fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Co się stanie z Obamacare w USA

AFP
Republikanie poczynili pierwsze kroki w kierunku wycofania prawa regulującego system ubezpieczeń zdrowotnych. Ale nowy Kongres nie ma planu B.

Korespondencja z Nowego Jorku

„To ustawa o katastrofalnych skutkach. Pozbędziemy się jej w pierwszym dniu mojej kadencji" – zapowiadał Donald Trump już od miesięcy. Ma poparcie większości republikanów, którzy od początku są przeciwni reformie ubezpieczeń zdrowotnych.

W ubiegły czwartek republikańscy senatorzy, a w piątek kongresmani zatwierdzili rezolucję budżetową, która pozwoli im na odwołanie większości prowizji z Obamacare. Ustawę likwidującą prawo o ubezpieczeniach zdrowotnych chcą przygotować w ciągu następnych kilku tygodni.

Obamacare to potoczna nazwa ustawy Affordable Care Act, zatwierdzonej przez administrację Baracka Obamy w 2010 r., która stworzyła nowy system ubezpieczeń zdrowotnych w USA. Według rządowych statystyk 20 mln Amerykanów niemających ubezpieczenia z pracy albo z programu rządowego i niemogących sobie pozwolić na wykupienie prywatnej polisy dzięki Obamacare i wprowadzonym przez nią dotacjom rządowym dla mniej zarabiających uzyskało dostęp do opieki zdrowotnej.

W ramach Obamacare administracja Obamy wprowadziła wymóg posiadania ubezpieczenia zdrowotnego dla każdego oraz rozszerzyła rządowy program medyczny Medicaid dla osób i rodzin o niskich zarobkach, dzięki czemu do tańszych polis zakwalifikowało się kolejne kilkanaście milionów Amerykanów.

Mimo wszystko system ubezpieczeń zdrowotnych stworzony przez administrację Obamy nie jest idealny. Ci, którzy nie kwalifikują się w ogóle albo na pełne dotacje, płacą sporą sumę za miesięczne składki, a potem – mimo posiadania ubezpieczenia – za opiekę medyczną.

Stąd krytycy twierdzą m.in., że po wprowadzeniu Obamacare ubezpieczenia zdrowotne stały się dla milionów Amerykanów nieprzystępne cenowo, system rujnuje gospodarkę i daje Amerykanom niewielki wybór, jeśli chodzi o ubezpieczycieli. „Ten eksperyment się nie powiódł. Dlatego poczyniliśmy pierwszy ważny krok w kierunku ulżenia Amerykanom, którzy borykają się ze skutkami tej ustawy" – powiedział trzeci najważniejszy rangą polityk w kraju, przewodniczący Izby Reprezentantów Paul Ryan.

Z kolei demokraci oraz zwolennicy Obamacare, przerażeni pośpiechem, z jakim działają republikańscy ustawodawcy, biją na alarm: odwołanie Obamcare pozbawi miliony Amerykanów możliwości posiadania polisy zdrowotnej, stworzy chaos na rynku ubezpieczeń oraz w systemie opieki zdrowotnej, która stanowi około 18 proc. amerykańskiej gospodarki.

„Republikanie karmią nas swoją ideologiczną obsesją na temat odwołania ACA i pozbawienia ciężko pracujących Amerykanów poczucia bezpieczeństwa gospodarczego i zdrowotnego" – stwierdziła liderka demokratów w Izbie Reprezentantów Nancy Pelosi.

Prezydent elekt jeszcze w ubiegłym tygodniu obiecywał, że Obamacare zostanie odwołana i natychmiast zastąpiona czymś innym. Problem w tym, że nie ma na razie konkretnego planu zastępczego, a stworzenie nowej, logicznie poukładanej ustawy może zająć co najmniej kilka miesięcy.

„Czym zastąpiona zostanie ta ustawa? Bez planu B czekają nas potężne perturbacje w całym systemie opieki zdrowotnej" – powiedziała demokratyczna kongresmenka Suzan DelBene. Wśród zaniepokojonych są nie tylko demokraci, którzy podobnie jak Obama uważają, że odwoływanie ustawy bez przedstawienia alternatywy jest „nieodpowiedzialne", ale również republikanie, którzy kilka dni przed głosowaniem nad rezolucją budżetową pozwalającą na odwołanie Obamacare wyrazili niepokój z powodu braku jasnego planu działania. W rezultacie żaden z demokratów w Izbie Reprezentantów nie głosował za rezolucją budżetową, a dołączyło do nich dziewięciu republikańskich kongresmenów.

Kiedy spotkanie Trump–Putin?

Donald Trump najwyraźniej nie zmienił zdania na temat Kremla i chce dokonać spektakularnego przełomu w stosunkach amerykańsko-rosyjskich. Pierwsza zagraniczna podróż nowego prezydenta USA ma mieć na celu spotkanie z Władimirem Putinem. Tak przynajmniej twierdzi brytyjski „Sunday Times". Rozmowy miałyby się odbyć kilka tygodni po zaprzysiężeniu Trumpa w stolicy Islandii Rejkiawiku. To symboliczne miejsce – przeszło trzy dekady temu spotkali się tam prezydent USA Ronald Reagan z ostatnim, jak się później okazało, przywódcą ZSRR Michaiłem Gorbaczowem. Rzecznik Trumpa stwierdził jednak, że informacja brytyjskiej gazety jest nieprawdziwa. „Na razie nie ma rozmów na temat spotkania" – wtórował mu rzecznik Kremla.

O chęci szybkiego spotkania z Putinem Trump mówił w piątkowym wywiadzie dla dziennika „Wall Street Journal". Zapowiedział tam też, że sankcje nałożone na Moskwę zostaną zniesione, nie od razu, ale wtedy, gdy Rosjanie pomogą Amerykanom w walce z tzw. Państwem Islamskim oraz „w innych sprawach". —d.z.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA