Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak wyglądała najnowsza próba zamachu na prezydenta USA, Donalda Trumpa, w Waszyngtonie.
  • Kto i gdzie ujął zamachowca?
  • Gdzie studiował niedoszły zabójca?
  • W czym są podobni dotychczasowi zamachowcy próbujący zabić Trumpa
  • Jak sam prezydent zareagował na kolejną próbę zastrzelenia go?

– Myślałem, że to taca komuś upadła. Słyszałem ten dźwięk wiele razy – mówił Donald Trump o chwili, gdy agenci Secret Service starli się z zamachowcem.

Prezydent brał udział w dorocznym spotkaniu organizowanym przez Stowarzyszenie Korespondentów Białego Domu w luksusowym hotelu Washington Hilton. Trump znany z niechęci do mediów (wzajemnej) zamierzał wygłosić „najbardziej niestosowne przemówienie, jakie kiedykolwiek wygłoszono” – prawdopodobnie gwałtownie krytykując dziennikarzy oraz to, co i jak piszą o działaniach jego i obecnej administracji.

Starcie z zamachowcem przerwało jednak ledwo rozpoczętą imprezę. Prezydenta i jego współpracowników Secret Service gwałtownie ewakuowała ze sceny na sali (wiceprezydenta J.D. Vance’a jeden z agentów dość brutalnie wyciągnął za ramię). Pozostali goście odruchowo skryli się pod stolikami. Jak sami wspominali, nikt nie ostrzegał ich, nie krzyczał „Na ziemię”.

Mimo zamachu prezydent kontynuuje spotkanie z dziennikarzami

Trumpa wraz z nim najważniejszych członków jego gabinetu wywieziono z hotelu, przed wejściem do którego 31 marca 1981 roku został postrzelony przez zamachowca prezydent Ronald Reagan. Kula minęła serce o kilka centymetrów, a jego ówczesny rzecznik prasowy James Brady – również trafiony – został inwalidą. Zamachowiec strzelający do Reagana chciał podobno zrobić wrażenie na wówczas 18-letniej Jodie Foster, w której zakochał się obejrzawszy film „Taksówkarz”.

Czytaj więcej

Sześć strzałów pod hotelem Hilton. Jak Ronald Reagan przeżył zamach w Waszyngtonie

Motywy obecnego zamachowca nie są jeszcze znane.

Większość gości sobotniej imprezy w Washington Hilton spotkała się znów dwie godziny później w sali briefingów Białego Domu. Prezydent cały czas był w tym samym smokingu i pod muszką.

– Szanowna pani przewodnicząca. Chciałem tylko powiedzieć, że wykonuje pani wspaniałą pracę. Cóż za wspaniały wieczór – zwrócił się do przewodniczącej Stowarzyszenia Weijia Jiang (dziennikarki CBS News). „Zazwyczaj nie zwraca się w ten sposób do dziennikarzy, którzy relacjonują” jego działalność – zauważył zaskoczony „New York Times”.

Czytaj więcej

Uzbrojony mężczyzna zastrzelony po wtargnięciu na teren Mar-a-Lago

Nie wyglądało na to, by prezydent był bardzo wstrząśnięty ostatnimi wydarzeniami. – Nieważne, ilu masz ludzi (w ochronie) i jak są dobrzy. Jeśli ktoś ma świra, to i tak zrobi kłopot – sam powiedział o zamachowcu, trzecim już z kolei, który najprawdopodobniej chciał go zabić.

Wysokiej klasy profesjonalista próbował zabić Trumpa

Według wstępnych ustaleń do sali w Washington Hilton próbował wedrzeć się 31-letni Cole Tomas Allen z Kalifornii. Był nieźle zarabiającym korepetytorem z informatyki oraz twórcą programów komputerowych. Mieszkał w aglomeracji Los Angeles – Palm Beach, w miejscowości Torrance, w szeregowym, jednopiętrowym domu.

Z dostępnych danych „rysuje się obraz dobrze wykształconego profesjonalisty bez znanej przeszłości kryminalnej”, napisała jedna z amerykańskich gazet. Niedoszły zabójca ukończył inżynierię na elitarnym Caltechu (California Institute of Technology) w Pasadenie, gdzie nawet krótko pracował jako asystent.

Nie miał żadnej przeszłości kryminalnej, nic też nie wiadomo o jego związkach z polityką. Jedynym wyjątkiem jest 25-dolarowa dotacja na kampanię prezydencką demokratki Kamali Harris. Jednak nic nie wskazuje na to, by był w jakikolwiek inny sposób związany z partią opozycyjną wobec Trumpa.

Czytaj więcej

Zamach na Donalda Trumpa: Co wiadomo o 20-letnim zamachowcu?

Podobnie było z dwoma poprzednimi zamachowcami, którzy próbowali zabić obecnego prezydenta. Jedynym śladem ich zaangażowań politycznych były drobne datki na demokratów. Choć pierwszy, strzelający do Trumpa w lipcu 2024 roku w Butler w stanie Pensylwania, dotował również organizacje związane z republikanami.

Sąsiad emerytowanych policjantów z Los Angeles

Alen chciał dostać się na salę, gdzie był prezydent. Wstępną kontrolę bezpieczeństwa przeszedł prawdopodobnie dlatego, że sam mieszkał w tym hotelu. Na opublikowanym nagraniu widać, jak biegnie po jego korytarzach. Ale w końcu bramka wykrywacza metali w pobliżu samej sali zawyła. Miał bowiem przy sobie strzelbę oraz prawdopodobnie broń krótką oraz nóż. Za bramką doszło do starcia z agentami Secret Service – w jednego z nich zamachowiec wystrzelił z bliskiej odległości. Na szczęście agent miał kamizelkę kuloodporną i wyszedł z tego bez dużych obrażeń. Pozostali rzucili się na niego i rozbroili – w każdym razie złapano go żywego, nawet nie został ranny.

Jeszcze w noc zamachu do jego domu w Torrance weszła policja i agenci FBI, ale nie poinformowano, czy coś tam znaleziono. Sąsiedzi znali go tylko z widzenia. Wszyscy jednak mówili, że mieszkał w bardzo spokojnej okolicy, gdzie domy ma wielu emerytowanych policjantów z aglomeracji Los Angeles. Przed tym należącym do Alena stał cały czas jego skuter, którym jeździł po zakupy – rzecz niezbyt częsta w USA, gdzie wszyscy jeżdżą do sklepów samochodami.

Jedyne, co wzbudziło podejrzenia, to informacja jednego z członków rady miejskiej, że niedawno sąsiedzi skarżyli się na jakieś zebranie w tym domu.