fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Telekomunikacja i IT

British Airways: zawinił prąd, nie system IT

Bloomberg
Do poważnej awarii systemu informatycznego, która uziemiła 75 tys. podróżnych British Airways doszło po uszkodzeniu serwerów z powodu ich przeciążenia, gdy przywrócono dostawę energii elektrycznej po usunięciu zwarcia w instalacji - wyjaśnił przewoźnik.

BA należąca do grupy IAG stara się ograniczyć szkody w opinii o niej, przeprosiła już klientów, po anulowaniu kilkuset lotów podczas przedłużonego weekendu. Linia przekazała kilka dalszych szczegółów o tym incydencie.

Według jej komunikatu, w ośrodku obróbki danych koło lotniska Heathrow doszło do zwarcia w instalacji elektrycznej.

- W ośrodku danych nastąpiła całkowita utrata poboru mocy. Następnie przywrócono ja w niekontrolowany sposoby, co spowodowało fizyczne uszkodzenie serwerów IT. Nie była to kwestia technologii informacji, a kwestia zasilania elektrycznego - stwierdza komunikat BA. Linia dodała, że trwają prace mające wyjaśnić przyczynę nagłego skoku poboru mocy.

Linia wspomniała już w poniedziałek o nadzwyczajnym wzroście poboru mocy, który był tak duży, że unieruchomił system wspomagania.

Prezes BA, Alex Cruz odrzucił krytykę ze strony związku zawodowego GMB, że braku dopływu elektryczności można było uniknąć, gdyby nie postanowiono zlecić obsługę IT personelowi w Indiach. Prezes IAG, Willy Walsh, który nie wypowiadał się do mediów przyznał, że ta wpadka zaszkodziła marce BA, ale zaprzeczył, jakoby jej ośrodki IT były za stare. - Inwestujemy miliardy w nowy sprzęt. Jeśli będzie potrzebna jakaś inwestycja, to ją zrobimy - powiedział dziennikowi "The Times".

Eksperci zastanawiali się, jak nagły skok mocy może wykończyć jednocześnie główny system IT i system wspomagania.

Ryanair poinformował, że ma systemy IT w 3 różnych miejscach, aby zmniejszyć do minimum ryzyko podobnej utraty dopływu elektryczności.

- Jest wielce niefortunne, że tak znana linia jak British Airways okazała się tak bezbronna Incydent wykazał, że mają kiepskie zarządzanie ryzykiem. To przykład tego, czego nie wolno robić - stwierdziła Nadejda Popova zarządzająca projektami podróży w Euromonitorze, międzynarodowej firmie badania różnych rynków.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA