejsze to zamach w Nicei, kiedy ciężarówka wjechała w tłum świętujący 14 lipca, zabijając ponad 80 osób, oraz przeprowadzony pod koniec listopada atak w kampusie uniwersyteckim w Columbus w Ohio, gdzie pochodzący z Somalii student staranował ludzi samochodem i ranił ich nożem rzeźnickim. 11 osób zostało wówczas rannych.

SITE zwraca też uwagę, że po raz pierwszy IS wzięło na siebie odpowiedzialność za zamach, którego sprawca żyje w chwili publikacji takiego oświadczenia.

Współpracownicy żegnają Łukasza U.

W imieniu rodziny, przyjaciół oraz współpracowników dziękujemy za słowa wsparcia umieszczane w wiadomościach i komentarzach. Nikt nie jest wstanie na nie odpowiedzieć - napisała firma przewozowa, w której pracował zamordowany Łukasz.

W swoim oświadczeniu dodała, że to co się wydarzyło wstrząsnęło właścicielami i pracownikami do granic możliwości.

Apeluje do internautów o zachowanie dla siebie przykrych dla wszystkich komentarzy. - Odszedł mąż, ojciec,syn, kuzyn oraz nasz dobry pracownik. Dla właściciela firmy jest to podwójna strata. Oby nikt z Państwa nie musiał nigdy tego przechodzić. Dla nas już nic nie będzie takie jak było - podkreśla firma

Stolica solidarna z Berlinem

Dla uczczenia ofiar poniedziałkowego zamachu w stolicy Niemiec, na elewacji PGE Stadionu Narodowego wyświetlany jest napis: „Berlin".

W środę mieszkańcy Warszawy będą mogli się wpisać w księdze kondolencyjnej wyłożonej w ambasadzie Niemiec.

Sprawca zamachu na wolności

Uchodźca z Pakistanu, podejrzany o dokonanie zamachu na uczestników jarmarku świątecznego w Berlinie, wyszedł na wolność - podała we wtorek agencja dpa. Nakaz aresztowania nie został wystawiony - informuje prokuratura generalna w Karlsruhe.

Oznacza to, że prawdziwy sprawca zamachu, prawdopodobnie uzbrojony, jest na wolności.

Prokurator generalny Niemiec Peter Frank sugerował już wczesnym popołudniem, że zatrzymany obywatel Pakistanu podejrzany o skierowanie ciężarówki w tłum na jarmarku świątecznym w Berlinie może nie być sprawcą zamachu.

"Nie wiemy ostatecznie, czy sprawca był jeden, czy było ich kilku. Nie wiemy też z ostateczną pewnością, czy on lub ona mieli wspólników. Badania nie zostały ostatecznie zakończone" - powiedział Frank dziennikarzom w Berlinie.

"Musimy być może oswoić się z myślą, że zatrzymany wczoraj wieczorem jako podejrzany obywatel Pakistanu ewentualnie nie był sprawcą lub nie należał do grupy sprawców" - podkreślił prokurator. Jak dodał, nikt do tej pory nie przyznał się do czynu.

Rodzina polskiego kierowcy pod opieką

Rodzina tragicznie zmarłego Łukasza U., kierowcy ciężarówki, której użyli zamachowcy, została otoczona opieką policyjnych psychologów – poinformował Zachodniopomorski Urząd Wojewódzki.

AFP

Poza tym do  dyspozycji najbliższych są pracownicy PCPR w Gryfinie i urzędnicy miejscowego starostwa. Na terenie tego powiatu mieszkał kierowca wraz z żoną i nastoletnim synem.

-  Wojewoda zadeklarował pomoc w sprowadzeniu do Polski ciała tragicznie zmarłego Polaka, mieszkańca Gryfina, po zakończeniu czynności prowadzonych przez niemiecką policję – zapewniają służby prasowe urzędu.

W tej sprawie z rodziną Łukasza U. ma się kontaktować przedstawiciel wojewody z Wydziału Spraw Obywatelskich i Cudzoziemców.

Wojewoda zachodniopomorski Krzysztof Kozłowski wystosował też  dziś list do ambasadora Niemiec w Polsce z kondolencjami dla rodzin ofiar poniedziałkowego zamachu w Berlinie.  -  Chciałbym za Pana pośrednictwem złożyć kondolencje rodzinom wszystkich ofiar wczorajszego zamachu, a także całemu Narodowi Niemieckiemu – w imieniu swoim, a także mieszkańców województwa zachodniopomorskiego. Takie akty terroru nigdy nie powinny mieć miejsca – napisał wojewoda Kozłowski w liście do Rolfa Nikela, ambasadora Niemiec.

Ranni opuszczają szpitale

24 osoby poszkodowane w zamachu, do którego doszło w poniedziałek na świątecznym jarmarku w Berlinie, opuściły już szpitale.

W wyniku zamachu hospitalizowano łącznie 49 osób. 25 rannych pozostaje nadal pod opieką lekarzy. 14 z nich odniosło ciężkie obrażenia.

Właściciel ciężarówki: Kierowca walczył

Ariel Żurawski, właściciel firmy transportowej, do której należała ciężarówka, zidentyfikował zwłoki kierowcy. Powiedział, że policja poinformowała go, że kierowca musiał przed śmiercią walczyć - na to wskazują jego obrażenia.

Żurawski stwierdził, że zamordowany kierowca miał 180 cm wzrostu i ważył 120 kg, więc jedna osoba nie dałaby mu rady. - Chyba że został zaatakowany podczas wsiadania do kabiny, przez zaskoczenie - powiedział.

Zamontowany w ciężarówce GPS wykazał, że wkrótce po utracie kontaktu z kierowcą  autem wykonywano nieskoordynowane ruchy. Można przypuszczać, że ktoś niewprawiony w kierowaniu tak dużym i ciężkim pojazdem uczył się jego obsługi. Doświadczenie polskiego kierowcy wyklucza, że to on mógł tak chaotycznie prowadzić TIR-a.

Identyfikacja ofiar

Jak dotąd udało się zidentyfikować 6 z 11 ofiar, dwunastą jest kierowca, Polak. Wszyscy zidentyfikowani są Niemcami.

Breitscheidplatz koło dworca ZOO oraz eleganckiej ulicy Kurfuerstendamm jest miejscem często odwiedzanym przez turystów, dlatego istnieją obawy, że ofiarami zamachu mogli paść także cudzoziemcy.

W stosunku do zatrzymanego Pakistańczyka policja musi w ciągu 24 godzin albo wystąpić do sądu o nakaz aresztowania, albo wypuścić mężczyznę z aresztu.

"Die Welt": Pakistańczyk nie jest zamachowcem

- Aresztowany Pakistańczyk nie jest sprawcą poniedziałkowego zamachu w Berlinie - poinformował na swej stronie internetowej niemiecki dziennik "Die Welt, powołując się na policję.

Sprawca wciąż ma broń, jest na wolności i w dalszym ciągu może być niebezpieczny - twierdzi "Die Welt".

O tym, że nie jest jasne czy aresztowany mężczyzna to kierowca ciężarówki, która wjechała w poniedziałek w tłum zgromadzony na bożonarodzeniowym jarmarku w Berlinie, poinformował tez wysoki rangą przedstawiciel policji w stolicy Niemiec.

Na Twitterze berlińska policja podała, że jest w stanie pogotowia, ponieważ aresztowany Pakistańczyk zaprzecza, że przeprowadził atak. Policja zaapelowała do mieszkańców Berlina o zachowanie ostrożności.

- Mamy nie tego człowieka i w związku z tym mamy nową sytuację - powiedział wysoki rangą przedstawiciel policji.

- Nie jest jasne czy aresztowany mężczyzna to kierowca ciężarówki, która wjechała w poniedziałek w tłum zgromadzony na bożonarodzeniowym jarmarku w Berlinie - poinformował szef berlińskiej policji Klaus Kandt.

- O ile wiem, to w zasadzie nie jest pewne, czy to naprawdę był kierowca - powiedział Kandt.

Niemieckie władze: To był zamach

Niemiecki minister spraw wewnętrznych Thomas de Maiziere powiedział we wtorek na konferencji prasowej, że nie ma wątpliwości, iż w poniedziałek w Berlinie doszło do zamachu. Potwierdził, że podejrzany o jego przeprowadzenie pochodzi z Pakistanu.

De Maiziere dodał, że ubiegał się on wcześniej o azyl.

- Wśród 12 ofiar śmiertelnych poniedziałkowego zamachu w Berlinie jest polski obywatel, którego ciało z raną postrzałową znaleziono na miejscu pasażera ciężarówki - powiedział Thomas de Maiziere. Szef resortu spraw wewnętrznych dodał, że do tej pory nie znaleziono broni, z której Polak został zastrzelony.

Powiedział, że sekcja zwłok wyjaśni, kiedy zadano ranę i że zarządzono badania DNA. - Nie jest to kwestia godzin - zastrzegł.

Na razie zidentyfikowano część zabitych. Według ministra w zamachu rannych zostało 48 osób, z czego 18 odniosło poważne obrażenia.

Szef niemieckiego MSW zapewnił, że w związku z atakiem w Berlinie zwiększono środki bezpieczeństwa w kraju. Dodał, że nie można jednak dopuścić do zniszczenia dotychczasowego stylu życia w kraju.

Czytaj także: Kim był kierowca ciężarówki zabity w Berlinie

Młody mężczyzna, który został zatrzymany przez policję twierdzi, że nie brał udziału w tym ataku - poinformowała niemiecka stacja telewizyjna N-TV.

- Zatrzymany przez policję po poniedziałkowym zamachu mężczyzna nie przyznaje się do winy - potwierdził wcześniejsze doniesienia medialne szef MSW Niemiec Thomas de Maiziere. Dodał, że imigrant dotarł do Niemiec 31 grudnia 2015 r. Do Berlina przyjechał w lutym tego roku.

Minister de Maiziere podkreślił, że do tej pory nikt z dżihadystycznego Państwa Islamskiego (IS) nie przyznał się do przeprowadzenia zamachu w Berlinie.

Bawaria zarzuca Merkel zbyt liberalną politykę wobec uchodźców

Szef MSW Bawarii Joachim Herrmann powiedział, że jeśli potwierdzą się informację, iż poniedziałkowego zamachu w Berlinie dokonał uchodźca ubiegający się o azyl, konieczne będzie przemyślenie założeń niemieckiej polityki migracyjnej.

Władze Bawarii zarzucają kanclerz Niemiec Angeli Merkel zbyt liberalną politykę.

"Jeżeli okaże się, że zamachu dokonał ktoś, kto wjechał do kraju jako osoba ubiegająca się o azyl, to fakt ten musi doprowadzić do zasadniczych przemyśleń co do kształtu polityki przyjmowania uchodźców" - powiedział Herrmann we wtorek w rozmowie z regionalnym radiem bawarskim Antenne Bayern.

Nasuwa się przypuszczenie, że w związku z dużą liczbą uchodźców wjechało wiele osób, o których nic nie wiemy - zaznaczył polityk bawarskiej CSU. "Moim zdaniem uprawnione jest pytanie, czy możemy pozwolić na kontynuację (tej polityki)" - wtrącił Herrmann. Jak dodał, władze nie mogą narażać mieszkańców na ryzyko zamachów ze strony osób o radykalnych poglądach islamskich.

Rządząca w Bawarii CSU od dawna krytykuje politykę migracyjną kanclerz Merkel, domagając się ograniczenia liczby imigrantów do 200 tys. rocznie. W zeszłym roku do Niemiec przyjechało 890 tys. imigrantów z zamiarem ubiegania się o azyl.

Według dziennika "Bild" domniemany zamachowiec to 23-letni Pakistańczyk Navad B., który przyjechał do Niemiec pod koniec zeszłego lub na początku tego roku. Zameldowany był w największym berlińskim ośrodku dla uchodźców na terenie byłego lotniska Tempelhof.

Czytaj więcej o zamachowcu.

Merkel o zamachu w Berlinie: Szczególnie odrażający czyn

Kanclerz Niemiec Angela Merkel powiedziała we wtorek, że jeśli poniedziałkowego zamachu w Berlinie dokonał człowiek, który zabiegał w Niemczech o schronienie i azyl, to byłby to "szczególnie odrażający czyn" wobec Niemców zaangażowanych w pomoc dla uchodźców.

"Jeszcze nie mamy ostatecznej pewności co do wielu aspektów, musimy jednak przyjąć, biorąc pod uwagę obecny stan wiedzy, że był to zamach terrorystyczny" - powiedziała Merkel w krótkim wystąpieniu w urzędzie kanclerskim w Berlinie.

"Wiem, że byłoby dla nas szczególnie trudne do zniesienia, gdyby potwierdziło się, że ten czyn popełnił człowiek, który zabiegał w Niemczech o schronienie i azyl. Byłoby to szczególnie odrażające wobec wielu Niemców, którzy codziennie angażują się w pomoc dla uchodźców, a także wobec wielu ludzi, którzy rzeczywiście potrzebują naszej ochrony i starają się zintegrować w naszym kraju" - powiedziała Merkel.

Kanclerz forsuje od 2015 roku liberalną politykę wobec uchodźców, jest też przeciwna ustaleniu limitu dla imigrantów, czego domaga się bawarska CSU.

Merkel zapowiedziała posiedzenie rady bezpieczeństwa narodowego i ukaranie sprawców zamachu na bożonarodzeniowym jarmarku.

Szef MSW Brandenburgii Karl-Heinz Schroeter powiedział we wtorek, że na terenie jarmarku świątecznego na Breitscheidplatz w Berlinie znaleziono zwłoki zastrzelonej osoby. Jest to prawdopodobnie polski kierowca ciężarówki. Schroeter podkreślił, że jest on ofiarą, a nie sprawcą poniedziałkowego zamachu.

Merkel zapewniła, że Niemcy nie zrezygnują pomimo zagrożenia z bożonarodzeniowych jarmarków i nie pozwolą na to, by sparaliżował ich strach przed złem. "Znajdziemy w sobie siłę, by nadal żyć tak, jak chcemy: wolni, wspólnie z innymi, otwarci" - powiedziała kanclerz.

Co się stało w poniedziałek w Berlinie

 

- W ciężarówce, którą dokonano zamachu w Berlinie - było dwóch ludzi - podał rzecznik policji. Jednego z nich zatrzymano, drugi nie żyje, prawdopodobnie zginął od uderzenia.

Po ataku ciężarówki na terenie kiermaszu lekarze udzielali pomocy poszkodowanym. Teren otoczony został przez silne siły policji. W akcji ratunkowej wzięło udział także 130 strażaków.

Policja w Berlinie uruchomiła numer telefonu, pod którym udziela informacji osobom o bliskich poszkodowanych: 49 30 4664 4664. Uruchomiono też numer infolinii policji w związku z wydarzeniami w Berlinie: 030 54023 111.

Do zdarzenia doszło w dzielnicy Charlottenburg, niedaleko popularnej ulicy handlowej Kurfürstendamm. To jeden z najstarszych jarmarków. Znajduje się w pobliżu słynnego kościoła Kaisera Wilhelma zwanego kościołem pamięci w centrum zachodniej części miasta niedaleko dworca ZOO. Jarmark jest położony pomiędzy dwoma ruchliwymi handlowymi ulicami, zatłoczonymi do granic w możliwości w okresie przedświątecznym. Jedna z nich to Tauentzienstrasse, będąca centrum handlowym zachodniej części miasta. Z tego powodu jarmark ten był zawsze jednym z najbardziej uczęszczanym miejsc przed Bożym Narodzeniem.

Ciężarówka przejechała 50-80 metrów. Według świadków zdarzenia samochód jechał z szybkością około 60-70 km/h.

To mógł być zamach terrorystyczny - mówiła w poniedziałek wieczorem policja w Berlinie w rozmowie z DPA.

W poniedziałek wieczorem pojawiła się informacja pochodząca z irackich źródeł, że tzw. Państwo Islamskie przyznało się do przeprowadzenia ataku. Władze traktują takie informacje z ostrożnością, mimo spodziewanej aktywności dżihadystów w Europie w sytuacji, gdy samozwańcze państwo islamistów traci grunt pod nogami zarówno w Iraku, jak i Syrii.

Wiadomo jednak, że kontakty z tzw. Państwem Islamskim mieli sprawcy dwu ataków w tym roku. W lipcu 17-letni uchodźca z Syrii zaatakował siekierą pasażerów w pociągu koło Wuerzburga w Bawarii, raniąc pięć osób. Kontakty takie miał także sprawca zamachu w w Ansbach w Bawarii. Wysadził się w powietrze raniąc 12 osób.

Bardzo podobny zamach został dokonany w dniu francuskiego święta państwowego 14 lipca w Nicei nad Morzem Śródziemnym. Prowadzona przez urodzonego w Tunisie obywatela Maroka i Francji Mohameda Bouhlela ciężarówka przejechała dwa kilometry po nadmorskiej Promenadzie Angielskiej, zabijając 84 osoby i raniąc 202. Kierowca został zastrzelony przez policję.

Za przygotowanie tego zamachu policja aresztowała dotychczas siedem osób.

Facebook uruchomił opcję Safety Check, żeby Berlińczycy mogli potwierdzić znajomym, że są bezpieczni.

Video released by a witness about the truck which ran into a Christmas market in #Berlin. Multiple injuries reported. pic.twitter.com/09d4Jv3XQc

— Tom Feneux (@Chief_MarshallR) December 19, 2016

Ciężarówka miała polskie tablice rejestracyjne.

Zamachowiec z Berlina złapany. Co o nim wiemy

40-tonowa ciężarówka miała polskie numery rejestracyjne - ciągnik miał rejestrację gdańską, a naczepa należy do firmy z Gryfina.

Właściciel firmy przewozowej, do której należy ciężarówka, powiedział, że ręczy za swojego kierowcę. Podejrzewa, że samochód został mu skradziony - mówi w rozmowie z TVN24 właściciel ciężarówki.  - To doświadczony kierowca. Pracuje w zawodzie od 15 lat - dodaje.

Niemieccy śledczy zakładają, że kierowca ciężarówki, którą wjechał w Berlinie w tłum ludzi, działał celowo - podali we wtorek funkcjonariusze. Wydarzenie to policja określiła jako domniemany zamach terrorystyczny.

"Nasi śledczy zakładają, że celowo wjechano ciężarówką w tłum zgromadzony na kiermaszu bożonarodzeniowym na Breitscheidplatz" - poinformowała policja na Twitterze.

We wtorek wczesnym rankiem oddział antyterrorystów przeprowadził akcję w ośrodku dla uchodźców na terenie byłego lotniska Tempelhof w Berlinie. W hangarach byłego portu lotniczego zakwaterowanych jest kilkuset imigrantów. Zatrzymany mężczyzna miał tam przebywać w ciągu ostatnich tygodni.

Według agencji dpa domniemany zamachowiec dotarł do Niemiec w lutym tzw. bałkańskim szlakiem. Mieszkał w jednym z ośrodków dla uchodźców na terenie Berlina. Pochodził z Pakistanu lub Afganistanu.

Identyfikacja podejrzanego nastręcza policji sporo trudności, ponieważ mężczyzna posługiwał się kilkoma nazwiskami - pisze dpa.

Ambasada RP w Berlinie nie ma na razie żadnych informacji o poszkodowanych Polakach.

Polskie służby konsularne są w stałym kontakcie z niemiecką policją w Berlinie - podała rzecznik MSZ Joanna Wajda.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel pozostaje w kontakcie z władzami Berlina - podał na Twitterze jej rzecznik Steffen Seibert. "Opłakujemy ofiary i mamy nadzieję, że wielu rannych będzie mogło otrzymać pomoc" - napisał Seibert, podkreślając, że wiadomości napływające z Berlina są zatrważające.- "Angela Merkel jest w żałobie" - dodał rzecznik.

Prezydent Andrzej Duda prosi o modlitwę za ofiary zamachu:

Wyrazy współczucia opublikował na Twitterze Ryszard Petru:

W Strasburgu zostali zatrzymani niedawno podejrzani terroryści, którzy planowali zamach na jeden z jarmarków przedświątecznych. Nic nie wskazywało, że w Berlinie może się coś takiego zdarzyć. Służby nie miały żadnych wskazówek, że planowany jest tego rodzaju zamach w Niemczech. Aktu terrorystycznego spodziewano się jednak w każdej chwili.

Szef MSW Thomas de Maiziere mówił kilka miesięcy temu, że nikt nie jest w stanie zapewnić 100 proc. bezpieczeństwa. Niemieckie władze oraz burmistrz Berlina w poniedziałek wieczorem twierdziły, że za wcześnie jeszcze jednoznacznie określić, czy był to zamach terrorystyczny czy też nieszczęśliwy wypadek.

"To mógł być zamach"

Szef niemieckiego MSZ Thomas de Meisiere nie wykluczył w wypowiedzi telewizyjnej, że w Berlinie mogło dojść do zamachu terrorystycznego na polecenie tzw. Państwa Islamskiego. Na razie nie ma jednak na to dowodów.

Minister zapowiedział wieczorem w poniedziałek, że wczesnym rankiem spotkają się szefowie resortów spraw wewnętrznych niemieckich landów, aby ocenić sposób, w jaki można zapewnić bezpieczeństwo na większych jarmarkach bożonarodzeniowych w Niemczech. Przyznał, że służby nie miały żadnego sygnału, że tego typu miejsca mogły być miejscem zamachu.

AfD chce zaostrzenia polityki migracyjnej

Antyimigrancka partia Alternatywa dla Niemiec (AfD) wezwała we wtorek do zaostrzenia polityki migracyjnej, zarzucając rządowi kanclerz Angeli Merkel "lekkomyślny i systematyczny import" imigrantów, co umożliwiło zamachy terrorystyczne.

"Nie miejmy złudzeń. Środowisko, w którym mogło dojść do takich czynów, było w minionym półtora roku lekkomyślnie i systematycznie importowane" do Niemiec - oświadczyła szefowa AfD Frauke Petry.

"Zamach nie był odosobnionym przypadkiem" - podkreśliła Petry dodając, że poniedziałkowy atak w Berlinie jest zamachem nie tylko na wolność, lecz także na chrześcijańską tradycję.

Szefowa AfD zastrzegła, że w takim dniu nie zależy jej na tym, by podkreślać, że miała rację. Wezwała do przywrócenia kontroli na granicach państwowych, dozbrojenia służb i deportacji wszystkich obcokrajowców podejrzanych o terroryzm. Należy zamknąć meczety, w których wzywa się do dżihadu - dodała Petry.

"Niemcy przestały być krajem bezpiecznym. Obowiązkiem kanclerz byłoby poinformowanie o tym obywateli, ale ponieważ nie zrobiła tego, ja to Państwu mówię" - czytamy w komunikacie przekazanym PAP w Berlinie.

Źródło: rp.pl/PAP
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA