fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Surowce i Chemia

Chemia dopiero włączy hamulce

Adobe Stock
Pomimo pandemii koronawirusa i zamrożenia gospodarki przemysł chemiczny na razie radzi sobie całkiem dobrze. Załamanie przyjdzie do tej branży z opóźnieniem.

Jak dotąd branża chemiczna nie odczuła jeszcze znaczących skutków obecnych zawirowań w gospodarce. W marcu produkcja sprzedana w samym biznesie wyrobów chemicznych sięgnęła niemal 6,4 mld zł i była o 14 proc. wyższa niż w lutym.

– Dane rynkowe za marzec nie pokazują w pełni realnej sytuacji w sektorze. To głównie za sprawą nadal realizowanych i obowiązujących kontraktów bieżących. Realne wyhamowanie, odzwierciedlone w danych statystycznych, może być widoczne dopiero w kwietniu, maju lub w późniejszej części roku – zastrzega Tomasz Zieliński, prezes Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.

Dodaje, że tak skomplikowanej działalności jak chemiczna nie da się natychmiast zatrzymać. – Dodatkowo pewna część przedsiębiorstw zmieniła produkcję na wytwarzanie np. środków do dezynfekcji, albo rozszerzając, albo uzupełniając swoją ofertę. Efekt spowolnienia zatem może być rozłożony w czasie – twierdzi Zieliński.

Prezesi notowanych na warszawskiej giełdzie spółek chemicznych przyznają, że ich główne biznesy są w miarę odporne na obecne rynkowe zawirowania. – Produkty chemiczne najczęściej nie trafiają bezpośrednio do odbiorcy finalnego, ale stanowią jeden z elementów w łańcuchu dostaw. Dlatego skutki pandemii uderzą w przemysł chemiczny z opóźnieniem – przekonuje Krystian Brymora, analityk DM BDM.

Ciech już wcześniej zakontraktował sprzedaż sody kalcynowanej, używanej do produkcji szkła, na cały 2020 r. Jego sytuacja w tym biznesie powinna więc być stabilna. Odporność na epidemię w biznesie nawozowym widzi natomiast zarząd Grupy Azoty. I kwartał 2020 r. pod względem sprzedaży okazał się zgodny z oczekiwaniami zarządu, kwiecień także nie rozczarował.

– Obawiam się natomiast o sytuację firm w przyszłym roku. Ceny sody kalcynowanej, produkowanej przez Ciech, mogą się istotnie obniżyć, podobnie jak to miało miejsce w kryzysie finansowym dekadę temu. Z kolei niskie ceny gazu wywołują dużą presję na spadek cen nawozów w Azotach. Marże mogą się pogorszyć, jeśli koszty skokowo wzrosną, a z tym już mieliśmy do czynienia, np. w 2018 r. – podkreśla Brymora.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA