fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

500 zł na dziecko również dla emigrantów

Premier Beata Szydło
Fotorzepa, Robert Gardziński
Rządowy projekt przyznający rodzinom 500 zł na dziecko jest pełen luk.

Według najświeższych danych Głównego Urzędu Statystycznego do końca 2014 r. na emigracji przebywało 2 mln 320 tys. Polaków – aż o 124 tys. więcej niż jeszcze w 2013 r.

GUS szacuje, że około 80 proc. czasowych emigrantów z Polski przebywa za granicą co najmniej 12 miesięcy. Teoretycznie im także przysługuje polski bonus na dziecko, choć ich nie wziął pod uwagę PiS.

Dodatki na każde dziecko, jakie chce wprowadzić od przyszłego roku rząd Beaty Szydło, już funduje Szwecja (114 euro miesięcznie na jedno dziecko), Niemcy (184 euro), Irlandia (135 euro) czy Francja (129 euro) – korzystają z nich także Polacy, którzy pracują lub mieszkają w tych krajach (nie tylko ci o podwójnym obywatelstwie).

– W Wielkiej Brytanii jest Child Tax Credit. Dziewięć na dziesięć rodzin z dziećmi otrzymuje taki zasiłek – mówi dr Ewelina Wiszczun, ekspert Uniwersytetu Śląskiego ds. polityki społecznej, zatrudnienia i rynku pracy. Do tego dochodzi jeszcze „child benefit" dla mało zarabiających.

Unijne przepisy o koordynacji systemów teoretycznie nie pozwalają dublować tych samych świadczeń, ale nie funkcjonuje żadna e-baza świadczeniobiorców, a to daje ogromne pole do nadużyć. W efekcie niektórzy polscy emigranci dostaną świadczenia podwójne, inni nie dostaną żadnego.

Przemysław Hinz, członek zarządu PJH Doradztwo Gospodarcze, doradca podatkowy, tłumaczy: – Przepis jest przykładem niechlujstwa legislacyjnego. Nakłada na Polaków mieszkających za granicą dodatkowy obowiązek ustalania, jakie świadczenie ma charakter podobny do świadczenia wychowawczego, a jakie nie. Błędne przekonanie o tym, że obywatel polski ma prawo do świadczenia, może spowodować, że wystąpi z wnioskiem o przyznanie świadczenia wychowawczego, a organ mu je przyzna. Skutki tego błędu będzie jednak ponosił wyłącznie otrzymujący świadczenie – tłumaczy Hinz.

Problemem może być też unijne orzecznictwo. – A ono wskazuje, że świadczeń rodzinnych, które w różnych krajach są różne i w których przyznawaniu są różne progi i wymogi, nie można wrzucać do jednego worka – dodaje Bartłomiej Mazurkiewicz, ekspert ds. świadczeń rodzinnych. To znaczy, że polskie świadczenie wychowawcze wcale nie musi być tożsame z podobnymi stosowanymi przez kraje UE.

Eksperci podkreślają, że projekt PiS nie precyzuje, czy wystarczające jest samo uprawnienie do podobnego świadczenia, a nie faktyczne korzystanie ze świadczenia. – Jeśli tak, to oznacza, że Polak mieszkający np. w Wielkiej Brytanii, który może skorzystać z przysługującego mu świadczenia, nie otrzyma świadczenia wychowawczego w Polsce, i to bez względu na to, czy rzeczywiście takie świadczenie otrzymuje. Nie otrzyma więc ani jednego, ani drugiego – wskazuje Przemysław Hinz. – Z kolei jeśli cudzoziemiec zamieszkuje na terenie Polski i otrzymuje świadczenie podobne do polskiego świadczenia wychowawczego, to niewykluczone, że otrzyma oba, bo żadnego z nich nie otrzymuje za granicą – dodaje Hinz.

– W gminie składa wniosek pani Kowalska, pokazuje dowód, zameldowanie ma w gminie. Nikt nie będzie tego podważał i kontrolował każdego przypadku, czy mąż pani Kowalskiej pracuje za granicą, czy pobiera jakieś zasiłki i dodatki – obrazuje Mazurkiewicz.

Możliwości naginania systemu w projekcie 500+ jest więcej. – Należałoby ściślej zdefiniować sformułowanie „rodzina mieszkająca w Polsce", by unikać nadużyć – dodaje dr Michał Myck z CenEA.

Zdaniem ekspertów najlepszy, najbardziej przejrzysty i sprawiedliwy system ma Irlandia, która przyznaje dodatek na dziecko każdemu, kto stale mieszka w tym kraju. – Tak powinno być w Polsce. Po pierwsze, uniknięto by problemów z jurysdykcją transgraniczną, a po drugie, zniknęłoby niedozwolone w obrębie Unii Europejskiej różnicowanie obywateli państw członkowskich ze względu na obywatelstwo. Naturalnie spowodowałoby to brak prawa do świadczenia wychowawczego dla Polaków mieszkających stale poza granicami kraju, ale przecież decydując się na zamieszkanie w innym państwie, te osoby dokonały już wyboru kraju zamieszkania – dodaje Przemysław Hinz.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA