fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Andrzej Betlej: Trzeba umieć słuchać innych

Andrzej Betlej (ur. 1971), historyk sztuki, od 2016 r. dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie MNK
materiały prasowe
Funkcjonowaniu muzeum nie służą rewolucje, uważa dr hab. Andrzej Betlej, kandydat na dyrektora Wawelu.

Minister kultury zapowiedział zmiany na stanowiskach dyrektorskich największych muzeów Krakowa. Kiedy więc obejmie pan Zamek Królewski na Wawelu?

Zapowiedź ministra oznacza rozpoczęcie formalnego procesu nominacji, objęcie muzeum przewidziane jest na 3 stycznia 2020 roku.

Jest pan wychowankiem prof. Jana Ostrowskiego, dyrektora Zamku na Wawelu od lat trzydziestu, teraz kończącego kadencję.

U pana profesora pisałem pracę magisterską, obroniłem doktorat, byłem jego asystentem, a od wielu lat także współpracownikiem w badaniach kultury i sztuki na ziemiach wschodnich dawnej Rzeczpospolitej. Uważam się za jego ucznia, a on wyraził nadzieję, że będę jego następcą na Wawelu.

Jako kontynuator czy reformator?

Funkcjonowania instytucji kultury, czy to Wawelu czy Muzeum Narodowego w Krakowie, nie można rozpatrywać w kategoriach rewolucji. Pewne działania muzealne są po prostu trwałe i wpisane w specyfikę tych instytucji. Jednym z największych osiągnięć prof. Ostrowskiego jest kompleksowy remont budynków na wzgórzu wawelskim i to wyzwanie z pewnością będę kontynuował.

Jeszcze nie wszystko na Wawelu zbudowano lub zmodernizowano?

Północne skrzydło Zamku na parterze, blisko Skarbca Koronnego, czeka na remont konserwatorski. To zarazem szansa na rozbudowę tej ekspozycji. Na kolejny etap remontu i dostosowanie do potrzeb osób niepełnosprawnych czeka też Zamek w Pieskowej Skale. Natomiast, jeśli pyta pani o zmiany, to z mojego doświadczenia wynika, że takie potrzeby najlepiej artykułują sami pracownicy, którzy mają znacznie większe doświadczenie. Gdy uznamy, że warto coś zmienić, na pewno będzie to efektem mojej współpracy z ludźmi. Chodzi mi na przykład po głowie idea wystawienia wszystkich 136 wawelskich arrasów (obecnie jest pokazywana tylko ich część). Dobrą okazją do tego byłaby setna rocznica traktatu ryskiego w 2021 roku. Ale ten projekt należy rozważyć wspólnie, uwzględniając zabezpieczenie i prace konserwatorskie.

Obejmując w 2016 roku dyrekcję Muzeum Narodowego w Krakowie, mówił pan, że chce je unowocześnić. Udało się?

Myślę, że funkcjonuje ono dziś według współczesnych standardów. To dotyczy wewnętrznych procedur, jak i faktu, że za moment udostępnimy publiczności część naszej kolekcji on-line. Mieliśmy wielką wystawę Wyspiańskiego w nowoczesnej aranżacji, którą obejrzało ponad 270 tys. osób oraz cykl innych pokazów tego wyjątkowego artysty. Była monumentalna wielowątkowa wystawa „Wajda", a także wystawa komiksu. Polecam trwającą ekspozycje „Sytuacja się zmieniła", która jest rodzajem szkicu do przyszłej Galerii Sztuki Współczesnej. Wyjątkową wystawą była ekspozycja poświęcona sztuce w Auschwitz, czy sztuki dawnej – Hansa von Kulmbacha.

Przed panem jeszcze otwarcie Muzeum Książąt Czartoryskich.

19 grudnia. To wyjątkowe muzeum z częścią historyczną, odwołującą się do wcześniejszej ekspozycji i nową, gdzie znajdą się dzieła nigdy dotąd nieeksponowane: kolekcja sztuki wschodniej i niewiarygodnie bogaty zbiór grafik. Muzeum Książąt Czartoryskich składa się z trzech budynków: z Pałacu, który wraz ze zbiorami otwieramy w grudniu, Arsenału, który równocześnie będzie ukończoną inwestycją o znacznie przebudowanych wnętrzach, ale jeszcze bez ekspozycji, udostępnionej pół roku później. I tzw. Klasztorku – łącznika między nimi, który dopiero czeka na remont.

Zakup kolekcji Czartoryskich wzbudził mnóstwo kontrowersji – od zarzutu wysokiej ceny, 100 mln euro, do pytania o jego zasadność.

Generalnie rzecz biorąc nie zmieniłem zdania od 2016 roku. Nie mam żadnych wątpliwości, że zakup był jak najbardziej właściwy i zasadny. Zbiory Kolekcji Czartoryskich były własnością prywatną należącą do Fundacji założonej przez Adama Karola Czartoryskiego. I choć Muzeum opiekowało się nią od 1952 roku, decyzje o udostępnianiu tych dzieł, jak i o podjęciu prac konserwatorskich, należały do Fundacji. Potem doszło do sytuacji patowej, niemożliwości ukończenia rozpoczętego w 2010 roku remontu Muzeum Książąt Czartoryskich, a w końcu do jego zamknięcia, bo żadna agenda państwowa nie mogła dofinansować prywatnej fundacji. Zakup kolekcji uregulował więc jej stan prawny, co jest najważniejsze. Dzięki temu Muzeum Narodowe stało się właścicielem zbiorów i mieszczących je budynków.

Czy „Dama z gronostajem" Leonarda da Vinci z Muzeum Narodowego przeprowadzi się do Muzeum Książąt Czartoryskich?

Tak, będzie eksponowana dokładnie w tym samym miejscu pałacu co kiedyś.

A jesienią pojedzie na wielką rocznicową wystawę Leonarda w paryskim Luwrze?

Ze względów konserwatorskich uważamy, że obraz nie powinien podróżować. Tym bardziej, że wcześniej przeżył burzliwy okres wielu wyjazdów. Po drugie „Dama" powinna być magnesem, który przyciąga do Krakowa.

W Muzeum Narodowym wcielił się pan też w budowniczego. Trwa właśnie międzynarodowy konkurs na architektoniczny projekt Muzeum Stanisława Wyspiańskiego.

11 października podczas gali jubileuszowej 140-lecia muzeum ogłoszone zostaną jego wyniki. Budowę Muzeum Wyspiańskiego uznaliśmy za konieczność, bo mamy najbogatszy zbiór tego najważniejszego z twórców polskiej kultury. Oczami wyobraźni widzę też już zaadaptowany do celów muzealnych modernistyczny Hotel Cracovia, który dostaliśmy od ministerstwa kultury w 2019 roku, choć ta realizacja wymaga jeszcze paru lat i będzie to jedno z zadań dla Andrzeja Szczerskiego, mojego następcy w MNK. Powstaną tam ekspozycje związane z architekturą, modą, designem oraz centrum konserwatorskie i magazynowania. A wtedy warto by jeszcze wrócić do idei modernizacji gmachu głównego.

Żyjemy w czasach konfliktów, które nie omijają też muzeów, Co pana zdaniem jest warunkiem dobrego dyrektorowania?

Umiejętność słuchania i podejmowania właściwych decyzji. Jeśli nie wysłuchasz wszystkiego, nie masz odpowiednich danych. To kwestia współpracy, funkcjonowania zespołów, tworzenia ram organizacyjnych, konieczności egzekwowania decyzji, czyli elementarz zarządzenia. A także łączenie kontynuacji i niezbędnych zmian, nieustanne uczenie się, wyciąganie wniosków z sukcesów i porażek.

— rozmawiała Monika Kuc

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA