fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

USA powołają komisję do walki z rosyjską propagandą

Amerykanie próbują zneutralizować wpływ rosyjskiej telewizji.
Kremlin.ru
Kongres chce stworzyć instytucję, która powstrzyma falę kremlowskiej dezinformacji.

Korespondencja z Nowego Jorku

Chodzi o National Defense Authorization Act – ustawę, którą Kongres zezwala na wiele działań wywiadowczych, związanych z bezpieczeństwem i prowadzonych przez różne agencje amerykańskie.

Jeden z zapisów tego dokumentu mówi o powołaniu międzyagencyjnej komisji do walki z rosyjską propagandą oraz ukrytymi działaniami Rosji mającymi na celu wywieranie wpływu na decyzje polityczne i ekonomiczne w Stanach Zjednoczonych oraz innych krajach świata zachodniego.

Komisja ma demaskować działania rosyjskich służb specjalnych poprzez m.in. ujawnianie propagandowych kłamstw, korupcji, łamania praw człowieka, działań terrorystycznych oraz morderstw „dokonywanych przez służby bezpieczeństwa i elity Federacji Rosyjskiej lub osób i agencji działających w jej imieniu".

Tego rodzaju działalność rosyjską na terenie Europy już kilka lat temu wykryły amerykańskie agencje wywiadowcze działające we współpracy ze sprzymierzeńcami. Kampania obejmowała działania hakerskie, jawne i ukryte finansowanie radykalnie prawicowych i nacjonalistycznych grup, próby wywarcia wpływu na ważne postacie z życia politycznego i ekonomicznego, jak również propagandę szerzoną przez kontrolowane przez rząd rosyjski media i poprzez internet.

Kilka miesięcy temu jednym z takich działań mógł być atak hakerski na systemy komputerowe Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej i Johna Podesty, przewodniczącego kampanii wyborczej Hillary Clinton. Wywiad amerykański twierdzi, że dokonali go hakerzy z Rosji na zlecenie Kremla po to, by zmienić wyniki amerykańskich wyborów. Kreml zaprzecza tym oskarżeniom.

Projekt ustawy, o której mowa, w całości już został zatwierdzony przez komisję ds. wywiadu w Izbie Reprezentantów, a w Senacie może zostać przyjęty w tym tygodniu. Jeżeli tak się stanie, to ma ona szansę trafić przed końcem roku na biurko jeszcze prezydenta Baracka Obamy.

„Washington Post" nazywa pomysł stworzenia tej międzyagencyjnej komisji „najważniejszą od lat 90. inicjatywą przeciwko kampaniom dezinformacyjnym prowadzonym przez zagraniczne rządy".

Analitycy wywiadu amerykańskiego i innych są przekonani, że rosyjska kampania propagandowa jest „działaniem bardzo dobrze finansowanym i koordynowanym, a mającym na celu zdegradowanie i zdyskredytowanie zachodniej demokracji, jak również wprowadzenie podziałów w sojuszu północnoatlantyckim".

„Zagrożenie ze strony propagandy i dezinformacji jest bardzo realne i coraz bardziej widoczne. Nie możemy stać bezczynnie, musimy podjąć działania przeciwko tym operacjom wymierzonym w nas oraz naszych sprzymierzeńców" – powiedział sen. Rob Portman, republikanin z Ohio, jeden ze inicjatorów projektu. Początkowo Portman wraz z demokratycznym senatorem Chrisem Murphym z Connecticut proponowali projekt, który miał na celu pomóc niezależnym dziennikarzom i organizacjom pozarządowym w krajach europejskich takich jak Ukraina, Mołdowa i Serbia, na które silnie oddziałuje rosyjska propaganda. Ale w ostatnich miesiącach, po doniesieniach, iż to rosyjscy hakerzy chcieli zmanipulować wyniki tegorocznych wyborów amerykańskich, obaj senatorowie zmienili kontekst, którego będzie dotyczyła ustawa. „W obliczu takiego zagrożenia stało się jasne, że Ameryka nie ma narzędzi do walki z tak potężną machiną dezinformacyjną, którą uruchomili Rosjanie, i musi temu zaradzić" – powiedział Murphy w jednym z wywiadów, tłumacząc potrzebę stworzenia komisji.

Powstanie komisji zwalczającej propagandę rosyjską może być jednak nie po myśli prezydenta elekta Donalda Trumpa, który w trakcie kampanii wyborczej kilkakrotnie chwalił zdolności przywódcze rosyjskiego lidera Władimira Putina i obiecał poprawienie relacji z Moskwą. Powstaniu tej komisji przeciwny jest też mianowany przez obecnego prezydenta Baracka Obamę dyrektor National Intelligence James Clapper, który uważa, że będzie utrudniać obecnie prowadzone działania wywiadowcze oraz współpracę z zagranicznymi sprzymierzeńcami.

Tym bardziej że w komisji mają zasiadać osoby mianowane przez szefów poszczególnych resortów, w tym National Intelligence, FBI, sekretarzy stanu, obrony, skarbu, energii oraz szefów innych agencji wywiadowczych.

O swoich obiekcjach pisał już zresztą we wrześniu w liście do przewodniczących komisji wywiadowczych oraz czołowych ustawodawców w Izbie Reprezentantów oraz w Senacie. Jego zdaniem wiele zapisów tej ustawy doprowadzi do chaosu kompetencyjnego w środowiskach wywiadowczych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA