fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Surowce i Chemia

Były prezes PKN Orlen to doświadczony menedżer

Bloomberg
Jacek K. ponad siedem lat kierował płockim koncernem. W tym czasie grupa poszerzyła działalność o poszukiwania i wydobycie ropy oraz gazu. Do końca był krytyczny wobec przejęcia litewskiej rafinerii w Możejkach.

Jacek K. jest jedną z trzech osób zatrzymanych we wtorek rano w związku z podejrzeniem dopuszczenia się niegospodarności w wielkich rozmiarach na szkodę PKN Orlen. Prokuratura Krajowa ujawniła jednie, że zatrzymania były efektem śledztwa dotyczącego przestępstw przeciwko obrotowi gospodarczemu oraz przestępstw karnoskarbowych. Wiadomo też, że postępowanie zostało zainicjowane działaniami Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA), w tym przeprowadzoną kontrolę procedur podejmowania i realizacji decyzji dotyczących rozporządzania mieniem w zakresie umów na wybrane usługi zlecane przez płocki koncern. Prawdopodobnie chodzi o nieprawidłowego rozliczenia imprezy zorganizowanej na Stadionie Narodowym w Warszawie w 2014 r. W jej następstwie miało dojść do szkody majątkowej w wysokości ponad 3 mln zł.

Wydobycie ropy i gazu

Dziś Jacek K. przede wszystkim kojarzony jest z ponadsiedmioletnim kierowaniem grupą PKN Orlen. Zanim został prezesem 18 września 2008 r. przez trzy miesiące był wiceprezesem koncernu.

Za jego kadencji doszło do kilku istotnych zdarzeń m.in. przejęć. Przede wszystkim w 2009 r. nabyto od litewskiego rządu akcje litewskiej rafinerii w Możejkach, a w 2012 r. doszło do zwiększenia udziałów do 100 proc. we włocławskiej firmie Anwil, specjalizującej się w produkcji tworzyw sztucznych, nawozów i chemikaliów.

W kolejnych latach spowodował z kolei, że płocki koncern rozszerzył działalność o poszukiwania i wydobycie ropy i gazu. Doszło do tego kolejno poprzez przejęcie kanadyjskich firm TriOil Resources, a następnie Birchill Exploration. Dokonał też akwizycji FX Energy, firmy wydobywającej gaz w Polsce.

Wiosną 2015 r. w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej" przyznał, że polityka ma wpływ na działalność koncernu. – Nie może być inaczej, skoro działamy w obszarze bezpieczeństwa energetycznego. Jest naturalne, że interesują się nami nie tylko politycy w Polsce, ale i na innych naszych rynkach macierzystych – mówił wówczas Jacek K. Zapewniał, że niezależnie od tego zarząd przede wszystkim realizuje strategię rozwoju, której naczelnym celem jest zwiększanie wartości koncernu. Przekonywał, że Orlen ma ustabilizowaną sytuację finansową, obniżył zadłużenie, intensywnie inwestował w poszukiwania i wydobycie ropy i gazu i energetykę.

Łupkowe szaleństwo

Tak jak wiele firm w tamtym czasie PKN Orlen padł jednak ofiarą szaleństwa związanego z poszukiwaniami gazu i ropy w skałach łupkowych. Mimo że nie przynosiły one oczekiwanych rezultatów, były prezes przekonywał, że mają sens. Należało tylko stworzyć odpowiednią technologię, która pozwoli pozyskiwać surowce z tych złóż. – Wierzę, że w końcu uda się ten cel osiągnąć, dlatego nie składamy broni i zgodnie ze strategią realizujemy dalsze prace – twierdził Jacek K. jeszcze kilka miesięcy przed złożeniem rezygnacji ze stanowiska prezesa. Do dziś takiej technologii jednak nie wynaleziono, a koncern tak jak wszyscy na polskim rynku, w zasadzie zrezygnował z łupkowych poszukiwań.

PKN Orlen za prezesury Jacka K. mocno rozwijał działalność na rynku detalicznym paliw płynnych. Już wówczas miał silną pozycję w Polsce, Czechach, Niemczech i na Litwie. Stawiał jednak przede wszystkim na rozwój organiczny. Dużo mniej myślał o akwizycjach. Jeśli już, to w Niemczech, ewentualnie w krajach z nimi sąsiadujących, takich jak Austria czy Szwajcaria. Jednocześnie wskazywał, że problemem jest znalezienie odpowiednich celów do przejęcia.

Za prezesury Jacka K. dużym problemem na polskim rynku paliw była szara strefa, zwłaszcza w handlu olejem napędowym. Była to oczywiście sytuacja od niego i spółki niezależna, z którą koncern musiał sobie jednak radzić. Prezes nie był przekonany, że obowiązujące już w 2015 r. regulacje dotyczące m.in. solidarnej odpowiedzialności firm w zakresie podatku VAT oraz koncesje paliwami na obrót z zagranicą przyniosą zamierzone efekty. Miało się to okazać w ciągu kilku następnych miesięcy. Pożądanych przez całą branże rezultatów jednak nie było.

Problemy z Możejkami

Jacek K. negatywnie oceniał przejęcie litewskich Możejek dokonane w maju 2006 r. za prezesury Igora Chalupca i pierwszych rządów PiS. Udziały w największej na Litwie firmie zostały wówczas kupione od Yukos International. Sam Igor Chalupec nie miał żadnych wątpliwości, że transakcję należało przeprowadzić. Jego zdaniem wysoka cena, jaka została zapłacona za Możejki, była adekwatna do ówczesnej sytuacji na rynku. Co więcej, konkurencyjne koncerny przejmowały w regionie wystawiane na sprzedaż rafinerie. To wtedy słowacki Slovnaft został kupiony przez węgierski MOL, niemiecką rafinerię Leuna nabył francuski Total, a rumuński Petrom – austriacki OMV.

Jacek K. uważał jednak, że zakup Możejek to pieniądze niepotrzebnie wydane. Gdy litewska rafineria była na plusie, mówił, że to tylko efekt wysokich marż rafineryjnych niezależnych od koncernu.

– Nie ulega wątpliwości, że kiedyś spadną. Wówczas Możejki znowu będą przynosić straty, przede wszystkim dlatego, że do dziś nie udało się rozwiązać żadnego problemu dotyczącego nadmiernych kosztów logistycznych ponoszonych na Litwie – mówił Jacek K.

Narzekał na brak postępu w sprawie ponownego uruchomienia linii kolejowej na Łotwę, budowy rurociągu produktowego do Kłajpedy, czy obniżki cen za przewozy realizowane przez Koleje Litewskie.

– Jeśli nic się nie zmieni, wcześniej czy później, będziemy musieli zamknąć rafinerię w Możejkach, bo dziś jest ona w czołówce najmniej rentownych europejskich zakładów – mówił.

Dziś linia kolejowa na Łotwę jest jednak odbudowywana, a ceny przewozów kolejowych na Litwie PKN Orlen uznaje za rynkowe.

Wysokie zarobki

Z drugiej strony to Jacek K. zainicjował projekty budowy elektrociepłowni na gaz we Włocławku i Płocku, które kolejne ekipy kierujące Orlenem uznały za bardzo ważne dla rozwoju całej grupy. W dniu odwołania go ze stanowiska prezesa (grudzień 2015 r.) napisał w wydanym oświadczeniu, że za jego czasów przekształcono spółkę w firmę globalną o przychodach przekraczających 100 mld zł rocznie. Do swoich osiągnięć zaliczył też uzyskanie dostępu koncernu do złóż ropy i gazu, rozwój działalności petrochemicznej i sieci stacji paliw oraz dużą redukcję zadłużenia.

Gdy Jacek K. kierował PKN Orlen, jego zarobki sięgały kilku milionów złotych rocznie. Dla przykładu z raportu rocznego za 2014 r. wynika, że wynagrodzenia i inne świadczenia prezesa wyniosły prawie 1,7 mln zł. Do tego należy dodać premię, która przekroczyła 1,2 mln zł. W 2013 r. zainkasował z kolei 1,5 mln zł wynagrodzenia i innych świadczeń oraz ponad 1,4 mln zł premii.

Głośne nagrania z restauracji

Jacek K. ma bogate doświadczenie menedżerskie. W latach 1992–1997 pracował w Banku Pekao, Ernst & Young i PriceWaterhouse. W 1998 r. był odpowiedzialny za rynek polski w brytyjskim oddziale japońskiego banku inwestycyjnego Nomura w Londynie. W okresie 1998–2002 pełnił funkcję prezesa w Impexmetalu. W 2002 r. objął stanowisko prezesa Elektrimu. Od 2006 r. do 2008 r. kierował firmą Action.

Jacek K. prywatnie utrzymywał przyjacielskie relacje z byłym premierem Donaldem Tuskiem. Nawet dziś, niejako przy okazji zatrzymania byłego prezesa PKN Orlen, państwowe media pokazują ich razem.

O Jacku K. szczególnie głośno było w związku z nagraniami, jakie pojawiły się po jego spotkaniu w restauracji Sowa & Przyjaciele z Pawłem Grasiem, politykiem PO i rzecznikiem rządu Donalda Tuska. Mówił wówczas m.in., że jeśli PO przegra wybory to „przyjdą oszołomy i zrobią tu kocioł". Nagrano też jego rozmowy z Radosławem Sikorskim ministrem spraw zagranicznych, w których m.in. komentował bieżącą sytuację polityczną.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA