fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Ustawa o zgromadzeniach wywołuje kontrowersje

KOD zapowiada akcje „Stop dewstacji Polski”. Na zdjęciu lipcowy protest przeciw ustawie o TK.
Fotorzepa, Piotr Guzik
Uchwalona przez Sejm w ekspresowym tempie ustawa o zgromadzeniach wywołuje kontrowersje.

W najbliższą sobotę 10 grudnia planowana jest blokada obchodów 80. smoleńskiej miesięcznicy przed Pałacem Prezydenckim. Jeśli do tego czasu prezydent podpisze nowe prawo, będzie to protest nielegalny. – My tam po prostu będziemy stać. Od rana. Zablokujemy miejsce przed pałacem, gdzie zwykle przemawia prezes Jarosław Kaczyński – zapowiada w rozmowie z „Rzeczpospolitą" Paweł Kasprzak, reprezentujący stowarzyszenie Obywatele RP. – Przychodzimy tam od dziewięciu miesięcy i zawsze pierwsi zgłaszaliśmy naszą obecność władzom. Ale mimo to ustępowaliśmy miejsca zwolennikom PiS, którzy obchodzili miesięcznice. Sprawa przymusowych ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej zmieniła jednak wszystko. Teraz to my chcemy zaprotestować i mamy do tego prawo – mówi.

„Dość faryzejskiej pobożności"

Na stronie internetowej Stowarzyszenia apel o uczestnictwo w proteście przeciw przymusowym ekshumacjom jest pełen emocji: „Nie znamy czulszego punktu Kaczyńskiego, w który umiemy uderzyć – deklarują Obywatele. – Nie znamy lepszej odpowiedzi na profanowanie grobów, jak położyć kres obrzydliwym celebracjom cynicznie ubieranym w żałobną czerń i okraszanym fałszem faryzejskiej pobożności. Dość!"

Pierwszeństwo spotkań cyklicznych

Nie wiadomo jeszcze, czy do 10 grudnia ustawa, którą parlament uchwalił w trybie ekspresowym, wejdzie w życie. Nowe prawo daje pierwszeństwo zgromadzeniom organizowanym przez organy władzy lub Kościoły i związki wyznaniowe. Obliguje też władze lokalne do wydania zakazu demonstracji, jeśli odbywać ma się ona w tym samym miejscu i czasie co inne „zgromadzenie cykliczne", czyli takie, które organizuje ten sam podmiot w tym samym miejscu i które ma za cel „w szczególności uczczenie doniosłych i istotnych dla historii Rzeczypospolitej Polskiej wydarzeń".

Zdaniem ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Błaszczaka takie rozwiązanie ma zapobiec „konfrontacji pomiędzy jedną grupą manifestującą a drugą".

Ale Obywatele nie przejmują się tym, że ich protest może się stać nielegalny.

– Nie po raz pierwszy PiS chce zmieniać prawo ze strachu przed obywatelami – mówi Kasprzak. A na stronie internetowej stowarzyszenie zapowiada: „To będzie martwe prawo, nie będzie przestrzegane, a tylko wyznaczy pole ulicznych konfliktów i spowoduje interwencje policji przeciw obywatelom, kompromitujące Polskę jako kraj, w którym demokratyczne prawa osiągają standard białoruski". Czy rzeczywiście chodzi o sprowokowanie zbyt ostrej reakcji służb kontrolowanych przez PiS?

Politycy partii rządzącej wierzą w policję. – Miesięcznice to jest już od sześciu lat uświęcona tradycja – mówi „Rz" eurodeputowany PiS Zbigniew Kuźmiuk. – To są uroczystości o charakterze religijnym, modlitewnym. Więc ze zdziwieniem przyjmuję taki pomysł jak blokowanie ich miejsca. Niezależnie od tego, czy ustawa zdąży wejść w życie czy nie, policja sobie poradzi – zapewnia.

Policja jednak nie informuje jeszcze o swoich pomysłach dotyczących zabezpieczenia miesięcznicy. Konkretne plany powstają z reguły dopiero dwa dni przed planowaną demonstracją.

Fala manifestacji

Protesty nie skończą się 10 grudnia. Komitet Obrony Demokracji szykuje demonstracje m.in. na Pomorzu, w Warszawie i Katowicach. Pikieta ma się odbyć także przed domem Jarosława Kaczyńskiego na Żoliborzu. Do wzięcia udziału w protestach pod hasłem „Stop dewastacji Polski!" wzywają m.in. Lech Wałęsa, Władysław Frasyniuk, Krystyna Janda. Lider KOD podkreśla, że organizacja sprzeciwia się całości polityki PiS. – Wszyscy wiemy, że od ponad roku postępuje dewastacja Polski – mówi Mateusz Kijowski. – Uchwalane są kolejne ustawy, które niszczą porządek prawny, niszczą porządek konstytucyjny, niszczą szacunek dla prawa i szacunek dla obywateli, naruszając naszą godność. (...) Kiedy państwo w tak brutalny sposób jak ostatnio próbuje wkraczać w te obszary, najpierw aresztując Józefa Piniora, potem uchwalając skandalicznie poprawki do ustawy o zgromadzeniach, obywatele nie mogą siedzieć cicho – mówił lider KOD. Jak podkreślał, „kiedy państwo atakuje wszystkich obywateli, to wszyscy obywatele powinni być razem".

Największe protesty budzi jednak nowe prawo o zgromadzeniach. Ostro skrytykowały tę ustawę Helsińska Fundacja Praw Człowieka i rzecznik praw obywatelskich. Tym wystąpieniom towarzyszą apele organizacji i działaczy byłej opozycji demokratycznej przeciw planowanym zmianom.

„Apelujemy do Sejmu i Senatu o nieuchwalanie tych zmian, a do pana prezydenta o zawetowanie ustawy w proponowanym brzmieniu w przypadku jej uchwalenia, bowiem godzić ona będzie w podstawowe prawa i wolności obywatelskie" – głosi odezwa Stowarzyszenia Wolnego Słowa.

Niepokój we własnych szeregach

Co ciekawe, niezadowolenie z ustawy wyrażają też niektórzy politycy PiS. – Mam wątpliwość, czy ta ustawa jest strasznie potrzebna – mówił w rozmowie na antenie RMF FM poseł Krzysztof Łapiński. – Nie uważam, żeby ta ustawa znacznie zmieniała kwestie bezpieczeństwa. Czy Andrzej Duda podpisze kontrowersyjne prawo? – Prezydent czeka na ostateczny kształt ustawy o zgromadzeniach – zapowiedział na antenie radiowej Trójki szef BBN Andrzej Soloch. I dodał: – Na pewno poświęci temu odpowiednią ilość czasu, zanim podejmie decyzję.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: z.dabrowska@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA